środa, 14 maja 2014

Michael Ende: Nie kończąca się historia


Czytanie książek powszechnie uznanych za stare ma jedną, niepodważalną, i dla mnie jedną z największych zalet – można w nich zobaczyć podstawy tego, co mamy obecnie. Dzieje się to zwłaszcza w przypadku książek przez wszystkich uznanych za klasyki – te powieści, które inspirowały, i inspirują, całe rzesze pisarzy. Tak było przy czytaniu Poego, tak było przy czytaniu Bułhakova, tak jest i teraz – widać, iż mimo tego, że książka została wydana w roku 1979, czyli stosunkowo niedawno, już znalazła sobie wyznawców. Nie ma tu znaczenia, że jest to literatura dla dzieci, bowiem idee, nawet jeśli początkowo są skierowane do konkretnej grupy odbiorców, i tak można wykorzystać na własny sposób, co zrobił, na przykład George R. R. Martin. Ale to już inna historia i opowiemy ją innym razem…

Pierwsza połowa książki to cudowna baśń o pokonywaniu własnych słabości i odkrywaniu własnego przeznaczenia, ubrana w prześliczne, wyjątkowe i zapierające dech w piersiach baśniowe motywy, które nawet we mnie, człowiekowi który wiek dziecięcy ma już dawno za sobą, sprawiło ogromną radość, wywołało łzy wzruszenia i niepohamowane okrzyki radości. Historia Atreju, mimo iż naciągana, infantylna, przesłodzona wciąga tak szybko i niepostrzeżenie, iż ma się wrażenie, że książka gna na łeb i szyję, podczas gdy tak naprawdę nie dzieje się w niej niemal nic – ukazanie banalnego poszukiwania w sposób tak cudowny jest wielką sztuką, ale o tym opowiemy innym razem…

Bo później nadchodzi druga połowa książki. Na początku, gdy tylko nastała, stwierdziłem, i będę trzymał się swojego zdania, że to nie powinno być wydawane w jednym tomie. Główną część, zasadniczą, podstawę, powinna stanowić część pierwsza. Niestety, nic nie mogę w tym aspekcie zdziałać. Rzeczą koszmarną i piękną jednocześnie w drugiej połowie książki jest fakt, że autor zupełnie popuścił wodze swojej potężnej wyobraźni, i zapominając o jakiejkolwiek fabule maluje czytelnikowi obraz wytworów swojego mózgu. To może i ładnie wygląda, ale czytanie tego to prawdziwa męka. Żadnych ram, żadnych ograniczeń, tylko dwieście stron kolorowego, ślicznego, oryginalnego bezsensu, którego naprawdę niemal nie da się czytać. Potem jest już lepiej a zakończenie jest bardzo dobre, ale dotarcie to niego, to już inna historia, i opowiemy ją innym razem…

Mimo wszystko – jako książka dla dzieci, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z literaturą, jest to powieść od początku do końca, od pierwszego do ostatniego zdania – doskonała. Nie uczy tylko jak traktować książki, ale także jak je czytać, jest jakby bramą do poznania literatury, pokazuje, że należy szanować wyobraźnię innych, bo takich wspaniałości nie spotka się na co dzień. To jak poradnik młodego czytelnika. Przez tę książkę chciałbym nabluzgać wszystkim dorosłym za to, że nie dali mi jej gdy miałem osiem lat, bo ta książka – zarówno jej forma jak i treść – buduje do literatury wielki szacunek, poza tym autorowi udało się zrobić to, co przedtem udało się naprawdę niewielu – dosłownie wciągnąć czytelnika do swojej wyobraźni, ale o tym opowiemy innym razem…

Mimo iż jest to książka dla osób, że tak powiem, tych malutkich, język jakim jest napisana zrobił na mnie ogromne wrażenie. No błagam! Przecież to doskonałe połączenie łatwo przyswajalnej prostoty, którą zrozumieją nawet najmłodsi, ze śliczną elokwencją, jaka rozbuduje ich słownictwo. Ta książka jest napisana lepiej niż większość książek dla młodzieży jakie dotychczas czytałem, a zdawałoby się przecież, że to powieści tworzone dla osób nie tyle dorosłych, co starszych i bardziej wymagających. To naprawdę tworzy kontrast, bo jeśli widzi się książkę dla nastolatków, która jest napisana prościej niż książka dla dzieci, a mimo wszystko ich to zupełnie nie rusza, to w jakiej sytuacji ich to stawia? I jakie należy z tego wyciągnąć wnioski? I już abstrahując od tej walki z wiatrakami – tę książkę powinien przeczytać absolutnie każdy, w każdym wieku, kto najzwyczajniej w świecie uwielbia fantastykę. To jest przykład jednej z tych najlepszych.

Tytuł: Nie kończąca się historia
Autor: Michael Ende
Część: -
Okładka: twarda
Stron: 632
Wydawnictwo: Znak
Ocena: 8/10

2 komentarze:

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...