piątek, 31 maja 2013

[konkurs] Ugryź sobie książkę!!

Nadszedł w końcu ten moment - dziś mija rok bloga! Szczerze, nie spodziewaliśmy się, że wytrwamy aż tak długo, a tu nie dość, że działamy już rok, to jeszcze ani nam się śni kończyć tę blogową działalność.
Świętujemy nie tylko urodziny. Nasz blog zyskał niedawno magiczną stówkę obserwatorów! Z tej okazji druga nagroda! Chcieliśmy z tego miejsca bardzo serdecznie podziękować za zaufanie, komentarze i obecność.

Dość. Czas na konkurs. 
Do wygrania Wybrani + Przez burze ognia dla jednej osoby oraz
dla drugiego zwycięzcy Wybrani + Trafny wybór. 

Pytanie konkursowe brzmi:
 Widok jakich dwóch gryzących się bohaterów literackich byłby dla Ciebie widokiem najprzyjemniejszym?
  W krótkim uzasadnieniu prosimy zwrócić uwagę na to, by nie zdradzać fabuły książek, z jakich dani bohaterowie występują.

Byłoby nam bardzo miło, gdybyście polubili nasz blog na Facebooku (po prawej na górze) i dodali konkursowy banner na Waszego bloga.

Wymagania:
- odpowiedźieć na pytanie wraz z krótkim uzasadnieniem
- podać zestaw, który chcielibyście wygrać
- podać swój mail

Regulamin:
 
1.       Organizatorami konkursu są właściciele bloga Książka nie gryzie a książki pochodzą z naszych prywatnych biblioteczek.
2.       Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie konkursowe, krótko uzasadnić odpowiedź, wybrać zestaw, który chce się wygrać oraz podać maila.
3.       Konkurs trwa od 31 maja 2013 roku do 17 czerwca 2013 roku. Zastrzegamy sobie możliwość przedłużenia terminu zakończenia konkursu. Wyniki pojawią się do 3 dni od końca konkursu.
4.       Nagrody zostaną wysłane listem poleconym. Udział w konkursie mogą brać tylko osoby z adresem korespondencyjnym w Polsce.
5.       Jedna osoba może wysłać tylko jedno zgłoszenie.
6.       Zwycięzców wybiorą właściciele bloga. Decyzja jest nieodwołalna. Zwycięzcy mają tydzień na nadesłanie swoich adresów. W przypadku braku maila z adresem zostanie wyłoniony nowy zwycięzca. Gdy drugi zwycięzca się nie zgłosi nagroda przepada.


poniedziałek, 27 maja 2013

Tahereh Mafi: Dotyk Julii



,,Dotyk Julii” to książka trochę inna. Do tej pory spotkałam się z książkami gdzie to głównym bohaterem był chłopak obdarzony niezwykłym darem. Piękny przystojny i silny ratował dziewczyny z kłopotów i je zamraczał. W tej książce jest odwrotnie. Julia główna bohaterka ma niezwykły dar, a może to jej przekleństwo? Jej niezwykłą umiejętnością, jest to że jej dotyk zabija. Jest dziewczyną skrytą, nieufną i bardzo zranioną. Przez 17 lat została bardzo zraniona i skrzywdzona.

W szkole nie miała żadnych znajomych, zawsze była odtrącana, a rodzice oddali ją do domu psychiatrycznego. Spędziła tam 264 dni. Nie kochana, nie lubiana i odtrącona przez wszystkich. Słyszała ciągle, że jest zła. Rodzice bali się jej dotknąć, posądzali ją nawet o wszystkie problemy jakie mieli. Dziewczyna nigdy nie poznała co to jest miłość, a czułość i dotyk były to dla niej rzeczy nieznanymi. Aż do pewnego dnia, w którym jej życie się odmieniło. Ale czy na lepsze?

