niedziela, 14 lipca 2013

Michaił Bułhakow: Mistrz i Małgorzata



Klasyki, które udało mi się przeczytać, w większości trafiają do dwóch grup: ‘’wielbię’’ lub ‘’nie znoszę’’. Do grupy ‘’nie znoszę’’ trafiła między innymi ‘’Lalka’’ i ‘’Cierpienia młodego Wertera’’ czyli klasyki o miłości. ‘’Mistrz i Małgorzata’’ również dosyć solidnie zakrawają o miłość, jednak w żadnym wypadku nie ma mowy o wrzuceniu tej powieści do szufladki z wyżej wymienionymi książkami. Dotychczas miałem raczej nikłe doświadczenia z literaturą rosyjską - ograniczały się one głównie do rozpoczęcia lektury ‘’Zbrodni i kary’’ - lecz mam szczerą nadzieję, że to się niebawem zmieni, bowiem książka Bułhakowa przedstawiła książki tego narodu w nad wyraz korzystnym świetle.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to bardzo naturalne, fascynujące i bardzo zgrabnie stworzone połączenie sfery ziemskiej – w tym przypadku sfery pisarskiej i około-twórczej – z elementami nadprzyrodzonymi. Z drugiej strony nad nadprzyrodzonością owych elementów można dyskutować – przecież mówiące koty nie istnieją, jednak wielu ludzi wierzy w szatana, a co za tym idzie, w resztę jego, tu przedstawionej dosyć dziwacznie i fascynująco, zgrai z jakiej składają się demony takie jak Azazell, Behemot i kilka innych postaci. Zwrócić tu trzeba szczególną uwagę na kota.

Klasa! Tak można opisać Behemota – czarnego, gigantycznego kocura, który swoją genialną kreacją wieńczy dzieło, jakie tworzą fenomenalni bohaterowie. Tytułowe postacie pominę – razem pojawiają dopiero w drugiej części książki, czyli za późno, by o nich mówić, jest tu jednak gro innych wspaniałych osobistości. Cała powieść wypełniona jest niebanalnymi, pełnokrwistymi i naturalnymi (lub nienaturalnymi, co również świadczy o ich wspaniałości) charakterami, które wzbudzają skrajne emocje – od zachwytu, przez litość, aż po strach. Szał!

Podobnie jak ‘’Zbrodnia i kara’’, powieść Bułhakowa ma niesamowity klimat. Charakteryzuje się on takim nieprzeniknionym mrokiem, którego jedyną ozdobą są świece i światło księżyca. Klimat owy pochłania czytelnika doszczętnie i doskonale sprawdza się jako tło dla takich genialnych bohaterów oraz ta niesamowitych wydarzeń. Użyty został wprawnie, umiejętnie i taką finezją, że czytelnikowi nie pozostaje nic, prócz poddania się tej magicznej sile.

Teraz czas podzielić się przemyśleniami, jakie naszły podczas czytania tę część mnie, która jest fanem Harry’ego Pottera. Co te powieści mają ze sobą wspólnego? Otóż całkiem sporo. Nie zdradzę tu konkretnych przykładów, gdyż pojawiają się one dosyć późno, ale zauważyć można zarówno w klimacie jak i tworzeniu kilku bohaterów, iż Rowling – świadomie bądź nie, nie będziemy tu teraz tego oceniali – inspirowała się ‘’Mistrzem i Małgorzatą’’, czasem dosyć solidnie. Nie jest to rzecz jasna plagiat i równie dobrze mogę się mylić – sprawa rozchodzi się o niewiele znaczące elementy – jednak rzuca się to w oczy, przynajmniej mnie.

