poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wszystkiego książkowego w nowym roku!

W nadchodzącym 2013 roku z całego naszego papierowego serca chcielibyśmy życzyć wszystkim bloggerom a także książko-maniakom, którzy bloga tego odwiedzają:
Marzeń na tony,
życzeń spełnionych,
książek po uszy,
szczęścia w duszy,
życzliwości od każdego,
portfela wypchanego,
miłości co niemiara,
weny, tak z pół gara,
czasu pod dostatkiem,
i popularności, by wasze blogi miały masę gości!

Pamiętniki Wampirów Pamiętnik Stefano tom IV


Pamiętnik Stefano jest to IV tom z cyklu Pamiętniki Wampirow Pamiętnik Stefano. Na podstawie powieści autorki został nakręcony serial telewizyjny, który jest bardzo fajny. Wcześniejsze tomy zostały dawno już przeczytane i bardzo mi i spodobały, zostaną na pewno zrecenzowane, ponieważ są mi potrzebne do pracy maturalnej.

Książka ta jest to kolejna część historii z życia  wampira o imieniu Stefano. Po przygodach w Nowym Jorku, znalazł spokój w małej wiosce niedaleko Londynu. Przyjęła go rodzina Abbottów, u której mieszkał i pracował. Był im bardzo wdzięczny za zaufanie i miłość, której tak bardzo potrzebował, ale bał się jej. Stefano bardzo polubił tą rodzinę, czuł się w niej akceptowany i był obdarzony miłością, na którą uważał, że nie zasłużył. George traktował go jak syna. Oliver i Luke synowie gospodarza bardzo mu przypominali dzieciństwo. Ich zachowanie, zabawy bardzo mu przypominały jego i Damona, tęsknił za bratem i żałował tego co mu zrobił.

Wciąż pamiętał o Collie, bardzo ją kochał. Żałował, że nie mógł pożegnać się z nią. Sen czy rzeczywistość sam nie wiedział. Wszystko wydawało mu się takie realne. Katherine znów pojawiła się w jego życiu. Chociaż czy na pewno? Jego życie to ciągła walka o przetrwanie i chęć odkupienia win jakie zrobił jako młody wampir. Droga przez śmierć, żal, ból, poczucie winy i ciągłe kłamstwa to jest jego życie.

W książce poznajemy Londyn szary, brudny. Ludzi, którzy chcieli spełnić swoje marzenia w wielkim mieście, a znaleźli ból, cierpienie i strach. Morderstwa i tajemnica, którą postanowił odkryć Stefano za wszelką cenę. Ale czy było warto? Przyjaźń i potrzeba ochrony sprawiła, że znowu poczuł się potrzebny. Przyjaźń jest czymś najważniejszym i świetnie pokazuje to ta książka. Ale również rodzina,  która mamy jedną i kochamy bez względu na wszystko. Nie ważne jakie błędy popełnimy rodzina zawsze jest i nawet jeśli uważamy, że ją straciliśmy ona nam pomoże.

Książkę czyta się lekko i bardzo szybko. Jest napisana łatwym językiem, który sprawia, że czyta się ją swobodnie. Uwielbiam Pamiętniki Wampirów na nich się nie zawiodłam i na Pamiętniku Stefano również. Tomy są krótkie, ale treść jest wyjątkowa.
Przeżywanie emocji z bohaterem, jego cierpienie i sny, jest czymś wspaniałym. A Damon czarny charakter nadaje książce uroku. Dzięki niemu ciągle nie wiemy co będzie dalej. Przystojny, szarmancki i tajemniczy.

Okładka jest filmowa co prawda pasuje do treści książki, ale wolałam poprzednie. Z pierwszych tomów okładki są oryginalne i przyjemne w dotyku.

Autor: L. J. Smith
Tytuł: Pamiętniki Wampirów Pamiętnik Stefano
Okładka: miękka
Część: IV
Stron: 255
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 9/10

piątek, 28 grudnia 2012

Olga Tokarczuk: Dom dzienny, dom nocny



O samej autorce przed tegorocznymi nominacjami do nagród Nobla wiedziałem niewiele, niemal nic, lecz widząc, iż znajduje się na liście nominowanych do tejże nagrody, a w dodatku jest najczęściej tłumaczoną polską pisarką nie mogłem oprzeć się pokusie aby będąc w bibliotece nie pokusić się o coś jej autorstwa. Padło na tę, i chyba był to zły wybór. Według mnie to nie jest dobra książka na początek poznawania twórczości tej autorki, gdyż jest to podobno jej najambitniejszy projekt, a początki, przynajmniej ja, wolę zaczynać od czegoś lżejszego, bez ciężaru oczekiwań i chęci zaimponowania.

Ciężko tu nakreślić fabułę, bo książka praktycznie nie posiada jednej, długofalowej historii. Przez karty powieści przewija się masa narratorów, którzy w jakiś sposób łączą się ze sobą, bądź nie, co z kolei wprowadza element przyjemnego zamętu i odrobiny ciekawości.

