środa, 17 października 2012

Sara Blakley-Cartwright: Dziewczyna w czerwonej pelerynie



‘’Zmierzch’’ to nie tylko słaba książka. Jest to także zUo, które zstąpiło na umysły czytelników (głównie czytelniczek) i zaraziło miłością do paranormalnych romansów, co skrzętnie postanowiły wykorzystać średniawe pisarki bez talentu i pomysłów na własne, oryginalne książki. Czasem jednak pojawi się powieść, która choć powstała pod niewątpliwym wpływem zUa, wyłamuje się schematom rządzącym wyżej wymienionej literaturze, niestety takich książek jest mało, i rzadkością jest trafić na taką gdziekolwiek (na co nie narzekam, i tak osobiście bym jej nie tknął). Ta książka miała taka być. Nie jest nawet paranormalnym romansem, co stanowi dowód na chęć odosobnienia jej od tej literatury, jednak fabuła oraz wstęp napisany przez osobę odpowiedzialną za ekranizację wyżej wymienionego zUa dają poczucie przynależności jej do modnego nurtu uwielbianego przez, głównie młode, czytelniczki.

Główna bohaterka jest baśniową kopią Belli, z wyłączeniem głównych wad swojego pierwowzoru. Nie jest żałośnie zawstydzoną, niezdarną i przygłupią dziewczynką która kocha się w niedostępnym wampirze. Rezolutna i żywa Valerie jest za to pełna kompleksów, w które wpędziła ją nieświadomie jej siostra. Urocza i piękna Lucie chadza sobie po wsi wzbudzając u wszystkich zachwyt, gdy nagle jej śmierć wstrząsa małą wioską i rodziną dziewczyny. Ale co tam! Valerie ma większe problemy. Syn kowala chce, by za niego wyszła. Przystojny drwal chce, by z nim uciekła, a tajemniczy, wielki wilk chce, by stała się taki jak on. Cóż ona biedna ma w takiej sytuacji uczynić?

Tytułowa czerwona peleryna ma tu wielkie znaczenie, nie wspomniałem bowiem o tym, co jeszcze wyłamuję tę powieść ze schematów popularnych romansideł. Wszyscy znają, a jeśli nie, to kojarzą historię czerwonego kapturka. Ta książka to jakby ich połączenie, co jest niemal profanacją. Piękna baśniowość dzieła o czerwonym kapturku i połączenie rozterek emocjonalnych głównej bohaterki, powodują chęć porwania książki na pół i wywalenia całej miłości a zostawienia tej, dobrze napisanej, baśni.

Klimat odziedziczony po ‘’Czerwonym kapturku’’ oraz po części zakończenie to jedyne według mnie zalety tej powieści. Zalecana tylko dla koneserek paranormali, reszta będzie męczyć z wewnętrznym rozerwaniem spowodowanym piękną baśnią i żałosnymi, rozterkami emocjonalnymi. 

Autor: Sara Blakley-Cartwright
Tytuł: Dziewczyna w czerwonej pelerynie
Część: -
Okładka: miękka
Stron: 358
Wydawnictwo: Galeria książki
Ocena: 3/10


5 komentarzy:

  1. I ja nie byłam tą książką zachwycona. Stanowczo pisanie powieści na podstawie filmu to głupota.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Główna bohaterka jest baśniową kopią Belli, z wyłączeniem głównych wad swojego pierwowzoru."
    Kiedy Bella składa się z samych wad, zabranie głównych i sklejenie postaci z tych mniejszych niewiele pomoże ;p
    A książkę będę nadal omijać szerokim łukiem, no. Załamujące, że moda na paranormalne romanse trwa, tym bardziej, że jakoś nie widać autorek, którym jakkolwiek zależałoby na podniesieniu - czy raczej ustawieniu - poprzeczki. Szkoda słów.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, jednak mnie ogólnie się podobała, wszystko zależy od gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Patrząc na ocenę, chyba sobie tę książkę odpuszczę. Poza tym fabuła mnie nie zainteresowała.

    Zapraszam do blogowej zabawy, do której wytypowałam również Ciebie:
    http://swiat-ksiazki-drrim.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba sobię tą pozycję jednak odpuszczę... raczej mnie nie zainteresuje.
    http://i-love-books-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...