środa, 20 listopada 2013

Kelly Creagh: Nevermore. Kruk

Jeśli ktoś otwarcie przyznaje się do inspiracji jakimś autorem, musi się liczyć z tym, że fani osoby którą się inspirował mogą być w najlepszym razie zaniepokojeni, zwłaszcza w przypadku Poego, bowiem był on tak genialny, że pamięć o nim i jego dziełach przetrwała do dziś, i do dziś jest doceniana. Spodziewałem się, że będzie to nie tyle inspiracja co luźne nawiązanie, które skupi się na charakterystycznym dla czasów tego geniusza mroku. Okazało się, że autorka nie ma zamiaru delikatnie nawiązać do Poego, ale nie dość, że czerpie z jego dzieł całkiem solidnie, to jeszcze w książce pojawia się sam Poe, co dla mnie było przegięciem.

Przyznać trzeba, że ogół twórczości został użyty nie tyle pomysłowo i kreatywnie, co obficie, a jednak z umiarem. Mamy tu nawiązania nie tylko do tytułowego ‘’Kruka’’ ale także do wielu innych wierszy oraz opowiadań. Teraz rada: jeśli jesteś nastolatką i jarają cię miłosne wzdychania – nie tykaj Poego przed przeczytaniem tej książki.  By się dobrze przy niej bawić wykorzystując najpłytsze instynkty nie trzeba znać twórczości tego człowieka. Natomiast ci, którzy ją znają i lubią, chyba nie powinni brać się za tę książkę, bo dobrze wykorzystana inspiracja solidnie dostaje w ryj od taniego i żałosnego wątku romantycznego.

Varen to jeden z tych bohaterów, których można byłoby polubić… gdyby ich tu nie było. To z pozoru mroczny acz sympatyczny chłopak – trochę nawiązanie do ‘’Zmierzchu’’, a trochę inspiracja nastolatkami z paranormali – natomiast Isobel to tępa, aczkolwiek z pozoru rozgarnięta dziewczyna. Co ciekawe – autorka nie stworzyła między nimi ‘’przyciągania od pierwszej strony’’, co było jedną z niewielu zalet relacji między bohaterami. Pozory bohaterów jednak szybko ulegają zmianie, i tak jak Varen zdawał się mrocznym Gotem, tak okazał się rozkochanym tępakiem, który zadzierał z siłami nie mając o nich pojęcia, a Isobel z głupiutkiej cheerleaderki stała się upartym i nadal tępym obrońcą swojego chłopaka…

Nawiązując do wykorzystania Poego: miejsc z jego opowiadań jest tu całe mrowie. Liczyłem na to, że jeśli już autorka pokusiła się nawet o wsadzenie tu ‘’żywego’’ człowieka, to nakombinuje coś w jego świecie – niestety, zawiodłem się. Po prostu miotała bohaterką z jednej mrocznej komnaty w drugą (odbierając tym miejscom sporo magii, niestety) tylko po to, by później się okazało, że w zasadzie niepotrzebnie i bohaterka w niektórym miejscach była tylko po to, by je opisać i uciec. Poza tym – no błagam – fakt, że liście spadają i niebo jest fioletowe nie robi z tego miejsca tak głębokiego mroku jak to zwykł czynić Poe. Dziękować Bogu – jest to książka przeznaczona dla nastolatek, którym taki mrok wystarcza.

Mimo wszystko, ciężko się nudzić przy tej książce. Wiele rozwiązań to, co prawda, tanie i oklepane schematy, które doskonale sprawdziłyby się w filmie (na co autorka prawdopodobnie liczyła), ale zdarzyło mi się parę razy uśmiechnąć, a nawet i nakrzyczałem na książkę (z irytacji i zdenerwowania, ale zawsze…), więc nie było to stratą czasu. Ta książka stanowi doskonały przykład tego, w jakich miernych czasach żyjemy – do jakości Poego ma to lata świetlne, a mimo wszystko, ludzie to lubią (i ja po części też!).