Tę powieść czyta się lekko i ciężko jednocześnie. Odczucia względem czytania są analogiczne do treści, bo opowiada ona historię zwykłych ludzi, których każdy z nas mógłby spotkać na ulicy, więcej, opowiada historię ludzi, którymi możemy być my sami, jednocześnie ukazują te ich cechy, które zwykły człowiek chowa głęboko w sobie bojąc się o swoją normalność; pokazuje abstrakcję i psychodelię naszych umysłów schowaną gdzieś daleko, zapominaną, a jednak tak fascynującą.

Zazwyczaj czytam książki szybko, a jeśli już wolno, to z dwóch powodów: delektuję się nią, lub męczę. Tę czytałem bardzo długo, lecz żadne z wymienionych wcześniej odczuć względem książki nie odpowiada temu dlaczego czytałem ją tyle czasu. Widząc ją miałem chęć jednocześnie machnąć cała zarywając noc oraz oddać do biblioteki i nie zobaczyć jej nigdy więcej.

Tytuł książki można odczytywać na masę sposobów, ja jednak rozumiem go jak swojego rodzaju dwie strony medalu, dom dzienny odpowiada masce jaką nakładamy na co dzień, dom nocny psychodelię, powszechnie uznane za nienormalne emocje i wszystko to, co chcielibyśmy ukryć przed innymi, wszystko to, co czyni nas pięknymi, wyjątkowymi i strasznymi jednocześnie.

To książka dziwna, abstrakcyjna, zaskakująca, momentami okrutna, jednocześnie zachowuje piękno człowieka, uwypukla je. Niesamowita. Polecam wszystkim fanom pisarki, a także osobom szukającej literatury ambitnej, skłaniającej do refleksji.

Tytuł: Dom dzienny, dom nocny
Autor: Olga Tokarczuk
Część: -
Okładka: twarda
Stron: 390
Wydawnictwo: Wyd. Literackie
Ocena: 8,5/10



niedziela, 16 grudnia 2012

Pedro Mairal: Noc z Sabriną Love



Książka ta jest dla mnie wyjątkowa pod wieloma względami. Recenzja jej była moją pierwszą przeczytaną w Internecie, miała stać się moją pierwszą kupioną książką na własność oraz, co się okazało dosyć niedawno, posłuży mi jako jedna z książek na maturę ustną z języka polskiego. Lecz wyjątkowość jaką obrosła w moich oczach nie odpowiada historii jaką zawiera… szkoda.

Siedemnastoletni Daniel zmuszony żyć poniekąd na własną rękę pracuje w przetwórni kurczaków. Po pracy, korzystając z kradzionej kablówki ogląda filmy dla dorosłych, lecz jego uwagę skupia jeden, niezwykły program – z Sabriną Love. Raz na jakiś czas zostaje zorganizowany konkurs, w którym zwycięzca może spędzić noc z gwiazdą. Nie wierzy własnym uszom i oczom gdy piękna Sabrina wyczytuje numer jego losu. Lecz jak on bez grosza przy duszy pojedzie do samej Sabriny Love?

Choć tytuł i opis trochę to sugeruję, książka erotykiem nie jest. Historia ta reprezentuje gatunek powieści drogi. Nie wiem czy to stały element czy tylko w tej książce to jest, ale taka ciągła tułaczka strasznie nudzi. Tu jest to dostrzegalne dosyć słabo, bowiem nie jest to długa książka, lecz już wiem, że od dłuższych powieści drogi niż ta będę raczej stronił. Długość (lub raczej jej krótkość) w tym przypadku jest niewątpliwie zaletą, gdyż przeciąganie w nieskończoność jednej podróży byłoby nużące, nawet przy ciągłych, niezwykłych wydarzeniach.

Choć objętością nie powala, mamy tu bardzo ciekawie skonstruowanych bohaterów, szkoda, że głownie trzecioplanowych. Autor w wyjątkowy sposób potrafi kilkoma zdaniami przedstawić sylwetkę bohatera, cechy, które jakże fantastycznie kreują w naszej wyobraźni całokształt danej osoby. Ogólnie rzecz biorąc zostało to napisane zgrabnie i lekko, ze swojego rodzaju finezją.

Całość powieści wypada dobrze, lecz nie tak, jak tego oczekiwałem. Co prawda nie jest też źle, aczkolwiek zalatuje to trochę banałem. Zagubiony młodzieniec, który wyrusza w podróż by stać się mężczyzną przemierzając drogę usłaną niebezpieczeństwami wzdłuż i wszerz pokonuje niemal wszystkie przeszkody… mam wrażenie, że to już było, nawet niejednokrotnie… aczkolwiek, jest to miła, lekka, przyjemna i krótka lektura, idealna na długi wieczór, że tak powiem, na jeden kęs.

Autro: Pedro Mairal
Tytuł: Noc z Sabriną Love
Część: -
Okładka: miękka, ze skrzydełkami
Stron: 144
Wydawnictwo: Świat Książki
Ocena: 6,5/10
 

sobota, 15 grudnia 2012

Końcowo - światowy stosik numer dziewięć!


