wtorek, 19 lutego 2013

Joseph Delaney: Pomyłka Stracharza


,,Kroniki Wardstone’’ to cykl, który ciężko jednolicie skategoryzować. Jest to piąty tom tejże serii i nadal mam przeświadczenie, iż jest to utwór, który mija się ze swoją grupą docelową. Powieści te są zaznaczone tagiem 10+ jednak żadnemu dziesięciolatkowi czy jedenastolatkowi nie polecałbym ich, z racji przelewających się przez powieść litrów krwi, wnętrzności i innych obrzydliwości, jednakże inne czynniki tej powieści są jednoznacznie ukierunkowane na odbiorcę młodego, ciężko zatem zatopić się w jej kartach doszczętnie, skoro zawsze jest coś, co nam nie pasuje, odwraca uwagę i przeszkadza.

W tym tomie główny bohater, Tom Ward, staje przed wyzwaniem: czeka do termin u Billa Arkwrighta, byłego ucznia jego mistrza. Niechętnie i nie bez przeszkód wyrusza wraz z Alice i mistrzem na spotkanie, lecz zamiast swojego nowego mentora przyjeżdża nieznajomy człowiek, by zabrać go do Billa. Po przeprawie trafia do Młyna – mieszkania Stracharza – i pech chciał, że nie znajduje go w domu, cóż czynić zatem? Włamuje się i czyta list, mówiący, iż jego tymczasowy mistrz musiał wyjechać. Po powrocie Tom zaczyna trening pełen bólu, siniaków, krwi i… mściwych czarownic.

Być może podczas czytania poprzednich tomów nie zwróciłem na to uwagi, może nie przeszkadzało mi to aż tak mocno, ale doszedłem do wniosku, że coś tu jest nie tak. Rozumiem, że małoletni, do których rzekomo jest kierowana ta książka nie są zbyt wymagający jeśli chodzi o styl pisarza – liczy się, żeby była akcja, walki i tępo lecące na łeb na szyję – ale mnie to przeszkadza. Koszmar, jaki stworzył autor przeraża. Tak paskudnie fatalnie źle jest to napisane, że aż szkoda czytać. Poza tym - nie wiem czy ma tu znaczenie tłumaczenie czy nie – ale tak samo jak w poprzednich tomach natłok słowa ‘’toteż’’ powoduje nerwicowe drgawki i refleksję nad tym, w jak wielu zdaniach można go użyć, żeby się nie przesadzić. Na tej książce można się uczyć jak przesadzić.

W każdym cyklu obejmującym kilka lat od bohatera-dziecka do bohatera-nastolatka następuje  taki moment, że w końcu płeć przeciwna przestaje być fajnym kumplem a staje się fajną dziewczyną (tudzież chłopakiem, w zależności od bohatera). Tak jak styl mnie zwiódł tak dojrzewanie przebiegło wręcz perfekcyjnie – nie nazbyt nachalnie, bez zbędnego wzdychania, pełen stoicyzm. Alice nie biega, nie pokazuje maślanych oczu, Tom nie daje prezentów, nie obsypuje komplementami, świetne – mimo iż trochę nienaturalne – idealne. Mnie osobiście przesadna ekscytacja bohaterów drażni, denerwuje mnie skupianie się na emocjach i rozprawianie o słodko-pierdząco-nieszczęśliwej miłości, tu tego brak, i dzięki Bogu.

Tak na dobrą sprawę, ta część niespecjalnie różni się od poprzednich – nadal jest dużo krwi, akcji, i potworów. Fabuła nadal opiera się na schemacie z poprzednich części, bohaterowie także nie przeżyli żadnych poważnych wewnętrznych (ani zewnętrznych) przemian. Oceniając ją ogólnie, to było dosyć słabo, jednakże jako kontynuacja spisuje się całkiem nieźle i fani poprzednich części na pewno docenią i tę część przygód Toma Warda.

Autor: Joseph Delaney
Tytuł: Pomyłka Stracharza
Okładka: miękka
Część: V
Stron: 412
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 5,5/10 


3 komentarze:

  1. Widziałam kiedyś w bibliotece, ale nie skupiła mojej uwagi i nie pożyczyłam. Jak widac nie ma za bardzo czego żałować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam kilka części,seria daje radę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z waszego opisu wygląda na to, że ta książka to nie tylko "Pomyłka Stracharza" ale i czytacza. Osobiście dla młodzieży lubiącej lekturę z dreszczykiem osadzoną w nie do końca realnym świecie poleciłbym trylogię Sapkowskiego "Narrenturm" lub cykl "Oko jelenia" Pilipiuka. Dla wytrwalszych dobrą pozycją Będzie "Mroczna wieża" Kinga. Dla miłośników prawdziwego dreszczowca ja osobiści zawsze polecę jakąś książkę Dean'a Koontz'a: np. "Łzy smoka" lub klasyk "Opiekunowie".

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...