Powieść niewątpliwie powstawała w trudnych czasach i tego nie zakwestionuje nikt. Pochwalić tu trzeba wydawnictwo, za to, że w książce wyszczególniło te elementy powieści, w które wszędobylska cenzura tak bezczelnie ingerowała. Swoją droga, daje to niezły obraz tego, czego wówczas najbardziej obawiano się ze strony ludu. Często były to zdania nie wyrażające niemal nic ciekawego, czasem jednak trafnie wykreślono te zdania, które mogły zasiać ziarno niepewność lub jakieś niedogodne dla władzy idee i niepożądane przez nich myśli. Dodatkowo udostępniono zapiski Jeleny, żony autora, które są fascynującym dodatkiem do powieści.

Jest to jedna z tych genialnych powieści, która swoją genialnością chwytają czytelnika swoimi drukowanymi pazurami za głowę i potrząsają nią na wszystkie strony robiąc w mózgoczaszce literacki jogurt i światopoglądową maślankę. Każdy element – od stylu, który patrzy na współczesne powieścidła z politowaniem, przez bohaterów, którzy śmieją się z tych żałosnych współczesnych kreacji aż po klimat, który przyćmiewa tworzone obecnie namiastki światów – zasługuje na największe pochwały. Po lekturze nie pozostaje nic innego, jak położyć się i delektować się tym, co z naszego mózgu jeszcze pozostało.

Autor: Michaił Bułhakow
Tytuł: Mistrz i Małgorzata
Część:  -
Okładka: twarda
Stron:  407
Wydawnictwo: Agora
Ocena 9/10

11 komentarzy:

  1. Naprawdę to jest aż takie fajne?! Ta książka stoi w biblioteczce mojego taty i nigdy nawet nie myślałam, żeby to przeczytać, ale może jednak warto sięgnąć po "Mistrza i Małgorzatę". :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytałam wersję z wyszczególnionymi fragmentami "ingerencji cenzury" i rzeczywiście było to ciekawe, ponieważ mogłam sama ocenić, czy tak bardzo dawny fragment uderza w ideologię władzy. "Zbrodni i kary" nie lubię, za to "Mistrz i Małgorzata" to niewątpliwie jeden z najlepszych klasyków literatury rosyjskiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka, którą powinno się przeczytać, czasem zachwyca dopiero po kolejnym spotkaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim czytelniczym postanowieniem jest częstsze sięganie po klasyki. "Mistrza i Małgorzatę" mam w planach od dłuższego czasu i mam nadzieję, że się nie zrażę:).

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam pojęcia, jakim cudem udało mi się ominąć tę lekturę w szkole... Muszę teraz to nadrobić, pomimo tego, że już kilka lat temu ukończyłam liceum. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam! Kocham całym sercem :) Rozdział o Piłacie nieco męczący, ale jak się już przejdzie przez niego to cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę to w końcu przeczytać, w tym roku będzie to moja lektura, więc z pewnością nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wytypowałam cię do Liebster Award. Zapraszam http://krainatysiacaksiag.blogspot.com/2013/07/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  9. To była moja lektura szkolna, choć wtedy jeszcze nie sądziłam, że lektura może stać się jedną z moich ulubionych książek. "Mistrz i Małgorzata" to zdecydowane mistrzostwo, pozycja idealna, nic tylko się zachwycać. Sama nie podjęłabym się chyba jej recenzji, bałabym się, że nie przedstawię całej tej jej wielkości, ale Tobie się to udało i zgadzam się z każdym Twoim słowem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka genialna. Tkwiłem w przekonaniu, że rosyjska literatura to cegły, których nie da się strawić ani zrozumieć. Nie mogłem pojąć skąd w nich takie zamiłowanie do wydawania takich tomisk. A tu proszę bardzo miłe zaskoczenie. Książkę czyta się jednym tchem, zaskakuje pogmatwaną fabułą. Trudny i niebezpieczny temat potraktowany z taką finezją i lekkością,że nie tylko nie nudzi a wręcz wciąga. Z rosyjskiej literatury polecam jeszcze "Martwe dusze" Gogola. Nie tak wartka i lekka ale jak na rosyjskie realia waga piórkowa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już dosyć dawno, ale wciąż pamiętam, że bardzo mi się podobała ;) I chciałabym jeszcze kiedyś do niej wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...