sobota, 9 listopada 2013

Wiktor Pielewin: Napój ananasowy dla pięknej damy




Dwa słowa:
Pielewin miażdży.
Sama książka była absolutnym strzałem w ciemno. Jedyne, czego od niej oczekiwałem, i czego się spodziewałem, to ten charakterystyczny dla rosyjskiej literatury mroczny i wysmakowany klimat, którego autor nie poskąpił, choć który nie był w żaden sposób nachalny, ani nawet nazbyt wyczuwalny. Wydawnictwo natomiast poskąpiło autorowi nie dość, że reklamy, to jeszcze okładki. Co prawda po przeczytaniu książki zarówno okładka jak i tytuł zabierają zupełnie innego znaczenia, ale znaczenie można przecież przekazać w jakiś ładny sposób… ale do rzeczy.

Pielewin miażdży:
Miażdży czytelnika, miażdży rzeczywistość, miażdży światopogląd, miażdży religię, miażdży Amerykę, miażdży nawet Boga. Wizje jego umysłu działają na czytelnika tak intensywnie, że ma się wrażenie, iż samemu sobie zrobiło się pranie mózgu z wykorzystaniem zepsutej pralki i najgorszych chemikaliów. Na początku sądziłem, że Pielewin jest jak spirytus, bo jego moc trzepała mózg i wywracała trzewia, ale teraz widzę, że bliżej mu do żrącego kwasu, który, dosłownie, wypala nasze obecne postrzeganie rzeczywistości. Mindblowing przy prozie tego autora nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Stylistycznie porównałbym go do Salingera. Nie ma szału, choć nie wątpliwie autor jest bardzo utalentowany. Dominuje tu prostota, choć nie obeszło się, rzecz jasna, bez Internetu, w celu sprawdzenia tego czy innego słówka. Autor jest niewątpliwie człowiekiem inteligentnym, a inteligencja nie musi kryć się za wymyślnymi słowami, bo sama broni się doskonale. Poza tym, autor wspaniale prowadzi swoje, w tym przypadku, mikropowieści i opowiadania, a żeby zobrazować zakończenie, proszę wyobrazić sobie drzwi, ot najzwyklejsze – następnie, po podejściu do nich, człowiek czuje, że przypieprzyły mu w nos całkiem solidnie, a gdy spróbuje na nie spojrzeć – nie dość, że nie będzie drzwi, to nie będzie także korytarza, budynku, a nawet jego samego.

Jest to lektura wymagająca przede wszystkim skupienia, choć podstawowa wiedza na temat religii oraz państwowych systemów rządzenia na pewno nie zaszkodzi. W dodatku, co bardzo mnie zdziwiło, autor porusza bardzo współczesne problemy, o których jest głośno – m. in. wyśmiewa Amerykę i jej głupie wampiry – łącząc je ze swoją wizją rzeczywistości i postrzeganiem świata. Rosji także się dostało, choć autor tak na dobrą sprawę nie sprecyzował swojego zdania na temat własnej ojczyzny. Wspomina o niej, zwłaszcza na początku, później jednak pojawia się sporadycznie.

Ogółem książka konstrukcją przypomina ‘’Atlas chmur’’. Mimo iż nic nie jest powiedziane wprost, tak jak to było w przypadku książki Mitchella, co zrobił za pomocą znamienia, wyczuwa się w tych mikropowieściach i opowiadaniach pewien związek. Prawdopodobnie przez brak należytej tej książce uwagi umknęło mi wiele smaczków, ale mam nadzieję, że gdy przeczytam ją ponownie, a chcę zrobić to już teraz, będę mądrzejszym człowiekiem, i zrozumiem ją lepiej niż teraz. Gorąco polecam osobom, które szukają lektury wymagającej, a jednocześnie zachowującej pewien luz i dystans. Szał!!

Tytuł: Napój ananasowy dla pięknej damy
Autor: Wiktor Pielewin
Część: -
Stron: 317
Okładka: twarda
Wydawnictwo: WAB
Ocena: 9/10
 

1 komentarz:

  1. Autor musiał nieźle dać czadu, skoro dostał tak dobrą opinię i wysoką ocenę :-)
    osobiście wiem, że raczej nie sięgnę po tę książkę, bo literatura rosyjska z jakiegoś powodu mnie odrzuca

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...