Temat na książkę jest ciekawy, fabuła interesująca, ciekawi bohaterowie i miejsce akcji. Wszystko to powinno sprawić, że książka będzie zachwycać czytelnika, a tak niestety nie jest. Choć miejsce, w którym rozgrywa się cała akcja jest miejscem niezwykłym i interesującym. Jest to coś nowego chociaż nie do końca. Wątki są ciekawe i wciągające. Książkę czyta się bardzo szybko. Nawet wątek miłosny w tle by nie zaszkodził tej książce, ale niestety tak nie jest, ponieważ wątek miłosny jest na pierwszym planie. Romans, który toczy się przez całą książkę psuje stworzony świat i charakter książki. Słowa, które po kilka razy naraz się powtarzają denerwują. Choć czasami są potrzebne. Dużym plusem jest fakt, że czytelnik może odczuć emocje jakie przeżywa bohater. Niestety można dostrzec zapożyczenia z książki ,,Igrzyska śmierci”.

Tytuł:  Dotyk Julii
Autor: Tahereh Mafi
Okładka: miękka
Stron: 332
Część: 1
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 5/10


sobota, 25 maja 2013

Stieg Larsson: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet




Kryminały mają to do siebie, że służą wyłącznie rozrywce nie przekazując jakichś większych treści intelektualnych (nie utożsamiając tego oczywiście z głupotą, bo daleko im do tego). Mają po prostu wzbudzić w czytelniku emocje, których nie doświadczyłby w życiu codziennym… a przynajmniej nie chciałby doświadczyć. Za mistrzynię tego gatunku uznaje się, słusznie, Agatę Christie która swoimi książkami zbudowała temu gatunkowi dosyć solidną podstawę. Tworzyła krótkie, charakterystyczne historie z zazwyczaj wspaniałym zakończeniem i ciekawymi bohaterami, a dwie ostatnie z wyżej wymienionych rzeczy w książce Stiega Larssona są ukazane nad wyraz korzystnie.

Pierwsze, na co należy zwrócić uwagę to bohaterowie. Nie jestem pierwszym ani na pewno ostatnim człowiekiem, który będzie zachwycał się nad kreacją Lisbeth Salander. Na pierwszy rzut oka zdaje się być przerysowaną i ciut karykaturalną wersją typowej w książkach bohaterki, której zarówno inni bohaterowie jak i czytelnicy nie doceniają. Ze wszystkich bohaterek literackich z jakimi miałem przyjemność czytać Lisbeth jest, mimo jej ciężkiego do polubienia charakteru, najlepszą bohaterką kryminałów, ustępując jedynie pannie Murple (swoją drogą, te dwie byłyby niezwyciężone). Główny bohater, Mikael Blomkvist, też jest charakterem dosyć ciekawym, z racji jego błyskotliwego umysłu i ciekawego poglądu na otaczający do świat.

A propos świata – teoretycznie jest to typowy dla tego gatunku ‘’zamknięty pokój’’ jednak tu rolę tegoż pokoju zastępuje… cała wyspa, i, żeby nie było tak przeciętnie ani zbyt prosto, wyspa nie z czasów teraźniejszych, lecz sprzed czterdziestu lat. Słowem – na ostro. Jakby wziąć normalny kryminał i rozciągnąć go kilkukrotnie po to, by wrzucić tam dużo więcej bohaterów a co za tym idzie –  dużo więcej domysłów, możliwości i teorii dotyczących przeszłości każdego z ogniw łączących morderstwo.

Stieg Larsson jako szanowany dziennikarz zwyczajnie nie mógłby napisać tego źle – i nie napisał. Z typową dla tego zawodu rzetelnością i prostotą a jednak z zachowaniem pewnej finezji manewruje słowami pośród faktów i domysłów i zręcznie opisuje zarówno otaczający bohatera świat jak i bohatera samego w sobie uwzględniając oczywiście doskonale skonstruowane stosunki między ludźmi, z jakimi przyjdzie pracować głównemu bohaterowi, co jest nie lada wyczynem. Prosty acz ciekawy styl jest jedną z przyczyn tego, że książkę czyta się dosłownie i z całą mocą tych słów: błyskawicznie.

Jest to przykład świetnego kryminału i, jeśli wszystkie szwedzkie kryminały wyglądają jak ten, już mam chęć przeczytać je co do jednego. Larsson dał czytelnikom spory kawał fenomenalnej historii okraszonej doskonale skonstruowanymi bohaterami, cudownie zawikłaną fabułą, którą chce się pochłaniać dzień i noc i która trzyma w napięciu do ostatniej strony zamykając wszystko arcyciekawym zakończeniem. Wspaniałości!

