niedziela, 1 grudnia 2013

C. J. Daugherty: Dziedzictwo



Pierwsza część była dla mnie sporym zaskoczeniem, nie często bowiem zdarza się, żebym polubił powieść młodzieżową tak obficie przesiąkniętą miłością i okazywaniem uczuć, a jednak. Ten element niespodzianki na pewno wpłynął pozytywnie na moją opinię o części pierwszej, tu jednak tego nie ma. Mogę liczyć jedynie na to, że miłość zostanie ograniczona, a polityka spotęgowana. Niestety, nie wszystko poszło po mojej myśli… co wcale nie oznacza, że jest źle. Mimo wszystko - a sam się sobie dziwię, że to mówię – książka prezentuje pewien poziom. Nie, żeby wielki, bo miłosne rozterki udowadniają, że w dużej mierze jest to kolejne czytadło dla niewymagających niczego mądrego nastolatek, ale coś w tej książce siedzi, i mam ochotę dowiedzieć się co.

Mówi się, iż dziwne jest to, że autorka nadal nie sprzedała praw do ekranizacji. W sumie fakt – ta książka została wydana w kilkunastu krajach (ostatnio było 17, teraz nie wiem jak ma się sytuacja) – a mimo wszystko nikt się tym nie zainteresował? Kupowano prawa do ekranizacji książek, które nawet jednego tłumaczenia nie miały… ale z drugiej strony, może były bardziej widowiskowe. Film dla młodzieży musi walić po oczach pięknem, niesamowitością i zajebistością. Potter miał magię, Igrzyska miały wojnę, Zmierzch miał wampirów… co mają Wybrani? Wybrani mają szkołę i las. I politykę. To jest cholerne ciężkie do pokazania dla osób, które są nastawione na coś mało ambitnego. Zawsze można walnąć tony buziaków, ale chyba nie da się zrobić tak, by nie wyglądało to jak nowa wersja ‘’Mody na sukces’’.

Bohaterowie sporo utracili w tej części. Każdy. Chłopaki stracili swój charakter z pierwszego tomu – teraz jeden jest zazdrosny, drugi zakochany i obaj się nienawidzą. Schemat, taniocha i tandeta dla kretynów. Allie… zgroza. Cóż z tego, że ma czerwone włosy i krwiste martensy, skoro w głębi duszy jest tępą idiotką, która nie ma pojęcia co ze sobą zrobić, bo jest zakochana i wszystko obraca się wokół niej. Udawany charakterek jest prosty do przejrzenia. Niestety więcej w niej schematycznej debilki niż zadziornej, inteligentnej nastolatki. I Rachel! O zgrozo, masakro!

Inspiracja Hogwartem przy tworzeniu Cimmerii (pozdrowienia dla kretyna, który nazwał Cimmerię ‘’najbardziej prestiżową szkołą w Wielkiej Brytanii’’, wiedząc, że przy Hogwarcie wygląda jak szopa na szczotki) jest widoczna aż nazbyt, jednak do przeżycia. Największym dowodem na solidne czerpanie z prozy J. K. Rowling jest właśnie kreacja Rachel. W pierwszym tomie przewijała się głównie pod koniec i jej cechy były podobne, tu natomiast jest od początku i fakt, że jest połączeniem Rona i Hermiony widać aż za mocno. To jest koszmarne, zwłaszcza, że na bok została odsunięta jedna z lepszych bohaterek tej książki – Jo.

Tak na dobrą sprawę jedyną pozytywną rzeczą jaka została tej książce z pierwszego tomu to właśnie ta główna zaleta zapewne całej serii – watek polityczny. Jest absolutnie nieprzewidywalny, zagmatwany, pokręcony i wspaniały. Autorka rzuca jednym tropem w czytelnika tylko po to, żeby go zmylić robiąc wszystko na odwrót. Snuje domysły, podpowiada, a czasem nawet skłamie w żywe oczy. Allie, ta szara masa przewijająca się przez książkę, mogłaby to wszystko rozwikłać w pięć minut, ale oczywiście, po co – przecież tylko udaje inteligentną i bardziej obchodzą ją chłopaki. Szkoda, że taki dobry wątek tak bardzo się tu marnuje. 

Tytuł: Dziedzictwo
Autor: C. J. Daugherty
Część: II
Okładka: miękka
Stron: 394
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Ocena: 5,5/10

7 komentarzy:

  1. Mi podobała się bardziej niż Tobie, chociaż mojego świata nie zmieniła, fajnie się ją czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tej książki, ale jakoś nie mogę się do niej przekonać..

    OdpowiedzUsuń
  3. Biorąc pod uwagę, że lubię serię Rowling (przynajmniej bez tych końcowych książek), to już chyba bym lepiej wyszła na przeczytaniu jakiegoś dobrego fanfica.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie uważam, aby Jo była najlepszą bohaterką. Jest strasznie irytująca. Rachel zaś jest taką typową mądrą przyjaciółką - musi być, skoro Allie jest "szarą masą przewijającą się przez książkę" (boskie zdanie). Bawią mnie te porównania do HP - jak czytam Nocną Szkołę to tego nie zauważam, ale jak czytam Twoje recenzje, to natychmiast staje się to jasne :D. Ale też uważam, że potencjał został zmarnowany i druga część jest gorsza. No i ten trójkąt miłosny. Rany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Jo podobała się najbardziej w pierwszym tomie. W drugim autorka ją zaniedbała na rzecz Rachel, która była po trosze Hermioną (książki i biblioteka zawsze obok Rachel) a po trosze Ronem (żart o ciastku był bardzo w jego stylu).

      Usuń
  5. Kilka dni temu zakupiłam zarówno Wybranych jak i Dziedzictwo. Mam nadzieję, że bardziej przypadną mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. To może po pierwszą część też sięgnę, skoro Tobie się spodobała. A drugą to najwyżej zobaczę potem. Ciekawy jestem tego wątku politycznego w takiej powieści.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...