sobota, 2 listopada 2013

George R. R. Martin: Nawałnica mieczy. Stal i śnieg.


Wiedziałem, że Martin mnie jeszcze zaskoczy. Po drugim tomie, który w pewnych partiach mnie zawiódł, liczyłem na to, że było to tylko chwilowe potknięcie, które zaowocuje tym, że autor wyciągnie wnioski i później będzie lepiej. Czy było? Cóż… autor na pewno wyciągnął wnioski. Więcej. Autor je wyciągnął, wytarmosił, rozszarpał, posklejał, wytarmosił ponownie, jeszcze raz rozszarpał, a na koniec wykorzystał tak okrutnie, że czytelnik co rozdział miał wrażenie, że burza, którą poprzedziła cisza, jest tak wielka, że nic nie zostało do roboty prócz rozpływania się nad geniuszem Martina.

Trzeci tom udowadnia, że ten stary pierdziel jest tak bardzo okrutny, jak o nim mówią. Jednak, co mnie zdziwiło, nieprawdą było to, przynajmniej dotychczas, że autor tak bardzo nie lubi Starków. Owszem, jest wobec nich okrutny, ale on jest okrutny wobec wszystkich swoich bohaterów (w tym tomie znalazła się nawet wdowa która jest… noworodkiem) i Wilki z Winterfell nie dostają w kość bardziej niż inni. Nie zamierzam oczywiście narzekać, bo lubię ich i mam nadzieję, że będą żyli jak najdłużej, ale do trzeciego tomu nie ginie ich aż tak dużo, jak się tego spodziewałem. Może druga część ukaże całe okrucieństwo autora – zobaczymy.

Cieszy mnie bardzo, że autor poświęcił tyle uwagi Daenerys, bo mimo iż nie występuje częściej niż w poprzednich tomach, teraz jej rola jest dużo bardziej intensywna i wyrazista. Arya w zasadzie, jako chyba jedyna, nie robi nic innego niż w tomie poprzednim, co nie znaczy, że będzie nudno. Wiele utracił tu Tyrion, którego jest mało (He He…) i który zbiera całkiem widowiskowe dla czytelnika cięgi. Zaskoczeniem jest Davos, cebulowy rycerz, do którego zapałałem ogromną sympatią i liczę, że jego postać rozwinie się w następnych tomach.

Jeśli chodzi o ekranizację, to robiłem tak, że po każdym tomie oglądałem następny sezon. Nie polecam takiego rozwiązania. O ile przy pierwszej części serial trzymał się wydarzeń z pierwszego tomu, o tyle sezon drugi zakrawa prawie o 1/3 trzeciego tomu, co jest rozwiązaniem złym, bowiem wystarczy spojrzeć na objętość ‘’Starcia królów’’ by domyślić się, że materiału im nie zabraknie. Niestety, postanowili wyjść poza ramy oryginału i zamoczyli swoje tanie kamery w tomie trzecim, zatem zupełnie nie polecam oglądania drugiego sezonu serialu przed przeczytaniem trzeciego tomu, a przynajmniej jego połowy.

Jest to, według mnie, najlepsza część jaką dotychczas czytałem. Element zaskoczenia z tomu pierwszego został wynagrodzony masakryczną ilością wydarzeń, na które czytelnik reaguje wybuchem różnorakich emocji a rozwlekłość tomu drugiego została skutecznie wyeliminowana. Zawiodło mnie zakończenie i wielce żałuję, że wydawnictwo zdecydowało się podzielić trzeci, czwarty i piąty tom, bo od razu widać, że ta historia powinna toczyć się dalej już teraz i czytelnik nie jest gotowy by ją opuścić, niestety na nic moje gadanie w tym momencie. Liczę tylko na to, że wydadzą kontynuację w filmowych okładkach jak najszybciej.

Tytuł: Nawałnica mieczy. Stal i śnieg.
Autor: George R. R. Martin
Część: 3.0
Stron: 673
Okładka: Twarda
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 9.5/10 

4 komentarze:

  1. Kontynuację wydadzą pewnie w okolicach marca, kwietnia. Wtedy powinien ruszyć kolejny sezon Gry. :)
    Dla mnie każdy tom to mistrzostwo, ze wskazaniem na drugi. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na mojej półce stoi "Gra o tron", ale niestety nie mogę znaleźć na nią czasu.. Musze to jak najszybciej nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W mojej pamięci wszystkie części zlewają się w jedno, ale wystarczy, jeśli powiem że uwielbiam całą serię :) nie mogę się doczekać kolejnych części, oby Martin prędko się 'uwinął' :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw oglądałam serial, ale w moim wypadku, nie straciłam na tym, bo książka i tak mi się podobała :-) A skoro i Tobie Stal i Śnieg przypadła do gustu, to poczekaj tylko na Krew i złoto. Tam dopiero trup ściele się gęsto :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...