Autor: Stieg Larsson
Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Część: I
Okładka: miękka
Stron: 634
Wydawnictwo: Czarna owca
Ocena: 8,5/10

piątek, 24 maja 2013

Cat Patrick: Zapomniane


Bohaterką książki jest szesnastoletnia London, która uczęszcza do liceum. Ma serdeczną przyjaciółkę Jamie. Osoby, które dobrze jej nie znają widzą w niej zwykłą dziewczynę, która nie ma w sobie nic dziwnego. A jednak. Ma wielki sekret, który znają tylko dwie osoby jej naprawdę bliskie mama i Jamie. Gdy była małym dzieckiem pewne zdarzenie o którym dowiecie się w książce zabrało jej pamięć ze wspomnieniami z przeszłości. Od tej pory robi zawsze wieczorem notatki to taka cząstka jej pamięci. Gdy nadchodzi 4:33 jej umysł się resetuje. Od tej pory jej jedyną pamięcią są notatki, które czyta codziennie rano. Wstaje i czyta notatki, aby móc zobaczyć co było wczoraj, lub kilka dni wcześniej. Jej mama i przyjaciółka, bardzo jej pomagają, ale to co mówią to tylko słowa i wspomnienia London, które ona sama im opowiedziała. Niestety dziewczyna nigdy nie przypomni sobie jakie emocje jej towarzyszyły. Dar, a może przekleństwo? Zamiast pamiętać przeszłość, ona widzi kawałki swojej lub czyjejś przyszłości.

Do szkoły przychodzi nowy przystojny chłopak hm… chyba gdzieś to już czytałam, tylko sytuacja była odwrotna. (Cała sytuacja dzieje się przed szkołą w mroźny zimowy dzień. Gdy zadzwonił alarm przeciwpożarowy wszyscy wychodzą ze szkoły, i London ubrana w krótkie spodenki i za dużą koszulkę.) Więcej nie zdradzę, ale łatwo się domyśleć co będzie dalej.

Cała historia wydaje się nizała, nawet ze znajomym wątkiem. Pomysł na książkę fajny nawet ośmielę napisać genialny, sposób napisania i wygląd może być, ale na tym koniec plusów. Co prawda czyta się ją szybko a nawet błyskawicznie. Minusem, jest to że chce się poznać treść książki i kilka niezłych żeby były lepiej rozbudowane, lub żeby pokazywały więcej emocji wątków. Co do zakończenia nie jestem zadowolona, ale to już moje osobiste zdanie i nie każdy musi się z tym zgodzić.

Życie dziewczyny nie jest łatwe. Po przeczytaniu książki sama zastanawiam się jak to by było stracić pamięć i nie pamiętać przeszłości. Na pewno by to było wielkim szokiem, dziewczyna wtedy miała kilka lat, więc przyzwyczaiła się do tego. Pamięć jest nam potrzebna do wspomnień, które pokazują w trudne i smutne dni, że nie zawsze było tak źle. Wspomnienia to taki koc ochronny, który w gorsze dni pociesza, pokazując miłe chwile. Pamięć to nie tylko obrazy, ale także uczucia i emocje, które są bardzo cenne w życiu. Bez pamięci i wspomnień nasze życie by było nudne a może nie, bo książka ,,mówi” coś innego i mało warte. 

Tytuł: Zapomniane
Autor: Cat Patrick
Część: -
Okładka: miękka
Stron: 311
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena: 5/10



