niedziela, 19 maja 2013

Roberto Bolaño: Lodowisko


Prozę tego autora chciałem poznać od dawna, głównie za sprawą legendy, która narosła przy książce ‘’2666’’.  Sama książka jest potężna i droga, toteż chcąc sprawdzić najpierw cóż ten autor jest wart postanowiłem przeczytać tę powieść, głównie z racji jej małych gabarytów, niskiej jak na książkę ceny oraz zachęcającego opisu. Nie chciałem spodziewać się po niej niczego wyjątkowego by się później nie zawieść, bowiem nie raz i nie dwa zdarzało się, że zachęcony opiami, jakoby książka taka to a siaka była tak niesamowicie przegenialna że mózg na ścianie, co w rzeczywistości okazywało się nie dość, że nie mózgiem, to nawet nie połową wątroby.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to dosyć niekonwencjonalny sposób prowadzenia fabuły: otóż powieść ma w zasadzie trzech bohaterów głównych: Enrica, Remo i Gaspara. Niekonwencjonalność polega na tym, że każdy z rozdziałów wielkości dwóch – trzech stron skupia się na jednym z wyżej wymienionej trójki bohaterów i zmienia się co raz przedstawiając perspektywę jednego z nich. A jest co przedstawiać i nie jest jednocześnie, bo teoretycznie nic się tam nie dzieje, jednak w praktyce to nicsięniedzianie wciąga na tyle, bo przez kilka chwil nie móc oderwać się od powieści.

Mimo że powieść ma niespełna 200 stron łączy w sobie kryminał, który jest głównym według mnie gatunkiem tej powieści, z obyczajowością, powieścią detektywistyczną a nawet political fiction, które jest subtelnym uzupełnieniem różnorodności i uroczego chaosu, który otacza całą książkę. Na dobrą sprawę w powieści nie ma prawie nic powiedziane wprost. To jest jak symfonia domysłów, balet przypuszczeń, jazda łyżwami po zamarzniętych myślach, chcących przekonać się cóż się tam właściwie stało.

Jako zaletę można wymienić tu ciekawych bohaterów, choć ich ciekawość, przynajmniej większości z nich, została stłamszona, czego bardzo żałuję. Nie wszystkich jednak. Znajdzie się bohaterka, która będzie taka jak lubię – dziwna, nienormalna, na wpół nieprzytomna psychopatka, w dodatku z nożem (szał!) ale jest jedną z niewielu, która nie pozostawia niesmaku w tym aspekcie. Niezmiernie żałuję, że charaktery innych osób zostały potraktowane tak… po macoszemu. Interesującym elementem jest także umiejscowienie powieści, a właściwie jego brak. Bohaterowie żyją w Z, urokliwym miasteczku, które jest popularne wśród turystów, karierowiczów i łotrów. Mamy tu bardzo ograniczony, aczkolwiek spójny i ciekawy, świat z ciekawym klimatem około-hiszpańskim.

 Ale! Teraz rzecz najważniejsza co do której miałem pewne oczekiwania: styl! Tu sytuacja przedstawia się następująco: za głupi jestem widocznie. Otóż każdy, choćby przeczytał w życiu 5 książek i wszystkie były tandetnymi romansami dla nastolatek zda sobie sprawę z tego, czy coś jest napisane dobrze, czy nie. To jest napisane wspaniale! Nie ma jednak róży bez kolców: wspaniałość przygnieciona została jakimś upasionym niewiadomoczym, które powodowało taką… ciężkość. Tak, ciężkość. Czytało mi się to, zwłaszcza na początku, tak dziwnie, jakbym miał zaraz zasnąć, albo jakby zaraz miała mnie zacząć boleć głowa. Później, gdy się człowiek przyzwyczai – jest szał – jednak początki idą wyjątkowo opornie i niestety nie mam pojęcia czym jest to spowodowane.

Autor: Roberto Bolaño
Tytuł: Lodowisko
Część: -
Okładka: miękka
Stron: 193
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 7/10

3 komentarze:

  1. Cenię książki, w których autor ukazuje wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Tylko ta ciężkość jakość mnie odstrasza, ale skoro piszesz, że to wrażenie towarzyszyło Ci tylko z początku to może nie byłoby tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się dość ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ksiązki, gdzie pokazana jest historia oczami kilku bohaterów, nie tylko jednego :D Myślę, że kiedyś się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...