niedziela, 23 czerwca 2013

Błażej Przygodzki: Z chirurgiczną precyzją



Szczerze, nie wiem kto nazwał tę książkę thrillerem medycznym, ale wychodzi na to, że w życiu takowego nie czytał. To, że książka jest (średniawym, bo średniawym, ale jest) kryminałem dziejącym się w szpitalu i jego okolicach w żadnym wypadku nie robi z niej thrillera medycznego. Ja osobiście takowych nie lubię (thrillerów medycznych) i może właśnie dlatego, że do tego gatunku książce tej trochę brakuje, powieść sama w sobie całkiem mi się podobała. Nadmienić tu trzeba, iż bliżej tej książce do powieści obyczajowej z elementami kryminału niż do wyżej wymienionego gatunku z kitlami i napięciem. Thriller powinien być mroczny, powinien trzymać w napięciu, powinien lekko przerażać a thriller medyczny powinien mieć wszystkie wyżej wymienione rzeczy, tylko powinien dziać się w szpitalu… lub środowisku quasi-szpitalowym (jacyś psychopatyczni lekarze, czy coś w ten deseń).

Nie mam zamiaru zarzucać tu komukolwiek kłamstwa, lecz zakwalifikowanie tej książki do tego gatunku jest niczym więcej, niż chwytem marketingowym. Głupim, bo fani tego gatunku się zawiodą, a ludzie, którzy za nim nie przepadają, nawet tej książki nie tkną, ale cóż, jak już jest, to niech będzie, w sumie dosyć głupio brzmiałoby ‘’powieść obyczajowa, z elementami kryminału i thrillera medycznego’’ więc prościej, ładniej i chwytliwiej będzie wrzuć go do worka z powieściami McClure’a, Cooka i innych, specjalizujących się w tym gatunku pisarzy. Dobra, ale nie czepiajmy się gatunku – to tylko metka i choć określa w jakiś sposób książkę nadal pozostaje tylko metką, która można zignorować, co też chętnie czyniłem.

Książka sama w sobie nie jest niczym więcej, jak średniawym czytadłem. Opisuje losy kilku lekarzy, skupiając się na Hubercie Kłosowskim, oraz kilku policjantów, ze szczególnym względem dla komisarza Niedźwieckiego. Historia jest opisywana z kilku perspektyw, co samo w sobie jest pomysłem dobrym, lecz marnie wykorzystanym, bowiem w tym natłoku głosów brakuje elementu, który spajałby to wszystko wciągając czytelnika w świat zawikłanych problemów i niejednoznacznych rozwiązań. Ostatecznie dzieje się tak, że zamiast wciągającej historii widzimy potencjalną fabułę kolejnego średniawego odcinka W11, Detektywów, Malanowskiego i partnerów lub innego serialu tego typu.

Pierwszym elementem niewątpliwie zasługującym na pochwałę jest ta medyczna strona książki. Z jednej strony jest ich odrobinę za dużo, ale pod względem ogółu daje to poczucie, iż jest to świat, którego nie znamy i przenosi czytelnika w obszar niezbadanych medycznych terminów oraz tajemniczo i groźnie brzmiących zwrotów. Podobało mi się to, szkoda jednak, że żadne z tych nieprzeniknionych słów mogących równie dobrze oznaczać zawał serca jak i łaskotanie stóp nie zostało wyjaśnione. Nikt przecież nie czyta z otwartą encyklopedią medyczną lub włączonym Google na wszelki wypadek, gdyby pojawiło się jakieś słowo, którego nie znamy.

Kolejnym ciekawym aspektem są bohaterowie. Jak zapowiadała okładka, tym razem mówiąc prawdę, książka posiada postacie ‘’wyraziste’’. Przyznać muszę, że co jak co, ale bohaterów polubiłem. Może byli czasami dosyć drętwi i sztuczni, ale można im to wybaczyć, bo są to chwilowe potknięcia. W tym względzie nie mam książce niczego do zarzucenia, przeciwnie, można brać z niej przykład. Rzadko zdarza się, by książka osadzona w polskich realiach posiadała bohaterów, którzy są tak fajnie… naturalni. Nie emanują tą swoistą dla naszych pisarzy tandetną polskością, ale są obdarzeni pewną dozą neutralizmu i uniwersalności, po powoduje, że można ich polubić, a nawet się z nimi zżyć, co występuje w naszej rodzimej literaturze zdecydowanie zbyt rzadko.

Podsumowując: jest to całkiem zgrabne czytadło z pogranicza thrillera medycznego i kryminału. Doskonałe dla osób, szukających ciekawej, lecz niewymagającej intrygi, pełnokrwistych i fascynujących bohaterów oraz dla osób, które lubią się przy książce odprężyć. Bardzo zgrabne powieścidło, które wciąga czytelnika na tyle, by delikatnie zaprzątać jego myśli podczas codziennych obowiązków. Lektura zdecydowanie nie fenomenalna, ale posiada pewną magię, i sądzę, że warto zwrócić na nią uwagę, poszukując czegoś klasycznego, wciągającego i chcąc dać odpocząć swoim zmysłom.

Autor: Błażej Przygodzki
Tytuł: Z chirurgiczną precyzją
Część: -
Okładka: miękka
Stron: 339
Wydawnictwo: Wyd. Literackie
Ocena: 6/10
 

6 komentarzy:

  1. Zostaliście nominowani do Liebster Blog Award ;) Po szczegóły zapraszam tutaj:
    http://magiczne-polki.blogspot.com/2013/06/stosik-nr-5-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. chyba jednak się nie skuszę, nie tym razem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest właśnie chyba ta książka, którą ostatnio chciałam wypożyczyć z biblioteki, ale kiedy po nią wróciłam, niestety ktoś mi ją już zwinął :P
    Jako osoba wplątująca się w świat służby zdrowia, chętnie spędzę z nią kilka wieczorów (chyba, że znowu ktoś mi ją sprzątnie sprzed nosa :/)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi zachęcająco.
    Ps: Czcionka w recenzjach strasznie męczy oczy, może by tak ją zmienić :)?

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja właśnie patrząc na okładkę liczyłam na thriller medyczny :(

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...