wtorek, 15 kwietnia 2014

Tahereh Mafi: Sekret Julii









Tom pierwszy był rozczarowaniem całkiem znacznym, toteż z przeczytaniem kontynuacji zwlekałem aż do tej smutnej chwili, czyli lekko ponad rok po przebrnięciu przez męki i jęki Juliowego dotyku. Tym razem mimo tego, iż wiedziałem, że piszę się na zauroczenie napompowane niczym żaba przez dziecko do granic, które wielu uważa za miłość młodzieżową powieść, nadal doznałem niemiłego rozczarowania, bo wszystkie błędy, mankamenty , chybione pomysły, metafory a’la będę Coelho dla dzieci i rozwlekłe, tanie i głupie nieprzemyślane i chaotyczne przemyślenia głównej bohaterki i cała masa innych zepsutych żelkowych pocisków, które minęły się z tarczą i trafiły w czytelnicze podniebienie elementów wykonanym w sposób taki, że plastikowe różowe szwy trzeszczą wywołują kolorowe, tęczowe niczym określenia przystojniaków torsje!

Jeszcze przy pierwszej części sposób napisania nie wywoływał u mnie jakichś szczególnych uczuć, bo mimo iż była to grafomania miała kilka elementów, które starały się być oryginalne a że im nie wyszło to już inny problem, ale się starały!. O ile tam ten bilans między staraniem się a efektem był do zniesienia, o tyle tu te powtórzenia powtórzenia powtórzenia i jeszcze od chuja innych powtórzeń! zaczęły irytować a r o  z   w    l    e      k       ł     o        ś                 ć zaczęła doprowadzać mnie do szewskiej pasji. Autorka chciała uczynić tę książkę jak najprostszą, najbardziej zrozumiałą i dostępną, ale się zagalopowała, i dostaliśmy nadmuchaną ‘’efektami żałosnymi specjalnymi’’ gęstą masę złożoną z niewiarygodnie idiotycznych zabiegów, które są używane zbyt często, by można je zignorować, a co dopiero się nimi cieszyć!

Określenia tępych napalonych przystojniaków Warnera i Adama w tomie pierwszym były zabawne, ale nie w ten dobry sposób – wywoływały raczej nikły uśmieszek litości. Ta tępa dzida Julia i tym razem nie szczędziła swoich galopujących myśli na określenia ich niesamowitości, teraz jednak przeszła samą siebie – były takie momenty, że książka jakby naglę się zatrzymywała, cały świat stawał w miejscu i nic nie miało znaczenia, bo przecież ci przecudni, jedyni tacy, nieskrępowani inteligencją, nietknięci myślą, opętani Julią, modele okładkowi i cuda natury, zasługiwali na to, by rozkleić się wewnętrznie, iść płakać, później być napaloną, później znowu płakać, a później zacząć wariować, próbować któregoś przelecieć i znowu płakać. Julia miała potencjał na początku, teraz jest połączeniem wariatki, nastolatki i prostytutki na haju. I nie, tego ostatniego nie skreślę.

Czy ta część wyróżnia się czymś szczególnym? Cóż, pomijając fakt, że autorka przy konstrukcji bohaterki zażywała jakieś przeterminowane narkotyki, to ten tom na pewno jest bardziej obfity jeśli chodzi o akcję. Niestety, akcję dosyć średnią, bo znaczą większość stanowią tu kalki z ‘’Kosogłosa’’. Wciągające – odrobinę. Zabawne – średnio. Smutne – tylko gdy weź mieniu pod uwagę fakt ile osób się tym zachwyca. W końcu bohaterka odkryła trochę świata, niestety nie ma on ani rąk, ani nóg, ani mózgu i tym ostatnim przypomina trochę bohaterkę bowiem jest to zbitek najprostszych elementów wykorzystanych w najżałośniejszy sposób – pełnym krwi i zniewolenia, które zamiast budzić przerażenie wywołuje raczej litość.

Przewidywalność nadal jest największą i najbardziej rzucającą się w oczy wadą pomijając… wszystko inne ale widać poprawę. Gdy przypomniałem sobie moje przypuszczenia co do tej książki i gdy porównałem je z faktycznym jej stanem wyszło na to, że sprawdziło się wszystko, co zapamiętałem. Dobre to, że teraz już nawet nie chciało mi się marnować czasu, na zgadywanie, bo wszystko było zwyczajnie oczywiste. Wydarzenia trzeciego tomu są dla mnie proste do przewidzenia i przeczytam go tylko dlatego, by sprawdzić w jakich elementach miałem rację. Tak samo jak nie polecałem części pierwszej, tak nie polecam i drugiej. Naprawdę nie rozumiem jakim cudem można nabrać się na rzeczy tak napompowane i nadmuchane. Niech ten sekret Julii postanie w jej małym, napalonym świecie!

Tytuł: Sekret Julii (Unravel me)
Autor: Tahereh Mafi
Część: II
Okładka: miękka
Stron: 437
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 3.5/10
 

8 komentarzy:

  1. Ha! Mistrzowski wstęp! "Dotyk Julii" czytałam dawno stwierdziłam, że chłam, lecz ostatnio przeczytałam ponownie i nawet mi się podobał. Kontynuacja mnie kusi, choć wiem, że pewnie srodze się rozczaruję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ta druga okładka :D Dotyk Julii mi się w sumie podobał, toteż mam Sekret i czeka sobie spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wersja z Czech. A pierwsza jeszcze ładniejsza. Trzeciej jeszcze nie widziałem.

      Usuń
  3. ,,Tępa dzida" - ale się Julii oberwało. Ja zatrzymałam się na pierwszym tomie, który był dość średni i nie wiem, czy chcę dalej brnąć w świat Julii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to i tak najłagodniejsze określenie jakie przyszło mi do głowy po zakończeniu (żałosnym, swoją drogą).

      Usuń
  4. Zostałam całkowicie i ostatecznie rozwalona przez skreślone, mistrzowskie wstawki. Sprawiły mi taką radochę, że chyba lepiej się nie przyznawać;)
    W każdym bądź razie rzadko się zdarza, żebym absolutnie niczego nie pamiętała z książki, ale po lekturze Julii zupełnie nic mi nie zostało w głowie i dziękuję za to bogom, bo chyba rzygnęłabym tęczą.
    I narobiłeś mi ochoty na żelki:<

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi natomiast książka... się podobała i nie mogę się doczekać trzeciego tomu.
    A przy okazji, co niby jest przekalkowane z "Kosogłosa"?

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mocno spodobała mi się ta książka :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...