sobota, 10 sierpnia 2013

John Marsden: Jutro 6: Cienie



Po słabej części czwartej i lepszej acz nadal średniej części piątej liczyłem, że utrzymując progres jaki zrobiła część poprzednia ta będzie jeszcze lepsza. Niezmiernie cieszę się, że się nie zwiodłem! Książka ta, względem dwóch poprzednich, zaliczyła sporą poprawę właściwie pod każdym względem. Żałuję tylko, że zwlekałem z dokończeniem serii tak długo. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się w tej książce zdecydowanie najbardziej przypomina tę najsłabszą, czwartą, lecz tu wszystko co w tamtej było słabe w tej zostało udoskonalone.

Z częścią czwartą tę najwięcej łączy brak schematu. To, co w innych książkach z tej serii było na porządku dziennym – to znaczy określony ciąg zdarzeń z wybuchowym zakończeniem – w tych nie miało miejsca i są one jakby emocjonalnym przystankiem i psychologicznym dodatkiem do bohaterów. W tej części psychologia jest aż nazbyt widoczna, bowiem Elli mimo tego, iż swoimi emocjami dzieliła się zawsze, teraz robi to bardziej intensywnie i bardziej wnikliwie. Jest to dobry krok, bowiem jeszcze bardziej ukazuje to, jak działa wojna na ludzką psychikę.

Odłączenie schematu, który się sprawdzał ale który mimo wszystko był tylko schematem, wyszło tej powieści na dobre. Jest przemyślana i dobrze skonstruowana a co za tym idzie widać, iż powtarzanie znanych rozwiązań z części poprzednich jest zbędne, bowiem autor również bez nich doskonale radzi sobie z wciągnięciem czytelnika w sam środek historii i złapaniem jego mózgowia z efektem niemożności wyciągnięcia go przez długie godziny.

O ile wyróżnienie ‘’wnętrza’’ Ellie bardzo mi się podobało, o tyle zawiedzony byłem innymi bohaterami. To normalne, że reszta będzie gdzieś w tle, ale teraz po prostu latali wokół, wyrażali swoje dwa zdania, i znikali. Odniosłem wrażenie, że Elli równie dobrze poradziłaby sobie ze wszystkim sama, a przynajmniej według autora, bo zaniedbując resztę w tak haniebny sposób daje znak, że tylko o nią tu chodzi. Szkoda, bo lubię kilku z nich, a teraz wychodzi a to, że oni równie dobrze mogliby umrzeć, a Ellie, z jednej strony nieustraszona a z drugiej zwykła nastolatka, poradziłaby sobie sama ze wszystkim.

Ogółem, odniosłem wrażenie, że jest to jedna z lepszych części z tej serii. Zwłaszcza wziąwszy fakt, że autor zgrabnie i z finezją wkroczył na te tereny, które wcześniej skończyły się porażką. Książka, rzecz jasna, nie jest bez wad, ale zalety wynagradzają większość z nich. Czyta się lekko, wciąga niesamowicie,  a każda strona jest wypełniona wartką akcją i chęcią ukazania wnętrza bohaterki. Bardzo dobra część bardzo dobrej serii. Już nie mogę doczekać się momentu, gdy chwycę kontynuację!

Tytuł: Jutro 6: Cienie
Autor: John Marsden
Część: VI
Okładka: miękka
Stron: 267
Wydawnictwo: Znak
Ocena: 7/10

 

5 komentarzy:

  1. No, no..Cóż za wysoka nota- jak na tę serię. Ja zaprzestałam na części trzeciej i na szczęście do najsłabszej czwórki nie dotarłam, ale skoro piąta to progres to może warto przeboleć? Jak znajdę chwilkę wolnego czasu to może wkońcu się przemogę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skończyłam 3 tom i szczerze to tylko 1 mnie zachwycił, a kolejne są już znacznie gorsze według mnie. Niemniej jednak na pewno dokończę tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypożyczyłam kiedyś z biblioteki i niestety się zawiodłam :(
    Nota, jak dla mnie mimo wszystko za wysoka :P
    Tymczasem zapraszam do siebie :)
    http://zaczytana-iadala.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię całą serię i nigdy nie zastanawiałam się, która część jest najlepsza. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą serią, także nie mogę ocenić, bo nie znam nawet tematu, który porusza :) Rzuciła mi się ostatnio w oczy w bibliotece, więc może w przyszłości się przekonam i sięgnę (chyba że tradycyjne zawsze będę trafiała na brak części pierwszej)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...