niedziela, 23 lutego 2014

Dmitry Glukhovsky: Metro 2033


Lubię literaturę rosyjską. Lubię jej mroki, tak charakterystyczne dla pisarzy ze wschodu. Taką dekadencką czerń obejmującą książkę. Lubię także dystopie i antyutopie. Bardzo prawdopodobne, iż za sprawą ‘’Igrzysk śmierci’’, a może po prostu zagłada naszego świata nie napawa mnie przerażeniem, ale czytanie o tym sprawia mi ogromną przyjemność. Istnieje możliwość, że przez moje nastawienie do tej książki , która zapowiadała się jako doskonałe połączenie rzeczy, które uwielbiam, byłem nastawiony do niej dużo mniej sceptycznie, niż w rzeczywistości powinienem, bowiem nie raz i nie dwa zdarzyło się, że moje oczekiwania pozostały niezaspokojone. Jednak nie jest to młodzieżówka – tę książkę polecali wszyscy, od starych wyjadaczy począwszy na literackich podlotkach skończywszy. Chyba za dużo tego dobrego.

Zawiodłem się na tej książce, bo obietnica wspaniałości była tu dużo większa niż w wielu innych przeczytanych przeze mnie. Upadek z wysokiej góry boli najbardziej. Była objętość zapowiadająca rozbudowaną historię, opinie wychwalające ją ponad wszystko inne, obietnica ekranizacji i gra na jej podstawie, słowem – full service, nic, tylko brać. I co z tego wyszło? Cóż, wyszło tyle, że jest to bardzo dobra książka, która w moim oczach nie sprostała sławie jaką obrosła. Została skrzywdzona poprzez własną opinię. Ale… nie ona pierwsza, i nie odstania.

Nieprzypadkowo wspomniałem o grze. Na początku dziwiło mnie trochę dlaczego to gra powstała najpierw, a nie ekranizacja, jednak moje domysły zostały zaspokojone już po kilkunastu stronach. Ta książka czasem wygląda, jakby została stworzona tylko po to, by stać się grą. Powieść jest dosłownie naszpikowana elementami, które aż błagają, by nią zostać – od głównego wątku począwszy, który jest fantastyczną, długą i niebezpieczną misją przez wątki poboczne, które są doskonałym materiałem na różnego rodzaju przeszkody i mini gierki aż po fenomenalnie wykreowany świat, który przesycony mrokami wciąga czytelnika w głąb rosyjskiego metra.

Kolejnym elementem, który mnie zawiódł, ale w ogólnym rozrachunku był na poziomie dużo lepszym niż zadowalający, był styl pisarza. Jest to pięknie opowiedziana historia i co do tego nie mam wątpliwości, ale momentami brakowało mi takiego zimnego pierdolnięcia mocnym słowem – tak to ujmę. Jest to napisane w sposób rzeczowy i profesjonalny, ale odrobinę przeszkadzał mi kontrast między powagą otoczenia a przystępnością stylu. Szczypta chłodnego patetyzmu zdziałałaby tu cuda, choć to moje osobiste spostrzeżenie i bez tego powieść i tak jest fantastyczna.

Zasadniczą wadą tej powieści, a przynamniej jej początku, jest Artem, czyli główny bohater. Jest naturalny i dobrze skonstruowany, problem w tym, że jego charakter zupełnie nie przypadł mi do gustu. Jakby starał się połączyć cechy prawego, dorosłego człowieka i z jednej strony kipiał odwagą, bezinteresownością i heroizmem, z cechami nastolatka – spontanicznością, ufnością i potrzebą wygadania się kumplom. To zestawienie robi z niego dziwaka, który idąc samotnie planuje każdy swój ruch i rozmyśla interesująco o otaczającym go świecie, a gdy nadchodzi jakaś akcja wszystko leci w diabły, bo refleksja jako rzecz mało widowiskowa nie sprawdziłaby się przy wybuchach i wszechogarniającej śmierci.

Mimo tego iż to co pisze wygląda raczej negatywnie, czytanie tej książki było prawdziwą frajdą. Dostarcza niesamowitej rozrywki i skłania do zastanowienia się nad tym, co wart jest człowiek jako gatunek, nie jako jednostka. Nie planuję poznać tej historii w wersji gry, ale film, jeśli kiedyś zostanie zrealizowany – a widząc popularność książki można mieć nadzieję, że stanie się to niebawem – na pewno się na niego wybiorę. Szczerze polecam książkę absolutnie wszystkim, bez wyjątku, bowiem rzadko zdarza się powieść zapadająca w pamięć tak głęboko.

Tytuł: Metro 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Część: I
Stron: 613
Okładka: twarda
Wydawnictwo: Insignis
Ocena: 7,5/10

4 komentarze:

  1. Tak też słyszałem - że to książka drogi, a właśnie takie są idealnym materiałem na grę komputerową :) Mam obie części Metra, ale jeszcze nie czytałem. Za to brat i owszem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się podobała, choć początek był ciężki. Przyjemna lektura, można się nad nią nieco dłużej zastanowić - może kiedyś i my będziemy zmuszeni do schowania się w korytarzach metra warszawskiego na skutek zanieczyszczeń albo jakiejś bomby atomowej. Drugiej części jeszcze nie czytałam, ale mam na półce i muszę nadrobić, choć podobno jest nieco gorsza. Po grę nie sięgnę - nie lubię, a nawet jeśli to takie coś nie jest na moje nerwy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Osobiście byłam zachwycona tą książką i kompletnie zakochałam się w jej mrocznym klimacie, chociaż na samą myśl o grzybkowo-wieprzowej diecie przewracało mi się w żołądku. ;) Za to mój facet strasznie narzekał na tę książkę i mówił, że gra jest dużo lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam przeczytać "metro 2033", ale wymiękłam po 50 stronach. To raczej nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...