czwartek, 16 maja 2013

Jacek Piekara: Szubienicznik


Z polskimi pisarzami mam taki problem, że albo ich absolutnie nie polubię i nie przekonam się do niczego, co wyszło spod ich pióra, albo polubię ich bardzo, i cokolwiek by nie napisali chwycę to w mig. Reprezentantami tej pierwszej grupy od której trzymam się z dala są Pilipiuk i Ćwiek, natomiast tej drugiej m.in. Mortka. Obawiałem się, że proza Piekary, tak często z prozą Pilipiuka porównywana (lub na odwrót) okaże się dla mnie zawodem. Na szczęście rzec mogę, iż Piekara nie tylko zajął miejsce w tym gronie przeze mnie lubianym, ale rozgościł się tam jak Rokicki u Ligęzy i, szczerze mam nadzieję, że prędko przybytku mego umysłu nie opuści.

‘’Szubienicznik’’ został w jednej z opinii przydzielony go gatunku ‘’thriller’’ z czym się zgodzić nie mogę. Nie ma tu charakterystycznego dla tegoż gatunku napięcia, które wzmaga w czytelniku dreszcze emocji, brak tu szalonych pościgów, mrożących krew w żyłach momentów oraz rzewnego zakończenia. Zastanawiałem się nad tym jakiś czas i najlepszą kategorią tej książki będzie według mnie po prostu kryminał. Nie jest to oczywiście, i nigdy nie będzie, sztandarowy przykład tego gatunku, bowiem oprócz kryminału łączy w sobie także elementy powieści detektywistycznej a nawet historycznej, czego się obawiałem, bo historia nie bardzo mnie pociąga, ale byłem bardzo zadowolony.

Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest niewątpliwie dokładność, z jaką autor opisuje realia XVII Polski. Mamy doskonale przedstawione zarówno piękne, popularne ówcześnie stroje, które szlachta z takim zapałem an sobie prezentowała, doskonałą perspektywę relacji sarmatów z chłopami, sługami oraz sami ze sobą oraz, co najważniejsze i z czego Polska, choć już mniej nadal widocznie, słynie na całym świecie: gościnność. Zachodnia moda powoli pozbawia nas wyuczonej przez stulecia gościnności, niestety, ale każdy obecnie woli zamknąć się w domu i nikogo nie widzieć a gości z kwitkiem odprawić, niż na wzór szlachty poić ich, zabawiać i zatrzymywać u siebie jak najdłużej.

Jest to jednak tło, dla wspaniałego człowieka o błyskotliwym umyśle i ciekawej osobowości: Jacka Zaręby. Podstarości Zaręba  to człowiek prawa, który zajmuje się wymierzaniem sprawiedliwości, a przynajmniej w tym uczestniczy. To właśnie jest intelekt skłonił Ligęzę, by zasięgnąć rady u podstarościego. Ligęza, jako człowiek majętny i gościnny, mógłby przyjąć wielu gości, jednak szkopuł tkwi w tym, że każdy z jego gości skrywa pewien sekret, który  wymaga rozwiązania i tu właśnie wkracza nasz główny bohater. To w żadnym wypadku nie jest też tak, że powieść skupia się tylko na nim, bowiem odnajdziemy tam wiele innych wspaniałych charakterów, i mimo tego, że większość to szumowiny nic nie przeszkodzi nam w tym, by i ich obdarzyć sympatią.

Zanim ponarzekam muszę rzec coś miłego o dwóch elementach, które na to zasługują: okładka jest boska! Szczerze powiedziawszy, nie bardzo mi się takie zazwyczaj podobają, ta jednak jest tak wspaniale magnetyczna, tak historyczno-mroczna, że aż szkoda na nią nie patrzeć. Drugim elementem jest sam tytuł. Gdy tylko go przeczytałem wiedziałem, że kiedyś muszę ją przeczytać (wówczas nie podejrzewałem, że stanie się to tak szybko). Czas jednak ponarzekać, choć dużo tego nie będzie. Główną wadą jest to, że powieść jest okrutnie rozwleczona. Ta sama historia mogłaby zająć ze 100 stron mnie i byłaby równie pasjonująca, a może nawet i bardziej. Co prawda nie powoduje to znużenia, choć na pozór powinno, ale moje zdanie jest takie, że mogłaby równie dobrze być ciut krótsza, albo taka sama i bardziej wypełniona treścią.

Z czystym sumieniem polecam tę książkę absolutnie każdemu, od fanów kryminałów począwszy, przez fanów fantastyki aż po fanów powieści historycznych. Rad jestem, iż to dopiero pierwszy tom i już skręca mnie z ciekawości co będzie w następnym bowiem powieść skończyła się w takim momencie, że nic, tylko frustracja okrutna dopada człowieka, że przyjdzie mu na kontynuację czekać tyle miesięcy.

Autor: Jacek Piekara
Tytuł: Szubienicznik
Część: I
Okładka: miękka
Stron: 457
Wydawnictwo: Otwarte
Ocena: 7,5/10
 

1 komentarz:

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...