piątek, 21 czerwca 2013

[film] Tylko Bóg wybacza, widz niestety nie.


Tytuł prawdę Ci powie – Bóg wybacza, lecz ja, jako widz, nie wybaczam.

Poudawajmy koty:
- miał być fenomenalny klimat,
- miał mieć niebanalną fabułę,
- miał być wszechogarniający geniusz,
- miał być wspaniały soundtrack,
- miał byś genialnie zagrany,
- miał być niesamowitym widowiskiem…
ALE NIE BYŁ!

Okazał się TANIM, ŻAŁOSNYM show, PSEUDOINTELEKTUALNYM i PSEUDOARTYSTYCZNYM pokazem tandety.
Ale od początku.
Trailer jak to trailer – ma zachęcić. Skuszony wspaniałą reklamą pełen nadziei wyruszyłem do kina. Tam jakiś wkurwiający brzęczyk nie dawał skupić się na filmie i fakt, że od początku mi się nie podobał, zrzuciłem właśnie na to coś. Lecz później doszedłem do wniosku, że to nie brzęczyk, że to po prostu film jest słabą imitacją sztuki. Że moje oczekiwania pozostaną niespełnione i będą musiały obejrzeć sobie znowu ‘’Kill Bill’’, bo ten zlepek scen (ciężko nazwać to to filmem) w żadnym stopniu ich nie zaspokoi.

Pierwsze co rzuca się w oczy to ten KICZOWATY i TANI czerwony blask ogarniający wszystko wokół. Tandeta aż wylewała się z ekranu. Liczyłem na wspaniały klimat, lekko teatralny, z domieszką grozy, mroku i interesującego napięcia. Dostałem żałosne światło… Żeby było ono chociaż użyte jakoś ze smakiem, umiejętnie i ładnie, ale nie!, wpierdolili tę czerwień gdzie się dało, co wizualnie wyglądało jak kącik w tanim burdelu.

Fabuła to jakaś kpina. Wszechogarniający chaos zepsuł absolutnie wszystko, choć gdyby spojrzeć na to z drugiej strony, nie miał też zbytnio czegoś psuć, bo intryga godna jest opowieści Coelho, albo plotek, które z taką namiętnością powtarzają sobie podstarzałe sąsiadki. Zagrane, owszem, ładnie, ale nic nie naprawi tego, że właściwie w filmie niemal nic się nie dzieje. Tu trzeba też wspomnieć o pewnym fakcie prześladującym mnie przez cały film – mimo krótkiego jak na film czasu (90 minut) ciągnął się niemiłosiernie. Przed seansem obawiałem się, że będzie za krótki, bo co można pokazać w 90 minut?, ale po filmie doszedłem do wniosku, że powinien trwać o połowę krócej.

To było jak marne opowiadanie, z którego ktoś chciał zrobić książkę. Sceny rozwleczone do granic możliwości nudzą straszliwie, w dodatku dialogi skonstruowane w taki sposób, że równie dobrze mogłoby ich nie być. Aktorzy, choć zagrali przyzwoicie, dobrani koszmarnie i oglądałem film z przeświadczeniem, że gorszego aktora do tej roli niż Gosling wziąć nie mogli. Ogólnie powinien być to raczej jeden odcinek serialu, a nie pełnometrażowy film, choć nawet jako serial z tak drętwym ogółem nie wzbudziłby we mnie sympatii.

Aspekt dźwiękowy wzbudził we mnie odczucia dosyć… ambiwalentne. Otóż względem ogółu wyglądało to dobrze, lecz gdyby wziąć pod uwagę konkretne jednostki, żadna z nich nie wzbudziłaby mojego zachwytu. Elektroniczne przytupaje z trailera straciły swój urok w momencie konfrontacji ich z filmem, bowiem moment w którym wystąpiły był dosyć żałosny.

Sam zamysł jednak trzeba docenić. Miał (znów te koty!) być to mroczny film powalający genialnością, charyzmą, niebanalnością, który przemówi do wielu ludzi… cóż, do mnie nie przemówił, ale pomysł nie był taki zły. Gdybym miał to porównać do jakiejś konkretnej rzeczy, byłaby to kupa łajna z którego wystaje kilka stówek. Wielkie, śmierdzące, oświetlone na czerwono lampką z pobliskiego burdelu gówno, w które ktoś włożył kilka dobrych banknotów, po to, by dobrze wyglądały na zdjęciu ową kupę reklamującym.

Kpina, tandeta i kicz, a jak ktoś się uprze, to i pretensjonalność tu wciśnie. Pseudoartyzm jest nie do zniesienia. Film na pewno zdobędzie rzeszę fanów – podejrzewam o to ludzi, którzy będą udawali, że go zrozumieli, żeby pochwalić się w towarzystwie, że ten zlepek tanich scen przemówił do nich swoją genialnością i przesłaniem (?) ale ja nie zamierzam tego robić. Wszystkie dobre sceny zostały upchnięte w trailerze i oprócz niego nie warto oglądać nic, co ma związek z tym filmem.

Jeśli ktoś stwierdzi, że ja się nie znam, nie rozumiem, nie potrafię docenić i w ogóle brakuje mi piątej klepki i mnóstwa punktów IQ zapewne będzie miał racje. Rzadko oglądam filmy. Nie potrafię porównać go z tysiącem innych, ale jako widz, który oczekiwał mózgu na ścianie a dostał lampkę z burdelu, czuje się zawiedziony. Dziękuję za uwagę.

Tytuł: Tylko Bóg wybacza
Reżyser: Nicolas Winding Refn
Scenariusz: Nicolas Winding Refn
Głównie role: Ryan Gosling, Kristin Scott Thomas, Vithaya Pansringarm.
Ocena: 1/10


1 komentarz:

  1. Pierwszy raz słyszę o tym filmie, ale dzięki twojej recenzji, mam nadzieję, że ostatni :D Przekonałeś mnie, że zupełnie nie warto go oglądać ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...