środa, 21 maja 2014

Susan Ee: Angelfall




I znowu dałem się nabrać…
Ileż wspaniałości o tej książce usłyszałem, to choćbym ślęczał nad tym wiekami, nie zliczyłbym.  Dosłownie WSZYSCY i WSZĘDZIE  rzucali pochwałami na prawo i lewo, opisując tę książkę jako dzieło wybitne, w natężeniu tak wielkim, iż można odnieść wrażenie, że będzie to następca Harry’ego Pottera i Igrzysk śmierci. Cieszę się, że nauczony przez doświadczenia z innymi młodzieżówkami nie zaufałem im, bowiem wówczas zawiódłbym się jeszcze bardziej niż teraz. Nie powiem, była to prawdopodobnie jedna z ciekawszych książek o aniołach jakie czytałem (nie dorasta to do pięt ‘’Żarnom niebios’’ Kossakowskiej, jednak bije na głowę i wciąga nosem ‘’Szeptem’’ Fitzpatrick) niestety potencjał jaki miała ta powieść (a był on całkiem spory) został zaprzepaszczony poprzez niedopracowanie pewnych elementów i… cóż, prawdopodobnie brak doświadczenia.

Podczas czytania przez niemal cały czas miałem wrażenie, że cała powieść dosłownie chwieje się w posadach – autorka balansuje na granicy tandety z ładunkiem pełnym chaosu, ale za granicę nie wychodzi, a chaosu dostarcza tylko trochę. Gdyby ta książka została napisana jeszcze raz – uwzględniając bohaterów jako ludzi a nie przedmioty – byłbym nastawiony do nie dużo bardziej pozytywnie. Tak jak wiele krótkich książek, tak i ta, byłaby dużo lepsza, gdyby autorka zamiast bezproduktywnie rzucać bohaterką po świecie poświęciła jej odrobinę uwagi. W ogóle bohaterowie zostali potraktowani tu bardzo po macoszemu i największą wadą wydaje mi się ich powierzchowność. Nie są głupi ani nielogiczni, po prostu są płascy. Niedopracowani.

A Penryn i Raffe (czy tylko ja uważam, że on ma imię jak dla psa?) w szczególności. O ile matka po prostu przewijała się przez powieść chwilami, i jej wariactwo może uchodzić na wiarygodne (chociaż także dosyć płytkie) o tyle główni bohaterowie to już cienizna. Penryn przy Belli Swan wygląda, fakt, niezgorzej, ale w ogólnym rozrachunku mogłaby być jej starszą siostrą. Autorka cały czas stara się czytelnikowi udowodnić, że Penryn nie jest taka jak inne bohaterki, ale fakt, że bohaterka umie walczyć nie wystarczy, a przekonywanie czytelnika, że to dziewczę jest samodzielne w ogóle spełzło na niczym, bo jak na inteligentną wojowniczkę jest zaskakująco bezmyślna. Raffe natomiast to anioł, którego od typowych przystojniaków odróżnia chyba tylko pierzasty element na plecach…

Kolejnym nieprzemyślanym elementem była konstrukcja fabuły. A raczej jej nierówność. To wyglądało tak, jakby brakowało w książce kilku elementów – główny wątek został skonstruowany sprawnie (i nawet jeśli czasem puzzle były z innego pudełka całość, choć kulawa, miała ręce i nogi) a resztę autorka próbowała łatać otoczeniem, cały czas miałem wrażenie, że brakuje mi tam jakiejś ramy i widzę kilka luk. Nie umiałem się w to wciągnąć, bo jedynym elementem który trzymał mnie przy powieści był wątek siostry głównej bohaterki, którą ta miała ratować i brzmi to tak samo banalnie jak jest w rzeczywistości, a w dodatku, co częste u debiutantów – raz powieść gna zbyt szybko (tak, to jest możliwe!) a raz zbyt wolno nudząc czytelnika okrutnie.

Pośród tego tłumu pochwał jaki pojawił się wokół tej książki najbardziej wybija się element anielski, a raczej – jego niesamowita, bezmierna i absolutna oryginalność. Miało to polegać na tym, że autorka z naszych stróżów zrobiła naszych oprawców. Z przykrością stwierdzam, że wyszło to dosyć żałośnie, czego efekty widać już na samym początku – anioł ze skrzydłami w paski nie wygląda szczególnie groźnie ani poważnie. Najgorsze było jednak zakończenie, które aż porażało absurdem. Tego, fakt, nie spodziewałem się, ale zaskoczyło mnie to raczej negatywnie. Nie umiałem wciągnąć się w tę płaską, płytką i naiwną książkę. Nie polecam.

Tytuł: Angelfall
Autor: Susan Ee
Część: I
Stron: 308
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Filia
Ocena: 4/10
 

4 komentarze:

  1. Książka nie w moim typie, nie przepadam za podobnymi historiami, dlatego najlepsze rozwiązanie to unikanie ich.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam anielskie książki i tę też chcę przeczytać, chociaż pewnie rzeczywiście fajna koncepcja poległa w wykonaniu i może to nie do końca będzie to, na co mogłabym liczyć.
    Apropos imion - mnie bardziej dziwne wydaje się imię głównej bohaterki :P

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda ,że tak nisko oceniasz tę książkę , bo szczerze mówiąc chciałam ją przeczytać , ale teraz poczekam na nią aż znajdzie się w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi się ta książka podobała, dużo akcji, zaskakujące rozwiązania. Absurdalne? Przecież to fantastyka - tu wszystko może się zdarzyć :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...