środa, 12 lutego 2014

Jacek Piekara: Szubienicznik. Falsum et verum




Po całkiem zgrabnym, choć pod wieloma względami – jak znaczne przegadanie – niedoskonałym tomie pierwszym liczyłem na to, iż tom drugi podratuję trochę sytuację. Z racji tego, że część ta jest znacznie mniejsza rozpaliła się we mnie nadzieja na większe skupienie akcji a mniejszą rozwlekłość scen i, niestety, bardzo się pomyliłem, bowiem pod względem zarówno przegadania, jak i tempa akcji a także samej fabuły tom drugi nie odbiega od tomu pierwszego dosłownie niczym. Jest to kontynuacja tak bezpośrednia, że można by przypuszczać, iż powinna wyjść w jednym tomie, gdyż pierwszy rozdział rozpoczyna się w taki sposób, jakby był napisany dosłownie kilka sekund po tym, jak zakończył się tom pierwszy i podzielenie go miało na celu jedynie zwiększenie liczby tomów.

Nie śmiem jednak twierdzić, że książka jest zła. To, co usłyszałem o niej – a usłyszałem całkiem wiele i nie były to rzeczy w żadnym stopniu pochlebne – to nie jest do końca prawda. Nie mam pojęcia jakie oczekiwania mieli inni czytelnicy, ale jest to pełnowartościowa, bezpośrednia kontynuacja tomu pierwszego i pomijając wątki fabularne nie różni się od niego niemal niczym. Nawet zakończenie ma skonstruowane w sposób, że tak powiem, ocholeryczny. Jeśli ktoś miał nadzieję na znaczy postęp kryminalnej zagadki, to fakt, srodze się zawiedzie, jednak powieść ta to spis pogawędek tak pasjonujących, że nijak nie mogłem się na autora gniewać, że nie uraczył mnie niczym więcej.

Niestety meritum sprawy w tym tomie odeszło do krainy Zapomnianych Wątków i mieszka obecnie na ulicy Jestem Autorem I Jak Zechcę To Napiszę (pod numerem Kiedyś). Braki w nawiązaniu do początków nadrobione zostały jednak przez znaczne rozszerzenie akcji. Jest tu dużo mniej o zagadkach, planach i potencjalnych winnych a dużo więcej o samych bohaterach i nawet jeśli wspomina się o nich jako o tych ‘’potencjalnie winnych’’ robi się to zbyt rzadko zbyt lakonicznie by dać czytelnikowi coś więcej niż tylko delikatne domysły. Wątek kryminalny został znacznie ograniczony. W zasadzie cała powieść to jakby dodatek do serii a nie osobny tom.

Jednak biorąc pod uwagę fakt, że bohaterowie albo jedzą, albo spacerują, albo stoją, imponującym jest, że powieść jak na akcję tak wątłą i pozornie nudną tak trzyma czytelnika w napięciu. Bardzo prawdopodobne, iż to za sprawą języka jakim został napisana – jego lekkością i stylizacją. Byłem pod wrażeniem tego już przy tomie pierwszym a teraz jest równie ciekawie. Jednak język nie uratuje całej powieści i choć jest zaletą świecącą niczym ekran telefonu w tunelu wokół nadal jest ciemno, choć uroczo. Wiele także – za sprawą rozwlekłych do granic możliwości dialogów – zyskali bohaterowie. Co paradoksalne – mimo iż bohaterowie zostali opisani dużo lepiej i wiemy o nich więcej, tak na dobrą sprawę znowu nie wiemy o nich nic. Taki klimat…

Tytuł: Szubienicznik. Falsum er verum
Autor: Jacek Piekara
Cześć: II
 Stron: 340
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 6,5/10

1 komentarz:

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...