Jako że koniec świata tuż tuż, trzeba było trochę podreperować swoją biblioteczkę, bo jak tu przeżyć apokalipsę bez dobrej książki? Koszmar. Perspektywa oglądania zagłady ludzkości bez książki i herbaty (ewentualnie mleka czekoladowego) napawa mnie przerażeniem. I oto jest! 
Od góry:
J.K.Rowling: Trafny wybór - musiałem to mieć, opcji innej nie ma, chociaż po mieszanych opiniach w internecie książka czeka na swoją kolej
John Marsden: Jutro 3/4/5/6 - tak jakoś się uzbierały, trochę mimowolnie, ale nie narzekam
Pedro Mairal: Noc z Sabriną Love: książka ta, choć niepozorna, jest wielce wyjątkowa, bowiem miała być pierwszą moją zakupioną książką, niestety, los chciał inaczej, i dorwałem ją dopiero teraz. Poza tym, posłuży mi na maturę.
David Mitchell: Atlas chmur - co tu dużo mówić, wspaniałości... recenzja
Stieg Larsson: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - trzeba w końcu sprawdzić fenomen skandynawskich kryminałów.

To byłoby na tyle, stosik może trochę skromny, aczkolwiek chciałem zdążyć jeszcze przed końcem świata. Macie jakieś plany na zakończenie naszej cywilizacji? Jakie książki ze swojej biblioteczki najchętniej uchronilibyście prze Apokalipsą?

środa, 5 grudnia 2012

Cormac McCarthy: To nie jest kraj dla starych ludzi





Proza McCarthy’ego, jak podaje okładka, jest jedną z najlepszych wśród żyjących amerykańskich pisarzy. Jest to moja pierwsza powieść tego autora z jaką mam styczność lecz już teraz dostrzegam, iż twierdzenie, że autor tejże powieści jest niewiarygodnie wspaniały jest mocno przesadzone. Stawia się go obok takich nazwisk jak Roth, DeLillo czy Pynchon, z prozą żadnego z wyżej wymienionych pisarzy nie miałem jeszcze styczności, lecz jeśli będzie równie przereklamowana jak ta, to… w sumie, i tak bardzo chętnie.

Nie twierdzę bowiem, że jest to książka zła, absolutnie, lecz twierdzenie, iż ktoś jest jednym z najlepszych żyjących amerykańskich pisarzy do czegoś zobowiązuje, a moim zdaniem powieść nie sprostała wymaganiom, które postawiłem autorowi, który dostał m.in. Pulitzera oraz National Book Award.

Powieść przenosi nas na pogranicze Teksasu i Meksyku. Llewelyn Moss podczas polowania na pustyni zauważa samochód. Podchodzą bliżej, dostrzega mnóstwo krwi, trupy, narkotyki i… pieniądze. Głupi nie jest, zatem zabiera kasę i odchodzi, jednak nie może przestać o tym myśleć i wraca. Niestety, nie tylko on postanowił odwiedzić to miejsce i kilku ludzi rusza za nim w pościg. Chigurh (zawsze nazywałem go chirurgiem) uciekłszy z więzienia bierze sobie Mossa za cel. Bezwzględny, niemal socjopatyczny morderca zaczyna ścigać bohatera… ale nie on jeden. Bell, policjant, stara się rozwikłać zagadkę morderstw, niestety, nie wszystko pójdzie po jego myśli.

Główną wadą książki jest nuda. Akcja rozkręca się dopiero 50 stron przed zakończeniem. Wcześniej wlecze się jak flaki z olejem, albo i gorzej. Pościg tu, pościg tam… ja rozumiem, uciekają, ale ileż można? To co dzieje się później wprawdzie trochę wynagradza, aczkolwiek niesmak pozostał.

Ostatnio, zapewne przez ‘’Atlas chmur’’ wzięło mnie na książki, które posiadają już ekranizację, tak stało się i z tą. Nie dziwię się, iż powieść doczekała się ekranizacji, gdyż cały czas miałem wrażenie, że tylko i wyłącznie po to została stworzona. To powieść idealna na film – autor zastosował tu jakiś dziwny chwyt, który objawiał się nagła teleportacją bohaterów. Określenie, że pojechał tam i siam rozumiem, ale nie ciągle, a tam było to używane nadmiernie.

Kreacje bohaterów także bardzo filmowe. Zwłaszcza Chigurha, którego zagrał Javie Bardem, co według mnie było koszmarnym pomysłem, lecz ogólnie został przyjęty ciepło przez widzów.

Nazywanie ksiązki arcydziełem to przegięcie, lecz powieść, choć przereklamowana, jest niezła, i polecam wszystkim, których zainteresować mogą pościgi, strzelaniny i Teksański klimat pustyni. 


Autor: Cormac McCarthy
Tytuł: To nie jest kraj dla starych ludzi
Część: -
Okładka:  miękka
Stron: 238
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena 7/10


A tu trailer filmu:



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...