niedziela, 19 maja 2013

Roberto Bolaño: Lodowisko


Prozę tego autora chciałem poznać od dawna, głównie za sprawą legendy, która narosła przy książce ‘’2666’’.  Sama książka jest potężna i droga, toteż chcąc sprawdzić najpierw cóż ten autor jest wart postanowiłem przeczytać tę powieść, głównie z racji jej małych gabarytów, niskiej jak na książkę ceny oraz zachęcającego opisu. Nie chciałem spodziewać się po niej niczego wyjątkowego by się później nie zawieść, bowiem nie raz i nie dwa zdarzało się, że zachęcony opiami, jakoby książka taka to a siaka była tak niesamowicie przegenialna że mózg na ścianie, co w rzeczywistości okazywało się nie dość, że nie mózgiem, to nawet nie połową wątroby.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to dosyć niekonwencjonalny sposób prowadzenia fabuły: otóż powieść ma w zasadzie trzech bohaterów głównych: Enrica, Remo i Gaspara. Niekonwencjonalność polega na tym, że każdy z rozdziałów wielkości dwóch – trzech stron skupia się na jednym z wyżej wymienionej trójki bohaterów i zmienia się co raz przedstawiając perspektywę jednego z nich. A jest co przedstawiać i nie jest jednocześnie, bo teoretycznie nic się tam nie dzieje, jednak w praktyce to nicsięniedzianie wciąga na tyle, bo przez kilka chwil nie móc oderwać się od powieści.

Mimo że powieść ma niespełna 200 stron łączy w sobie kryminał, który jest głównym według mnie gatunkiem tej powieści, z obyczajowością, powieścią detektywistyczną a nawet political fiction, które jest subtelnym uzupełnieniem różnorodności i uroczego chaosu, który otacza całą książkę. Na dobrą sprawę w powieści nie ma prawie nic powiedziane wprost. To jest jak symfonia domysłów, balet przypuszczeń, jazda łyżwami po zamarzniętych myślach, chcących przekonać się cóż się tam właściwie stało.

Jako zaletę można wymienić tu ciekawych bohaterów, choć ich ciekawość, przynajmniej większości z nich, została stłamszona, czego bardzo żałuję. Nie wszystkich jednak. Znajdzie się bohaterka, która będzie taka jak lubię – dziwna, nienormalna, na wpół nieprzytomna psychopatka, w dodatku z nożem (szał!) ale jest jedną z niewielu, która nie pozostawia niesmaku w tym aspekcie. Niezmiernie żałuję, że charaktery innych osób zostały potraktowane tak… po macoszemu. Interesującym elementem jest także umiejscowienie powieści, a właściwie jego brak. Bohaterowie żyją w Z, urokliwym miasteczku, które jest popularne wśród turystów, karierowiczów i łotrów. Mamy tu bardzo ograniczony, aczkolwiek spójny i ciekawy, świat z ciekawym klimatem około-hiszpańskim.

 Ale! Teraz rzecz najważniejsza co do której miałem pewne oczekiwania: styl! Tu sytuacja przedstawia się następująco: za głupi jestem widocznie. Otóż każdy, choćby przeczytał w życiu 5 książek i wszystkie były tandetnymi romansami dla nastolatek zda sobie sprawę z tego, czy coś jest napisane dobrze, czy nie. To jest napisane wspaniale! Nie ma jednak róży bez kolców: wspaniałość przygnieciona została jakimś upasionym niewiadomoczym, które powodowało taką… ciężkość. Tak, ciężkość. Czytało mi się to, zwłaszcza na początku, tak dziwnie, jakbym miał zaraz zasnąć, albo jakby zaraz miała mnie zacząć boleć głowa. Później, gdy się człowiek przyzwyczai – jest szał – jednak początki idą wyjątkowo opornie i niestety nie mam pojęcia czym jest to spowodowane.

Autor: Roberto Bolaño
Tytuł: Lodowisko
Część: -
Okładka: miękka
Stron: 193
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 7/10

czwartek, 16 maja 2013

Jacek Piekara: Szubienicznik


Z polskimi pisarzami mam taki problem, że albo ich absolutnie nie polubię i nie przekonam się do niczego, co wyszło spod ich pióra, albo polubię ich bardzo, i cokolwiek by nie napisali chwycę to w mig. Reprezentantami tej pierwszej grupy od której trzymam się z dala są Pilipiuk i Ćwiek, natomiast tej drugiej m.in. Mortka. Obawiałem się, że proza Piekary, tak często z prozą Pilipiuka porównywana (lub na odwrót) okaże się dla mnie zawodem. Na szczęście rzec mogę, iż Piekara nie tylko zajął miejsce w tym gronie przeze mnie lubianym, ale rozgościł się tam jak Rokicki u Ligęzy i, szczerze mam nadzieję, że prędko przybytku mego umysłu nie opuści.

