środa, 5 grudnia 2012

Cormac McCarthy: To nie jest kraj dla starych ludzi





Proza McCarthy’ego, jak podaje okładka, jest jedną z najlepszych wśród żyjących amerykańskich pisarzy. Jest to moja pierwsza powieść tego autora z jaką mam styczność lecz już teraz dostrzegam, iż twierdzenie, że autor tejże powieści jest niewiarygodnie wspaniały jest mocno przesadzone. Stawia się go obok takich nazwisk jak Roth, DeLillo czy Pynchon, z prozą żadnego z wyżej wymienionych pisarzy nie miałem jeszcze styczności, lecz jeśli będzie równie przereklamowana jak ta, to… w sumie, i tak bardzo chętnie.

Nie twierdzę bowiem, że jest to książka zła, absolutnie, lecz twierdzenie, iż ktoś jest jednym z najlepszych żyjących amerykańskich pisarzy do czegoś zobowiązuje, a moim zdaniem powieść nie sprostała wymaganiom, które postawiłem autorowi, który dostał m.in. Pulitzera oraz National Book Award.

Powieść przenosi nas na pogranicze Teksasu i Meksyku. Llewelyn Moss podczas polowania na pustyni zauważa samochód. Podchodzą bliżej, dostrzega mnóstwo krwi, trupy, narkotyki i… pieniądze. Głupi nie jest, zatem zabiera kasę i odchodzi, jednak nie może przestać o tym myśleć i wraca. Niestety, nie tylko on postanowił odwiedzić to miejsce i kilku ludzi rusza za nim w pościg. Chigurh (zawsze nazywałem go chirurgiem) uciekłszy z więzienia bierze sobie Mossa za cel. Bezwzględny, niemal socjopatyczny morderca zaczyna ścigać bohatera… ale nie on jeden. Bell, policjant, stara się rozwikłać zagadkę morderstw, niestety, nie wszystko pójdzie po jego myśli.

Główną wadą książki jest nuda. Akcja rozkręca się dopiero 50 stron przed zakończeniem. Wcześniej wlecze się jak flaki z olejem, albo i gorzej. Pościg tu, pościg tam… ja rozumiem, uciekają, ale ileż można? To co dzieje się później wprawdzie trochę wynagradza, aczkolwiek niesmak pozostał.

Ostatnio, zapewne przez ‘’Atlas chmur’’ wzięło mnie na książki, które posiadają już ekranizację, tak stało się i z tą. Nie dziwię się, iż powieść doczekała się ekranizacji, gdyż cały czas miałem wrażenie, że tylko i wyłącznie po to została stworzona. To powieść idealna na film – autor zastosował tu jakiś dziwny chwyt, który objawiał się nagła teleportacją bohaterów. Określenie, że pojechał tam i siam rozumiem, ale nie ciągle, a tam było to używane nadmiernie.

Kreacje bohaterów także bardzo filmowe. Zwłaszcza Chigurha, którego zagrał Javie Bardem, co według mnie było koszmarnym pomysłem, lecz ogólnie został przyjęty ciepło przez widzów.

Nazywanie ksiązki arcydziełem to przegięcie, lecz powieść, choć przereklamowana, jest niezła, i polecam wszystkim, których zainteresować mogą pościgi, strzelaniny i Teksański klimat pustyni. 


Autor: Cormac McCarthy
Tytuł: To nie jest kraj dla starych ludzi
Część: -
Okładka:  miękka
Stron: 238
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ocena 7/10


A tu trailer filmu:



2 komentarze:

  1. Czytałam i oglądałam,i książka i film podobały mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ani nie oglądałem, ani nie czytałem, ale chyba się skuszę - na jedno albo drugie ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...