wtorek, 26 lutego 2013

Joseph Delaney: Starcie demonów



Szósty tom ‘’Kronik Wardstone’’, serii o uczniu stracharza, Tomie Wardzie, który wraz ze swym mistrzem przemierza Hrabstwo oczyszczając je z męt i sług mroku, przenosi nas w miejsca tej serii nieznane. Po wydarzeniach z części poprzedniej, czyli opisując krótko -  wsadzeniu kija w mrowisko – Tom, wraz z Alice dostają od jego matki pewną ofertę. Proponuje im ona wyjazd do Grecji, w której za jakiś czas ma pojawić się, jak co siedem lat, bogini Ordyna, potężna i zła, siejąca spustoszenie i grozę władająca potężnymi mocami kobieta pragnąca władzy.

Przyjęcie propozycji matki, mimo ryzyka i niemal pewnej śmierci, jest od początku całkowicie pewne. Jednakże nie obędzie się bez sporów, bowiem Ordyna jest zbyt silna, by walczyło z nią kilka, nawet świetnie wyszkolonych, osób. Masowa organizacja zahacza o czarownice, potwory i inne męty. Stracharz kategorycznie sprzeciwia się wyjazdowi z takim towarzystwie – sprzymierzenie się z mrokiem, nawet dla zwalczenia większego mroku, jest niedopuszczalne. Mimo sprzeciwu nauczyciela Tom nie zmienia zdania, jak się okazuje, całkiem słusznie.

Od początku książki widać pewne zmiany, które odrobinę dziwią. Po pierwsze, co jest zmianą na dobre – książka została uzupełniona o mapkę miasta, co ułatwia sprawę przy wyprawach  bohaterów, spis symboli oznaczających potwory, co choć niezbyt trudne do zapamiętania, jest ciekawostką, z którą warto się zapoznać oraz – co jest zmianą pod jednym względem dobrą a pod innym złą – stylistycznie dokonano pewnych poprawek. Teoretycznie powinno to cieszyć, lepiej przecież czytać książkę do której tłumaczenia przyłożono się bardziej niż do poprzednich części, lecz, może nie drastyczne, ale jednak zmiany te wpływają na ogół książki  moim zdaniem negatywnie.

Mimo iż teraz jest to napisane lżej i odrobinę zgrabniej, denerwującym aspektem tej zmiany są dialogi. Przyzwyczajeni do dystansu z jakim odzywał się Bill Arkwright oraz normalnych odzywek Alice teraz pierwszy zwraca się do bohatera ‘’mości Wardzie’’ co zupełnie do niego nie pasuje, a młoda czarownica powtarza co raz ‘’o, tak’’ co zastąpiło wszechobecne w poprzednich częściach ‘’toteż’’. Rozumiem, że miało być lepiej – ale przydałoby się więcej konsekwencji.

Konstrukcją od swoich poprzedniczek nie różni się niemal niczym. Zaobserwować tu jedynie można, jak chaotyczna robi się akcja i jej tempo gdy skala zła wzrasta. Nie ma co ukrywać – bogini to nie jakaś podrzędna czarownica – zatem i tępo musi być większe. Chaotyczność, zmiany w stylistyce i rozbudzająca się, lecz na szczęście nadal nie nachalna, uczuciowość w żaden sposób nie przyćmią oryginalnej i ciekawej fabuły, błyskotliwych bohaterów i świetnej akcji.

Autor: Joseph Delaney
Tytuł: Starcie demonów
Okładka: miękka
Część: VI
Stron: 341
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 6,5/10


1 komentarz:

  1. Widziałam kilka razy w bibliotece, ale mnie nie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...