środa, 13 listopada 2013

Lionel Shriver: Musimy porozmawiać o Kevinie



Po ‘’Cierpieniach młodego Wertera’’, które były dla mnie nie tyle męką co prawdziwą torturą i zamieniły się w ‘’Cierpienia młodego Śliwki’’, zapadałem na ostry i niemal nieuleczalny przypadek awersji względem powieści epistolarnych, których forma odrzucała mnie na wstępie. Teraz widzę, że niesłusznie, bowiem mimo iż powieść skonstruowana z listów nadal mnie do siebie nie ciągnie i nie czuję - a obawiam się, że już nigdy nie poczuję – jakiejś głębszej sympatii to tego gatunku, to przystępność tejże książki bardzo mnie zaskoczyła, i, powiedzmy, była zjadliwa, choć wchłonąłem to bez większego apetytu.

Co mnie zaskoczyło najbardziej, to błędy, jakie ujrzałem. O ile powtórzenia bym przeżył, o tyle Jeffersona Airplane’a już nie zdzierżę (dla niewiedzących – Jefferson Airplane to jeden z ulubionych Śliwkowych zespołów i nazywanie do Jeffersonem Airplanem jest wręcz niegodne). Poza tym, w tekst wkradały się jakieś dziwne słowa, których nigdy nie powinno tam być, i to w ilościach nadmiernych. Taką ‘’kotłowaninę’’ na przykład, która razi mnie swoją brzydotą, widziałem tam kilkukrotnie. Nie mogę się wypowiedzieć w kwestii tłumaczenia, bo takowego jeszcze nie widziałem, ale coś mi mówi, że ktoś tu coś napsuł. Stylistycznie czyta się to bardzo lekko i przyjemnie, niestety, jak widać, nic nie jest idealne.
 
Co do samej książki – przez większą jej część przewijają się trzej bohaterowie: tytułowy Kevin, autorka listów, czyli Eva, oraz Franklin, adresat, jej mąż i ojciec Kevina. Główny bohater to już niemal postać kultowa w literaturze – dzieciak tak bardzo wredny, że odważyłbym się go nazwać, bo robiłem przez cała książkę – małym skurwielem. W recenzjach różnie go nazywano, często przejawia się jednak słowo demoniczny, co jest błędem – ten dzieciak sam mógłby wykorzystać inne demoniczne dzieci. Eva i Franklin natomiast to para różnych od siebie aczkolwiek bardzo kochających się ludzi…

… którzy są od siebie chyba ciut zbyt różni, by zakładać rodzinę. Eva to inteligentna podróżniczka, która przejrzała Kevina już od pierwszych sekund jego życia. Tak – on już urodził się jako skurwiel. Franklin to typowy Amerykanin, który wierzy w każdy górnolotny i patetyczny bzdet, które rzekomo są najważniejsze w jego kraju. Przeciwieństwa się przyciągają, toteż żyło im się czasem dobrze, lecz bzdet o nazwie ‘’american dream’’, którym chyba nieświadomie kierował się Franklin, nakazał mu spłodzić syna, i się zaczęło.

Nie jestem psychologiem, nigdy nim nie będę i nie zamierzam być, a moje wywody są tak wielką amatorszczyzną, na jaką taki amator jak ja może sobie pozwolić. Widząc Kevina trzeba zadać sobie pytanie: dlaczego, u licha, tego dzieciaka ktoś jeszcze nie zamordował?  ten chłopak jest taki nieczuły? Cóż – Eva go nie chciała, od początku. Dziecko było inicjatywą jej męża, toteż nie czując bliższej zażyłości z nim, kłamała tak jawnie, że dziecko po prostu to wyczuwało. Ale czy dziecko czuje niechęć do niego jeszcze przed narodzeniem? Widocznie tak. Udowadniają to także dobre relacje z ojcem (o ile relacje tego młodego człowieka z kimkolwiek mogą być dobre, te z ojcem przynajmniej takie udają).

Ogółem książka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Mimo kilku nudnych scen tych dziwnych listów, w których pojawiają się dialogi i wiele innych rzeczy doń niepasujących – czyta się to wspaniale. Na szczególną pochwałę zasługuje tu wspaniałe zakończenie, które jest jednym z tych prostych acz zaskakujących – najlepszych, oraz doskonałe psychologiczne portrety ludzkie, które są niesamowicie żywe i realne, co wziąwszy pod uwagę głównego bohatera – można by nawet zaliczyć jako element grozy.

 Tytuł: Musimy porozmawiać o Kevinie
Autor: Lionel Shriver
Część: -
Stron: 424
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Videograf II
Ocena: 8/10

3 komentarze:

  1. "Cierpienia młodego Wertera" muszą być torturą - w końcu to cierpienia :D trzeba się wczuć i tak dalej :P
    A Kevin, no cóż... demoniczny dzieciak albo fascynuje, albo wkurza do granic możliwości

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozbudowane portrety psychologiczne to co, co uwielbiam w książkach. Ciekawa jestem tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...