Rzeczą, która podobała mi się najbardziej, to specyficzne kontrasty, które autorka tak zgrabnie wplotła w tę powieść. Bohaterowie – Got i cheerleaderka – to dopiero początek, bo znajdą się także niepasujące do reszty suknie, niepasujący do reszty ludzie, niepasujące miejsca, kolory, a czasem nawet słowa. A propos bohaterów – odniosłem wrażenie, że autorka specjalnie kierowała ich w miejsca, gdzie będą odstawać od otoczenia tak bardzo jak to tylko możliwe – i się udało. Jeśli chodzi o schematy, to oboje zarówno są schematyczni jak i nie są. Otóż Varen z wyglądu spełnia wszelkie kryteria mrocznego przystojniaka, lecz zachowuje się jak 80% schematycznej nastolatki, podobnie do Isobel, która ma więcej w sobie ze chamatu bohatera niż bohaterki (oprócz wyglądu tępej tancereczki).

Na koniec – na potężną pochwałę i ukłony do ziemi zasługuje wydawnictwo. Otóż – może nie każdy wie, ale według mnie, a także według większości wnioskując z tego co wyczytałem – Poego na nasz język najlepiej przekładał Leśmian. Bałem się tego, że jeśli będzie jakiś fragment (a było ich całkiem sporo) to znajdę jakieś tanie tłumaczenie, ale nie! Wszystko z opowiadań było we wspaniałym przekładnie Leśmiana – wspaniałości! Poza tym – ten kąsek zostawiłem sobie na koniec – okładka jest bombowo nieziemska. Co prawda oryginalna bardziej odzwierciedlała tę nastolatkową mroczność, ale jak się widzi tak piękną ilustrację, to nie pozostaje nic innego jak machnąć ręką na całą resztę. Zastanawia mnie co prawda, w jakich kolorach będzie trzeci tom, ale na to będzie czas.

Tytuł: Nevermore. Kruk
Autor: Kelly Creagh
Część: I
Stron: 449
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 5,5/10

10 komentarzy:

  1. Uwierz mi, ja też się zastanawiam nad kolorystykę trzeciej części! A co do serii - pierwszy tom był calkiem całkiem, ale drugiego jakoś już męczyć nie mogłam i oddałam kumpeli po stu stronach... za dużo Isobel... Może jeszcze wrócę so tej serii, ale nie na sto procent...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ta seria bardzo przypadła do gustu, tak jakoś wyszło :) Miło się rozczarowalam po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam jednak, że tak książka skrywa lepszą treść, kusiło mnie już, żeby ją kupić :-) Pewnie przeczytam, ale postaram się nie spodziewać nie wiadomo jak genialnych rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie miałam jeszcze szansy zapoznania się z tą książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli mam być szczera, to ja byłam zachwycona pierwszą częścią i bardzo pochlebnie ją zrecenzowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam i od tego momentu zaczęłam obsesyjnie interesować się Poe :) Czytałam wszystko co nawiązywało do jego dzieł oraz próbowałam rozwikłać zagadkę jego śmierci( cóż, kilka teorii się wysunęło samo z siebie...). No, ale ogólnie rzecz biorąc książka bardzo mi się spodobała, historia jest dość oryginalna, a bohaterowie nie banalni i nie przewidujący. Czekam niecierpliwie na trzecią i ostatnią część ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie się książka podobała, bo ciekawie przearanżowała historię Poego. Ale niedociągnięcia zawsze się jakieś znajdą - w drugiej części serii jest ich sporo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj to ja właśnie ze względu na Poego chciałem sięgnąć po tę książkę, a widzę że znajomość jego dzieł to niekoniecznie zaleta w tym przypadku. Z ciekawości może kiedyś zerknę, ale ten cały romans to mnie przeraża.
    Okładka świetna, to prawda! Trzecia będzie może... fioletowa?

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam duże nadzieje w stosunku do tej książki, jednak wciąż nie mogę się za nią zabrać. Ciągle coś mi w tym przeszkadza. Czytałam o niej wiele opinii, zarówno te pozytywne jak i negatywne, pora chyba sprawdzić to na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czyli nastolatkom pewnie się spodoba...

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...