sobota, 26 października 2013

Chuck Wendig: Drozdy. Posłaniec śmierci


Pierwszą rzeczą, która zaskoczyła mnie w tej książce jest to, że nie stanowi ona tak bardzo ścisłej kontynuacji jak się spodziewałem. Liczyłem na to, iż wątki z poprzednich części tu nabiorą nowych barw i będą toczyły się nadal tym samym torem, natomiast autor uznał, że lepiej będzie, gdy Miriam zaangażuje się w coś nowego. Czy to dobry pomysł? Cóż, na początku byłem trochę zawiedziony, bo nie tego się spodziewałem, ale w ogólnym rozrachunku wyszło na to, że Miriam Black nadal prezentuje wspaniałą formę!

Sama bohaterka wiele zyskała w tej części. Zadziorna, wredna i nieokiełznana daje poznać się czytelnikowi z zupełnie innej strony. Jej uczucia względem Louisa co raz mącą jej głowę, jednak dużo częściej myśli o sobie, i nie jest to w cale takie złe. Tym razem Miriam musi zmierzyć się z własnym sumieniem i, szczerze przyznam, jestem usatysfakcjonowany jej walką. Autor poświęcił jej dużo więcej uwagi niż w poprzedniej części, z czego jestem wielce rad. Dopiero teraz czuję, że Miriam Black jest pełnokrwistą i dopracowaną bohaterką. Jej potencjał zaowocował.


Jednak, muszę się czegoś uczepić. Cóż – tak mam. Rzecz, która przeszkadza mi najbardziej, o dziwo, nie jest winą autora. Najbardziej denerwuje mnie tłumaczenie tytułu. Ten sam zarzut, co w powieści Kittredge. Otóż, w oryginale, pierwszy tom to ‘’Blackbird’’ co oznacza… kosa. Drugi to ‘’Mockinbird’’ czyli przedrzeźniacz, a trzeci to ‘’Cormorant’’, czyli kormoran, i tu nasuwa się pytanie – gdzie te przeklęte drozdy? W zasadzie nie ma to specjalnego wpływu na fabułę, jednak nikt by nie ucierpiał, gdyby zostawiono oryginalne tytuły.



Tym razem autor nie szarżuje już mieszając każdy gatunek jaki przyjdzie mu do głowy, ale przemyślanie i ze smakiem używa elementów zarówno mrocznego fantasy, objawiającego się postaci wszechobecnych tajemniczych symboli, a także kryminału, którego całkiem zgrabna konstrukcja sprawia, iż czytelnik ma ochotę pochłonąć tę książkę od początku do końca za jednym zamachem. Podczas czytania mój entuzjazm trochę oklapł, bowiem niektóre elementy intrygi są zawoalowane w sposób iście striptizerski, jednak ogółu zdecydowanie nie da się zaliczyć do przewidywalnych.

Tak jak w poprzednim tomie autor zarzucał co raz całkiem zgrabnym i ciekawym żartem, tak tu żarty owe, przynajmniej w większości, zostały poświęcone na rzecz wspaniałego klimatu. Na pewno nie jest tak zabawnie jak w tomie pierwszym, jednak zamiana humoru na grozę (czasem dosyć poważną) w żadnym stopniu nie ujmuje tej powieści wspaniałości, przeciwnie, w połączeniu z cytatami Poego (którego Śliwka otwarcie wielbi) daje efekt wręcz wspaniały. W dodatku pochwalić tu trzeba warstwę fabularną pod względem zwrotów akcji, zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie bo, dosłownie, miażdży. Słowem: z utęsknieniem czekam na trzeci tom!

Tytuł: Drozdy. Posłaniec śmierci (Mockinbird)
Autor: Chuck Wendig
Część: II
Stron: 367
Okładka: miękka, ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Akurat
Ocena: 7/10
 

10 komentarzy:

  1. A mi się "Drozdy" nie podobały, czy raczej zupełnie nie wiem, jak tę książkę ugryźć. Dalszy ciąg pewnie kiedyś przeczytam, ale spieszyć się nie będę. To jest tak dziwna książka, że nadal nie wiem co sądzić i już chyba zawsze będę mieć mieszane uczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo trzeba sięgać po książki świadomie. To, że książka jest dziwna widać na pierwszy rzut oka, jednak ja takie lubię i Wendig ze swoją fantazją zawsze będzie miał u mnie wzięcie.

      Usuń
  2. Z filmami bywa podobnie, nasi dystrybutorzy strasznie lubią bawić się w wymyślanie tytułów, które to z oryginalnym nie mają zbyt wiele wspólnego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze:/ będąc w księgarni zobaczyłam tę książkę i zaciekawiła mnie okładka. Chciałam ją kupić, ale gdy przeczytałam, że jest to kontynuacja to zrezygnowałam, gdyż nie czytałam poprzedniej części.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam "Drozdów", ale pewnie kiedyś to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szykuję się na tą książkę ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka intryguje, a recenzja motywuje aby się przekonać na własnej skórze, jaka jest ta książka :) Widzę konieczność przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tak sobie myślę, to stwierdzam, że mam na nią ochotę :) Tyle, że pewnie na ochocie się skończy, bo w kolejce i tak mam już sporo książek do przeczytania...
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsza część bardzo mi się podobała więc nie trudno jest przewidzieć, że na tę książkę poluję od jakiegoś czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba chciałam przeczytać tę książkę, ale teraz już w zasadzie nie pamiętam, o czym jest pierwsza część. Dziwna sprawa z tymi tytułami - czemu Drozdy? zagadka wszechświata :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...