czwartek, 15 sierpnia 2013

John Marsden: Jutro 7


To powinien być koniec. Ten etap książki, który nawet w przypadku średniej oceny całej serii wywołuje w czytelniku to bolesne odczucie ściśniętego serca. Nie będzie więcej rozterek Ellie, żartów Homera, spojrzeń Lee i uśmiechów Fi. Nie będzie więcej planów, improwizacji, tęsknoty, miłostek. Tak powinno być, ale widząc ‘’Kroniki Ellie’’ zastanawiam się do czego to doprowadzi. Cała seria zaczęła się robić lekko tasiemcowa i powinna się skończyć, a tu jeszcze coś. Nie podoba mi się to, ale cóż poradzić. Trochę żal rozstawać mi się z tą serią ale przez dalsze przygody Ellie zawsze będę mógł pokrzepić się jej jeszcze odrobiną.

Przyznać trzeba, że łezka się w oku zakręciła. Swoją objętość to ma i ciężko w takim okresie nie przyzwyczaić się do tego, że kiedyś się jeszcze do tego świata powróci odkrywając coś nowego. Cóż, problem w tym, że ostatni tom to powinno być boom, coś, co zrobi z czytelnika miazgę i sprawi, że całą serię zawsze będzie wspominał miło, a nie tylko miesiąc po przeczytaniu. Ta część średnio temu sprostała. Właściwie to jestem zawiedziony. Odniosłem wrażenie, że autor był bardzo powściągliwy jeśli chodzi o fantazję i zrobił to, co musiał i to, czego oczekiwali czytelnicy – co za tym idzie zakończenie jest zadowalające, ale tylko zadowalające. Nie ma szału i mózgu na ścianie. Jest bardzo dobrze, co nie znaczy, że nie mogło być lepiej.

Książka mimo iż nie sprostała wymaganiom jakie wiązałem z ostatnim tomem, zwłaszcza po tylu pozytywnych recenzjach, nie jest zła. Akcja rozwija się w satysfakcjonującym tempie przytrzymującym czytelnika w ciągłej niepewności. Jednak z każdą stroną coraz bardziej utwierdzałem się w fakcie, że to nie tak miało być. Że autor stworzył coś, co jest nieprzewidywalne i teoretycznie pasuje do zakończenia, ale że to nie jest jego zakończenie tylko rzecz którą musiał zrobić, żeby zadowolić czytelnika. Któż wie, może właśnie tak powinno być, jednak przeświadczenie, że autor piszę to, czego nie chce, przez co wszystko wydaje się być przygaszone i wymuszone, a nawet lekko socjopatyczne, nie opuszczało mnie do końca.

Bohaterowie stracili odrobinę na wartości. Zwłaszcza Homer i Lee. Zyskał jednak Kevin, który w zasadzie był mi obojętny od początku. Może to po prostu efekt tego, że autor przemyślał jak powinni się zachowywać i po tylu przeżyciach stali się odrobinę puści i wyprani z emocji. Jakby papierowi. Nie są już tymi dzieciakami z początku, co jest tak samo logiczne i naturalne jak nieciekawie wykonane. Nie wiem jak to nazwać bo walczy we mnie przeświadczenie, że nie wrócę już do tej serii z faktem, że prawie wszystkie rzeczy zawiodły mnie w ostatnim tomie a mimo wszystko efekt końcowy nie zraził mnie do siebie tak, jak powinien w przypadku takiej sytuacji.

Nie da się oceniać ostatniego tomu bez silnego naporu na porównania go do części poprzednich i oceny całej serii. Ogólnie pozytyw, jednak widać siłowanie się na coś oryginalnego i nieprzewidywalnego, co nie do końca wyszło i chyba sam autor zdawał sobie z tego sprawę i co chcąc naprawić a jednocześnie nadal tworzyć coś niesamowitego stworzył chaos. Moje ambiwalentne uczucia biorą się z faktem ostatniego tomu co zawsze odrobinę przygnębia z faktem zepsucia ostatniego tomu, co denerwuje. W ostatecznym rozrachunku jednak wychodzi na to, że jest lepiej niż gorzej. Ostatni tom chyba powinien wywołać chaos, żeby nie dało się szybko zapomnieć, a ten mimo iż nie tak jak oczekiwałem, chaos wywołał.

Tytuł: Jutro 7: Po drugiej stronie świtu
Autor: John Marsden
Część: VII
Stron: 347
Okładka: miękka
Wydawnictwo: Znak
Ocena: 7/10
 

7 komentarzy:

  1. Mi się bardzo podobała ostatnia część, nie czułam żadnego niedosytu po ostatniej stronie.
    A "Kroniki Ellie" naprawdę warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda na to, że ostatnia część rzeczywiście wywołała chaos :) Może takie było właśnie zamierzenie? Dać czytelnikowi to, co chciał dostać, ale żeby się zaczął zastanawiać, czy na pewno właśnie tego chciał :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Często tak jest - napisać jedną, drugą część jest łatwo, ale potem zebrać to razem i zrobić porządne zakończenie - to już przerasta niektórych autorów. A szkoda... bardzo lubię tę serię i przede mną jeszcze tom 6 i 7.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie to dobre zakończenie długiej serii, ale czegoś mi w niej brakowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Osobiście nie przepadam za tą serią, nie ciągnie mnie do niej w ogóle. Poprzestałam na pierwszej części i dalej nie ruszyłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. tez kiedyś miałam w planach całą serię, ale zrezygnowałam już nie pamiętam na rzecz jakiej:D podoba mi się recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Stanęłam na trzeciej części i tak sobie myślę, że wypadałoby powrócić w końcu do tej serii, bo niedługo zapomnę, o co tam w ogóle chodziło ;).

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...