piątek, 9 maja 2014

Sarah J. Maas: Korona w mroku




Pierwszy tom, który bardzo mi się podobał, poprzez niebanalną – aczkolwiek zauważalną – inspirację, skojarzył mi się z ‘’Igrzyskami śmierci’’, z których zaczerpnął elementów niewiele, ale za to bardzo ważne. Tutaj autorka zupełnie od tego odeszła, i jeśli miałbym znaleźć książkę którą się inspirowała, z przykrością stwierdzam, iż byłby to cykl o Harrym Potterze, a ściślej mówiąc – jego siódmy tom. Na czym polegała inspiracja dowiecie się sami czytając , ale myślę, że w przeciwieństwie do pierwszego tomu pierwszego, w którym inspiracja zaczęła się i zakończyła w ramach jednej powieści, w tomie drugim wątek, który autorka zaczerpnęła z książek Rowling, może potrwać trochę dłużej, choć widać, iż jest bardzo dobrze przemyślany – autorka nie wykorzysta go w tomie trzecim, ale zrobi z niego element większej całości, co mnie osobiście z jednej strony się podoba, bo świadczy to rozbudowaniu tej historii, z drugiej strony jest to kolejny element zaczerpnięty z innej książki, i przyznam, zaczyna mnie to odrobinę irytować.

Nie oceniam jej jednak zbyt pochopnie, bowiem powieść obfituje również w elementy fascynujące i oryginalne. Na pierwszy rzut weźmy sobie system magii – magii zabronionej, zniwelowanej do minimum, której historia jest owiana zakazaną tajemnicą i obfitująca w fascynujące sekrety. Szczęście, że autorka doskonale przemyślała ten aspekt – znajduje się tu zarówno wyjaśnienie kilku smaczków z tomu poprzedniego poprzez nawiązanie do wydarzeń, a także ukazanie kilku nowych aspektów, których nic nie powiem, oprócz tego, że są fascynujące, a w pewnym momencie wręcz oszałamiające. Ogólnie wplątanie w to Fae na początku uznałem na pomysł nietrafiony i zbędny, teraz jednak, za sprawą… pewnych wydarzeń, doszedłem do wniosku, że mimo mojej niechęci zaczynam się do tego przekonywać.

Pisząc o tomie poprzednim wspomniałem, iż pojawił się element, którego nie nazwałabym wadą, ale zgrzytem. Dokładniej – kilka elementów nie pasujących do świata stylizowanego na średniowiecze jak na przykład witryny w sklepach lub guma do żucia. ‘’Korona w mroku’’ daje w tym aspekcie do myślenia jeszcze więcej, zwłaszcza przez jedno zdanie, na które może nie wszyscy zwrócą uwagę, ale którego mimo wszystko zdradzać nie zamierzam. W każdym razie – doszedłem do wniosku, iż świat, mimo iż na pierwszy rzut oka wydaje się światem z przeszłości, może być światem z przyszłości. To zupełnie zmienia wymiar tej powieści. Jeśli moje przypuszczenia okażą się trafne – jak autorka wytłumaczy powrót ludzkości do mieczy, pochodni i wielkich zamków? A jeśli nie – skąd tam paragony, gumy i inne współczesne rzeczy? Teraz rozumiem dlaczego autorka zapowiedziała aż siedem tomów, choć, prawdę powiedziawszy, potencjał ma to i na więcej.

Jako że nie stara się to nawet udawać poważnego fantasy dla starych wyjadaczy, wątku miłosnego zabraknąć nie mogło. Cieszy mnie jedynie, że nawet, jeśli myśli bohaterki błądzą między rycerzem a księciem, co zalatuje trochę sztampą, nie ma tu żałosnych momentów pełnych tanich emocji, tęsknych spojrzeń i zamroczonych miłością umysłów. Jest za to nastolatka, która nawet będąc największą zabójczynią Adarlanu, nie zatraciła swojego człowieczeństwa na tyle, by oprzeć się ponętnym ciałom dworskich przystojniaków. Co prawda przychodzi taki moment, gdy można wątpić w to czy posiada jakieś emocje, nie mówiąc już o uczuciach, ale w ogólnym rozrachunku te małe skazy nadają jej tylko kolorytu.

Z tego co słyszałem o tej książce wynikało, że wszyscy czytelnicy podzielili się na tych, którzy uważają drugi tom za gorszy bądź lepszy, brakuje jednak takich jak ja – ludzi, którzy uważają, że mimo i formuła całej powieści uległa przeobrażeniu, i nie ma jednoznacznego początku i końca, drugi tom jest równie dobry jak pierwszy. Są elementy gorsze, są i lepsze, w ogólnym rozrachunku jednak, zwłaszcza wziąwszy pod uwagę zakończenie, wydaje mi się, iż zarówno emocji, jak i akcji, magii oraz dworskich intryg ubranych w tajemnice, straszne stwory i stare księgi – zdecydowanie nie zabrakło. Autorka jest osobą doprawdy okrutną, co pokazała na sam koniec powieści – dać czytelnikom TAKIE zakończenie i kazać im czekać TYLE czasu na tom kolejny to prawdziwa męka w stylu Martina.

Tytuł: Korona w mroku
Autor: Sarah J. Maas
Część: II
Stron: 492
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 8/10
 

7 komentarzy:

  1. ooo już jest?? musze przeczytąc!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że książka aż w takim stopniu przypadła Tobie do gustu. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy się za nią zabiorę. "Szklany tron" był świetny. I na pierwszej noweli także się nie zawiodłam. Trzeba przeczytać. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że książka aż w takim stopniu przypadła Tobie do gustu. Ja już nie mogę się doczekać, kiedy się za nią zabiorę. "Szklany tron" był świetny. I na pierwszej noweli także się nie zawiodłam. Trzeba przeczytać. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że opinia jest pozytywna, bo w przyszłym tygodniu książka do mnie przyjedzie a nie czytałam jeszcze tomu pierwszego. Mam zamiar łyknąć oba na raz i liczę, że bardzo mi się spodobają. Nowelki były świetne, dlatego tutaj liczę na taki sam poziom :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 2 czesc jest wyjatkowo gowniania

    OdpowiedzUsuń
  6. Na wakacjach na pewno przeczytam pierwszą część. Ale aż siedem tomów - ciekawa jestem co z tego wyniknie, bo bohaterka wydaje się być intrygująca (mam nadzieję, że także dla czytelniczki:):):):)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...