niedziela, 27 lipca 2014

Roland Topor: Czarne krowy




Prawdę powiedziawszy, Topora przed przeczytaniem tej książki nie kojarzyłem niemal w ogóle, znałem jedynie to, iż był autorem książki o nazwie tak pięknej jak „Pamiętnik starego pierdoły”. Z racji tego, iż nie zapowiadało się to ani na literaturę pełną fascynujących wydarzeń ani na poważną, ambitną książkę – odpuściłem. Później jednak wpadły mi w ręce „Czarne krowy”. Jakieś było moje zdziwienie, gdy po kilkunastu przeczytanych stronach, i kilku opowiadaniach, bowiem tym jest zbiór „Czarne krowy” naszła mnie myśl: Toporze przeklęty, gdzie żeś ty chował się przede mną przez tyle lat! Tych kilka opowiadań to był dopiero początek zafascynowania, ale zachwyty przyszły zaraz potem.

Zbiorów opowiadań unikam, bo osobiście wolę mieć okazję do zżycia się z bohaterami i preferuję raczej dogłębne poznanie świata, a nie fragmentaryczne. Dotychczas tolerowałem w tej formie jedynie Poego, i nawet jeśli Topor do niego nie dorasta, nie można powiedzieć, by był zły. Opowiadania te nie są jak oddzielne historie, ale jak fragmenty myśli. Poe trzymał jakieś ramy, Topor nimi żongluje, czasem je łamie, a czasem maluje w tęczowe wzory. To niesamowite. Przyznam, spodziewałem się troszeczkę zakombinowanej książki, która będzie szydziła z rzeczywistości. I to dostałem. Ale wbrew moim przypuszczeniom – cholernie mi się spodobało.

Autor został określony jako mistrz groteski i czarnego humoru, i z zadowoleniem stwierdzam, że ani groteski, a ni humoru, ani wielu innych – czasem zabawnych, a czasem gorzkich – rzeczy tu nie zabrakło. To niebywałe, by stworzyć zbiór opowiadań, które teoretycznie są utrzymane w tym samym stylu i klimacie, a jednak nadać całemu zbiorowi swojego rodzaju kolorowość. Taką różnorodność. Jestem pod wrażeniem zwłaszcza opowiadania „Czuję się dziwny i śmieszny”, którego zakończenie rozproszyło mój mózg jak najlepsze powieści a jednocześnie sprawiło niebywałą satysfakcję. Topor gra na czytelniku  poruszając struny jak chce i kiedy chce. Chciałbym, żeby pisarze grali na mnie tak jak ten autor.

Zawiodła mnie trochę forma całego zbioru. Nawet jeśli widzimy na początku wstęp, to i tak miałem wrażenie, że teksty były sklejane trochę byle jak. Z jednej strony powodowało to u mnie w głowie trochę chaosu, bo niektóre będące obok siebie były skrajnie różne, z drugiej strony natomiast nadawało to całemu zbiorowi pewnego charakteru i sznytu, który wymagał od czytelnika większego skupienia, ale pod pewnymi względami dawał większą frajdę. Nie wiem jednak jak odnieść się do stylu Topora. Z jednej strony wydaje się być dopracowany, dokładny, treściwy, z drugiej natomiast jakby pisany na kolanie, przez chwilę i z nieuwagi. Niesamowite i fascynujące.

Jeśli ktoś szuka lekkiej zabawnej książki na wieczór Topor prawdopodobnie go zawiedzie. Owszem, jest zabawny, momentami nawet bardzo, ale często śmiech jest tylko kontrastem dla drugiego dna, jakie można zauważyć, przyglądając się. To jest całkiem lekka książka, ale na pewno pod wieloma względami wymagająca. Osobiście mogę jedynie polecić i uprzedzić, by dać mu szansę. Takiej książki jeszcze nie czytałem, a do niektórych opowiadań – jeśli nie do wszystkich – będę wracał niejednokrotnie. To niesamowita książka stworzona przez niesamowitego człowieka, którego rąbek fascynującego charakteru prześwitywał gdzieś między słowami i mam nadzieję, że w kolejnych książkach uda mi się zobaczyć go jeszcze więcej, bo to, co widziałem tu, było bardzo obiecujące!

Tytuł: Czarne krowy
Autor: Roland Topor
Część: - 
Wydawnictwo: Replika
Okładka: miękka
Stron:  172
Ocena: 7,5/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję portalowi sztukater.pl

3 komentarze:

  1. Nie znam autora i niestety nie słyszałam o jego twórczości. Lubię jednak opowiadania a zestawienie go z Poe wydaje mi się wystarczającą zachętą. :) A tak wogóle dziwny tytuł, do czegoś konkretnie nawiązuje ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W treści Topor od Poego jest tak daleko jak to tylko możliwe, co nie zmienia faktu, że z Toporem warto się zapoznać. Jeśli nie jesteś pewna polecam zajść do księgarni, znaleźć tę książkę i przeczytać wspomniane w recenzji opowiadanie, czyli „Czuję się dziwny i śmieszny”. Ono jest bardzo krótkie.
      A "Czarne krowy" to także tytuł jednego z opowiadań. Jednego z lepszych nawet. Zakręconych takich.

      Usuń
  2. Nie miałam styczności z tym autorem, tylko, że ja opowiadania uwielbiam, więc chyba znalazłam coś dla siebie ;) Lekka lektura, z pewnymi zagwozdkami, to zdecydowanie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...