wtorek, 2 kwietnia 2013

Wojna, śmierć i pocałunek...


Wyobraźcie sobie rzeczkę. Nieskazitelnie czysty potoczek płynący leniwie w swoim korycie. Jest zupełnie pusta, czysta, wolna od roślinności i życia. Wtem niezmącony spokój wody burzy noga. Wielka, ze swastyką na buciorze. Tak na życie Liesel  Meminger działa wojna. Jej życie staje w płomieniach, jej rodzina rozpada się lub umiera. Wszystko, co było jej znane i co kochała obraca się w proch… ale rzeczka, choć brudna i biedna, nie zamierzała się poddać, to nie w jej stylu. Mimo wojny, biedy i strachu o własne życie mała Liesel stara się przystosować do nowego środowiska, choć nie zawsze będzie łatwo.

Markus Zusak wziął się za temat, który w literaturze popularnej jest niemal skazany na porażkę: Holocaust. Ja osobiście podchodziłem do tej książki dosyć sceptycznie, mimo opinii wynoszących tę powieść pod niebiosa. Nie spodziewałem się, że można zrobić coś tak wspaniałego z tak przemaglowanego przez nauczycieli historii tematu, któż bowiem nie był tym katowany w szkole? Tło wojny, wybuchów, antysemityzmu choć wydaje się odstręczać wcale nie jest nużące, jest to tylko tło, i choć działa na życie Lisel dosyć mocno cała uwaga skupia się na głównej bohaterce, Liesel Meminger, Złodziejce książek.

Fabuła sama w sobie także ma tu drugorzędne znaczenie. Dziewczynka po śmierci brata, odseparowana od matki, trafia do rodziny Hubermannów. Na Himmelstrasse, ulicy, na której zmuszona była zamieszkać panuje głód i nędza. Jej przyszywana mama zajmuje się praniem i prasowaniem za pieniądze, ojciec natomiast jest malarzem i sporadycznie gra na akordeonie. Jest także Rudy, sąsiad, chłopiec ciut od Liesel starszy z włosami jak cytryna. Między dziećmi od początku, ale nie bez pewnych komplikacji, rodzi się przyjaźń. Może właśnie przez warunki panujące w ich świecie – głód, nędzę strach – bohaterowie zbliżyli się do siebie tak blisko, w takich momentach ludzie potrzebują pocieszenia, lub samej obecności drugiego człowieka.

Rudy’ego i Liesel łączyła także wspólna pasja – kradzieże. Podczas pogrzebu brata dziewczynka ukradła swoją pierwszą książkę, mimo, że nie potrafiła jej przeczytać traktowała ją jak skarb. Rudy’ego do kradzieży zmuszał głód. Nie obchodziły go książki, tym się przecież nie naje, obchodziło go jedzenie. Liesel zmuszana potrzebą czytania a Rudy potrzebą jedzenia nie kradli często, to nie wokół tego krążyły ich myśli, ale wykorzystywali wszelkie okazje. Jeśli chodzi o relacje bohaterów warto zwrócić także uwagę na przybranych rodziców dziewczynki. Mimo trudnej sytuacji zarówno finansowej jak i rodzinnej nie tylko przygarnęli ją, ale także obdarzyli miłością, co nie każdy potrafiłby zrobić.

Jednak najciekawszym, najbardziej nowatorskim i oryginalnym pomysłem w książce nie było osadzenie jej w realiach wojny, nie było to ukazanie, jak mimo trudnych chwil można dzielić się miłością i przyjaźnią, najciekawszym elementem tej książki, pomijając genialne zakończenie, jest przedstawienie bieżących wydarzeń z perspektywy… śmierci. To Kostucha, a właściwie Kostuch, był narratorem książki. Wspaniale było czytać o Liesel i jej perypetiach od takiej strony. Nawet na wszechwiedząca narracja, która zazwyczaj odrobinę irytuje, tu pasuje idealnie.

Zatem: czy polecam? TAK! TAK! PO STOKROĆ TAK! To genialna opowieść ukazująca jak ważne jest zachowanie siebie samego w trudnych sytuacjach, jak ważna jest ocena naszego własnego postępowania, mówi nam o tym, że miłość i przyjaźń to jedne z największych dóbr na ziemi i trzeba obdarowywać nią innych bez względu na warunki, pochodzenie czy inne czynniki, na które nawet nie mamy wpływu.

Autor: Markus Zusak
Tytuł: Złodziejka książek
 Okładka: twarda
 Część: -
Stron: 495
Wydawnictwo: Nasza księgarnia
Ocena: 9,5/10

3 komentarze:

  1. Mhm, to jest taka książka MUST HAVE dla mnie, chyba nie spotkałam się jeszcze z negatywną opinią na jej temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Była przez jakiś czas u mnie w domu, wypożyczona z biblioteki, ale nim się obejrzałam siostra ją zwróciła i nie zdążyłam jej nawet zacząć. Wygląda na to, że muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, lektura obowiązkowa. Koniecznie muszę przeczytać, zwłaszcza że to nie pierwsza tak entuzjastyczna recenzja!

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...