sobota, 15 września 2012

Mark Frost: Lista siedmiorga



Męczyłem tę książkę dosyć długo, i choć winne były temu głównie brak czasu i zmęczenie, to jej toporność odegrała tu całkiem sporą rolę. Liczyłem, że zaznam czegoś więcej czytając ją, mam pewien niedosyt, bo okładka prezentuje się świetnie. No cóż, okładka to nie wszystko, i książka szału u mnie nie wywołała.

Arthur Conan Doyle, lekarz, jest początkującym pisarzem i fascynują go sfery duchowe. Pewnego dnia otrzymuje list z zaproszeniem na seans spirytystyczny. Idąc tam nie spodziewa się, że otrzyma coś więcej niż na większości takich, zazwyczaj marnych przestawień. Ludzie, którzy przyszli na spotkanie z duchami pełni nadziei na spotkanie ducha otrzymują w sumie coś bardzo podobnego- śmierć. Nagle wybucha jatka, krew leje się strumieniami, a głównego bohatera ratuje tajemniczy jegomość, który zdaje się znać odpowiedzi na wszystkie, dręczące Doyle’a pytania.

Najbardziej rzuciła mi się dziwna zbieżność nazwisk bohaterów. Pomijając głównego, Doyle’a, to mamy jeszcze Sparksa, Temple i jeszcze kilka innych nazwisk, które przetoczyły się przez karty literatury czy to jako bohaterowie, czy jako autorzy. Większość z nich nie była zamierzona, książka bowiem powstała w roku 1993 a ‘’Gone’’ w której występuje nazwisko Temple kilka lat temu, niemniej jest to bardzo ciekawe.

Książka jest niesamowicie przegadana. Fabuła- mdła i drętwa imitacja akcji- nie zachwyca, nie wciąga, a o powalaniu to nawet pomarzyć nie może. Można ją odstawić w każdym momencie (nawet w pół zdania) a i tak nie będzie się za nią tęskniło, skończyłem ją tylko dlatego, że kupiłem na własność, w innym wypadku oddałbym ją, a gdyby nie portal lubimyczytac.pl w ogóle zapomniałbym, że ją czytam. Konstrukcje bohaterów są poprawne, uniwersalne… żeby nie powiedzieć nudne. Jest, jak często spotkać można, główny, lekko ciapciakowaty bohater oraz jego kumpel, sprytny, inteligentny tajemniczy. Szału nie ma, ale źle nie jest.

Talentu natomiast odmówić autorowi nie można, gdyż pisze bardzo sprawnie. Słownictwo stoi na wysokim poziomie, wszystko jest ładnie okraszone, dobrze (czasem nawet za dobrze) opisane, głównie to dlatego ją skończyłem. Jest to moja pierwsza książka tego autora, podobno najsłabsza, więc nie będę się zniechęcał. Osobiście nie polecam, chyba, że z nudów. 

Autor: Mark Frost
Tytuł: Lista siedmiorga
Część: -
Okładka: miękka
Stron: 511
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ocena: 4/10

4 komentarze:

  1. W sumie co mogę powiedzieć - zgadzam się, że okładka ładna no i ciekawi mnie styl autora, ale jeśli fabuła do bani, to pewnie wymęczę się przy tej książce okropnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre okładki często próbują ukryć wady fabuły. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm a okładka poważnei ma swój klimat. Szkoda tylko, że treść jednak nie jest ciekawa.
    Serdecznie pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka rzeczywiście interesująca. Jakbym ją zobaczyła na półce to pewnie bym się skusiła. Po takiej recenzji to chyba jednak odpuszczę. Czasu mam mało i nie zamierzam marnować go na przeciętniaki ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...