niedziela, 2 marca 2014

Katarzyna Berenika Miszczuk: Druga szansa


Po autorce, jako znanej twórczyni wziętych książek dla młodzieży, spodziewałem się kolejnej powieści dla czytelnika, który mając lat naście odnajdzie w niej elementy, które mu się spodobają. Do wzięcia tej powieści przekonała mnie jednak okładka – wspaniałość, która zamiast średniego czytadła pretendującego do miała horroru zapowiada ciekawą, niebanalną i mroczną historię mrożącą krew w żyłach i wzrok na stronie. Niestety, jak to czasem bywa, śliczna okładka kłamała paskudnie, dając złudne nadzieje.

Ogółem rzecz biorąc, doszedłem do wniosku, że w tej powieści dziewięćdziesiąt procent jej elementów można nazwać ‘’typowym’’. Broni się tylko zakończenie, które ukazuje jej drugie dno i zapowiada, iż jeśli kontynuacja powstanie, będzie na pewno lepsza od części pierwszej. Jeśli ta książka miałaby być tylko wstępem do wielotomowej, rozbudowanej sagi, która obraca się w świecie o którym opowiem troszkę później, to ja osobiście biorę to w ciemno i nie patrzę na nic, ale to raczej złudna nadzieja, niestety. Nawet jeśli powstanie tom kolejny, już nie liczę na to, że będzie jakoś znacząco lepszy.

Jak wspomniałem wcześniej – powieść wydaje się, jakby była produktem skleconym z kilku znanych i popularnych w literaturze elementów. Bohaterka o nijakim wyglądzie zapomina co się z nią dzieje i trafia do szpitala psychiatrycznego – było. Szpital psychiatryczny pełen bohaterów, których owiać tajemnicą się nie dało i mimo kombinowania i kluczenia od razu wiadomo kto jest dobry a kto zły – było. Wykorzystanie kruków, małych dziewczynek i straszliwych zjaw – było. Oryginalnością to w niemal żaden sposób nie powala. Te tandetne banały i utarte schematy spaja jednak całkiem zgrabne i interesujące zakończenie. Jednak, jeśli nie wyjdzie drugi tom, to zakończenie wiele straci (a szkoda, bo potencjał ma znaczny).

Często w polskich książkach, nie tylko dla młodzieży ale i w ogóle, używanie naszych rodowych nazwisk brzmi żałośnie, sztucznie i patetycznie. W tej książce nie dało się tego odczuć. Mimo iż akcja dzieje się w Polsce, żaden z bohaterów nie ma korzeni za granicą i wszyscy są tak bardzo polscy jak tylko mogą być, nie ma tu sztuczności, jaka pojawia się w wielu innych książkach. Bardzo możliwe, iż to dlatego, że ta historia mogłaby dziać się dosłownie wszędzie, przez co pojawienie się akurat polsko brzmiących imion i nazwisk wydaje się wyć naturalne i pasujące.  Z tego miejsca muszę pozazdrościć mieszkańcom Warszawy, że mogą poszukać miejsc z powieści. To musiałoby być fascynujące znaleźć  jeden z elementów zakończenia (o którym nie wspomnę, bo byłoby to znacznym spojlerem).

Na koniec muszę pochwalić wydanie książki. Od tej cudownie mrocznej okładki (która według mnie powinna mieć tytuł i napis z dołu) aż po NIESAMOWITE ilustracje wszystko jest doskonałe. Osobiście nie polecałbym  zaglądania do książki by sprawdzić te cudeńka, ale doskonale wiem, że nikt się nie oprze by nie zerknąć na jedną czy dwie, a uwierzcie mi, jest na co! Bardzo podobało mi się również, to, że książka nie jest napompowana pustą przestrzenią jak w przypadku ‘’Króla Kruków’’, ale tekst mimo iż niewielki jest doskonale czytelny. Książkę polecam tylko wówczas, gdy wyjdzie drugi tom i okaże się, że jest lepszy niż pierwszy.

Tytuł: Druga szansa
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Część: -
Stron: 349
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Uroboros
Ocena: 5,5/10


2 komentarze:

  1. Właściwie nie jest to moje must read :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś się nie przekonam do polskich autorów. Recenzja bardzo fajna :) Zapraszam do mnie http://wkrainie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...