sobota, 25 maja 2013

Stieg Larsson: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet




Kryminały mają to do siebie, że służą wyłącznie rozrywce nie przekazując jakichś większych treści intelektualnych (nie utożsamiając tego oczywiście z głupotą, bo daleko im do tego). Mają po prostu wzbudzić w czytelniku emocje, których nie doświadczyłby w życiu codziennym… a przynajmniej nie chciałby doświadczyć. Za mistrzynię tego gatunku uznaje się, słusznie, Agatę Christie która swoimi książkami zbudowała temu gatunkowi dosyć solidną podstawę. Tworzyła krótkie, charakterystyczne historie z zazwyczaj wspaniałym zakończeniem i ciekawymi bohaterami, a dwie ostatnie z wyżej wymienionych rzeczy w książce Stiega Larssona są ukazane nad wyraz korzystnie.

Pierwsze, na co należy zwrócić uwagę to bohaterowie. Nie jestem pierwszym ani na pewno ostatnim człowiekiem, który będzie zachwycał się nad kreacją Lisbeth Salander. Na pierwszy rzut oka zdaje się być przerysowaną i ciut karykaturalną wersją typowej w książkach bohaterki, której zarówno inni bohaterowie jak i czytelnicy nie doceniają. Ze wszystkich bohaterek literackich z jakimi miałem przyjemność czytać Lisbeth jest, mimo jej ciężkiego do polubienia charakteru, najlepszą bohaterką kryminałów, ustępując jedynie pannie Murple (swoją drogą, te dwie byłyby niezwyciężone). Główny bohater, Mikael Blomkvist, też jest charakterem dosyć ciekawym, z racji jego błyskotliwego umysłu i ciekawego poglądu na otaczający do świat.

A propos świata – teoretycznie jest to typowy dla tego gatunku ‘’zamknięty pokój’’ jednak tu rolę tegoż pokoju zastępuje… cała wyspa, i, żeby nie było tak przeciętnie ani zbyt prosto, wyspa nie z czasów teraźniejszych, lecz sprzed czterdziestu lat. Słowem – na ostro. Jakby wziąć normalny kryminał i rozciągnąć go kilkukrotnie po to, by wrzucić tam dużo więcej bohaterów a co za tym idzie –  dużo więcej domysłów, możliwości i teorii dotyczących przeszłości każdego z ogniw łączących morderstwo.

Stieg Larsson jako szanowany dziennikarz zwyczajnie nie mógłby napisać tego źle – i nie napisał. Z typową dla tego zawodu rzetelnością i prostotą a jednak z zachowaniem pewnej finezji manewruje słowami pośród faktów i domysłów i zręcznie opisuje zarówno otaczający bohatera świat jak i bohatera samego w sobie uwzględniając oczywiście doskonale skonstruowane stosunki między ludźmi, z jakimi przyjdzie pracować głównemu bohaterowi, co jest nie lada wyczynem. Prosty acz ciekawy styl jest jedną z przyczyn tego, że książkę czyta się dosłownie i z całą mocą tych słów: błyskawicznie.

Jest to przykład świetnego kryminału i, jeśli wszystkie szwedzkie kryminały wyglądają jak ten, już mam chęć przeczytać je co do jednego. Larsson dał czytelnikom spory kawał fenomenalnej historii okraszonej doskonale skonstruowanymi bohaterami, cudownie zawikłaną fabułą, którą chce się pochłaniać dzień i noc i która trzyma w napięciu do ostatniej strony zamykając wszystko arcyciekawym zakończeniem. Wspaniałości!

Autor: Stieg Larsson
Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet
Część: I
Okładka: miękka
Stron: 634
Wydawnictwo: Czarna owca
Ocena: 8,5/10

8 komentarzy:

  1. Opis zachęca do przeczytania. Chyba sięgnę po tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Film był świetny, a na książkę mam jeszcze większą ochotę:) czytałam same pozytywne opinie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam szwedzkie kryminały, ale jak na razie miałem przyjemność czytać tylko Camillę Lackberg. Po wielu pozytywnych recenzjach zaryzykowałem i czytam Jo Nesbo, jak na razie jest ciekawie. Po Twojej recenzji zaryzykuję i sięgnę po Steiga Larssona, bo może spodoba mi się jego twórczość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi również podobała się ta książka, mimo iż kryminały nie są moim ulubionym gatunkiem :) Jednam muszę przyznać, że chwilami bardzo ciężko mi się ją czytało (zwłaszcza na początku). Bardzo ciekawa i wartościowa recenzja :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam na początku tego roku:) Pierwsza część mnie urzekła, jest niesamowita:) Niestety z kolejną było już nieco gorzej...:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcętnie sie z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbieram się do sięgnięcia po skandynawskie kryminały (narazie czytałam tylko "Latarnika" Lackberg) i zebrać się nie mogę :)A Ty tak mnie tą recenzją kusisz :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...