‘’Szubienicznik’’ został w jednej z opinii przydzielony go gatunku ‘’thriller’’ z czym się zgodzić nie mogę. Nie ma tu charakterystycznego dla tegoż gatunku napięcia, które wzmaga w czytelniku dreszcze emocji, brak tu szalonych pościgów, mrożących krew w żyłach momentów oraz rzewnego zakończenia. Zastanawiałem się nad tym jakiś czas i najlepszą kategorią tej książki będzie według mnie po prostu kryminał. Nie jest to oczywiście, i nigdy nie będzie, sztandarowy przykład tego gatunku, bowiem oprócz kryminału łączy w sobie także elementy powieści detektywistycznej a nawet historycznej, czego się obawiałem, bo historia nie bardzo mnie pociąga, ale byłem bardzo zadowolony.

Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest niewątpliwie dokładność, z jaką autor opisuje realia XVII Polski. Mamy doskonale przedstawione zarówno piękne, popularne ówcześnie stroje, które szlachta z takim zapałem an sobie prezentowała, doskonałą perspektywę relacji sarmatów z chłopami, sługami oraz sami ze sobą oraz, co najważniejsze i z czego Polska, choć już mniej nadal widocznie, słynie na całym świecie: gościnność. Zachodnia moda powoli pozbawia nas wyuczonej przez stulecia gościnności, niestety, ale każdy obecnie woli zamknąć się w domu i nikogo nie widzieć a gości z kwitkiem odprawić, niż na wzór szlachty poić ich, zabawiać i zatrzymywać u siebie jak najdłużej.

Jest to jednak tło, dla wspaniałego człowieka o błyskotliwym umyśle i ciekawej osobowości: Jacka Zaręby. Podstarości Zaręba  to człowiek prawa, który zajmuje się wymierzaniem sprawiedliwości, a przynajmniej w tym uczestniczy. To właśnie jest intelekt skłonił Ligęzę, by zasięgnąć rady u podstarościego. Ligęza, jako człowiek majętny i gościnny, mógłby przyjąć wielu gości, jednak szkopuł tkwi w tym, że każdy z jego gości skrywa pewien sekret, który  wymaga rozwiązania i tu właśnie wkracza nasz główny bohater. To w żadnym wypadku nie jest też tak, że powieść skupia się tylko na nim, bowiem odnajdziemy tam wiele innych wspaniałych charakterów, i mimo tego, że większość to szumowiny nic nie przeszkodzi nam w tym, by i ich obdarzyć sympatią.

Zanim ponarzekam muszę rzec coś miłego o dwóch elementach, które na to zasługują: okładka jest boska! Szczerze powiedziawszy, nie bardzo mi się takie zazwyczaj podobają, ta jednak jest tak wspaniale magnetyczna, tak historyczno-mroczna, że aż szkoda na nią nie patrzeć. Drugim elementem jest sam tytuł. Gdy tylko go przeczytałem wiedziałem, że kiedyś muszę ją przeczytać (wówczas nie podejrzewałem, że stanie się to tak szybko). Czas jednak ponarzekać, choć dużo tego nie będzie. Główną wadą jest to, że powieść jest okrutnie rozwleczona. Ta sama historia mogłaby zająć ze 100 stron mnie i byłaby równie pasjonująca, a może nawet i bardziej. Co prawda nie powoduje to znużenia, choć na pozór powinno, ale moje zdanie jest takie, że mogłaby równie dobrze być ciut krótsza, albo taka sama i bardziej wypełniona treścią.

Z czystym sumieniem polecam tę książkę absolutnie każdemu, od fanów kryminałów począwszy, przez fanów fantastyki aż po fanów powieści historycznych. Rad jestem, iż to dopiero pierwszy tom i już skręca mnie z ciekawości co będzie w następnym bowiem powieść skończyła się w takim momencie, że nic, tylko frustracja okrutna dopada człowieka, że przyjdzie mu na kontynuację czekać tyle miesięcy.

Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Szubienicznik
Część: I
Okładka: miękka
Stron: 457
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 7,5/10
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...