wtorek, 28 sierpnia 2012

Komediowo-filmowy zawrót blogowy


Może niektórzy znają ten stan, gdy człowiek przychodzi zmęczony do domu, i choć książka czeka wcale nie ma się ochoty po nią sięgnąć. Ja właśnie tego doświadczyłem, a jako że chwile wolego czasu miałem, to postanowiłem nadrobić zaległości w aspekcie kina, tym razem padło na kino komediowe. Zaprezentuję tu cztery komedie, a która przypadnie wam do gustu zobaczycie sami.

Na pierwszy rzut leci ‘’Eurotrip’’


Scott Thomas ukończył właśnie szkołę i planuje pracę w wakacje, aby zarobić ‘’kilka punktów na medycynę’’. Niestety, rzuca go dziewczyna twierdząc, że jest zbyt przewidywalny. Znajome bliźniaki: Jenny i Jamie, wyruszają w podróż po europie. Główny bohater w ramach projektu poznał Mike’a. Chłopaka z Niemiec z którym mailowo koresponduje. Wracając do domu odkrywa, że nowa wiadomość od chłopaka zawiera jakieś dziwne aluzje, bojąc się o swojego Wacka odpisuje mu natychmiast, żeby się od niego odwalił. Na jaw wychodzi jednak bariera językowa: Mike to wcale nie imię męskie, lecz żeńskie. Oglądając zdjęcie, które ów dziewczyna mu przysłała zdał sobie sprawę, że właśnie stracił niepowtarzalną okazję, czas zatem wyruszyć do Berlina.

Komedia zbyt wysublimowanego poczucia humoru nie ma. Żarty są zazwyczaj głupawe, co wcale mi nie przeszkadzało, nie liczyłem bowiem na genialną, pełną inteligencji i doskonałego humoru film, lecz bezprecedensową rozrywkę, którą dostałem. Pokazuje co prawda jak strasznie głupi potrafią być amerykanie, co tylko dodaje filmowi smaczku.


Główni bohaterowie nie są specjalnie wyjątkowi: zwykły chłopak, kujon z kieszonkowym przewodnikiem, jego siostra, którą wszyscy uważają za kumpla i napalony, długowłosy kretyn. Banda amerykańskich dzieciaków, zwykłych, nieco przewidywalnych, momentami żałosnych, które w wyniku swojej głupoty i w przypadku głównego bohatera- miłości, postanawia narozrabiać trochę w europie.

Gra aktorska, jakby nie patrzeć, nie jest wcale zła. Nie określiłbym jej też dobrą, ale jak na taki film nie razi. Daje radę, co w połączeniu z dobrym soundrackiem ( piosenka ‘’Scotty doesn’t know’’ daje czadu) daje całkiem ładną i spójną całość. Polecam na odprężenie, po ciężkim dniu.

Tytuł: Eurotrip
Reżyseria: Alec Berg, David Mendel, Jeff Schaffer
Główne role:
Scott Thomas: Scott Machlowicz (jest w połowie polakiem)
Cooper Harris: Jacob Pitts
Jenny: Michelle Trachtenberg
Jamie: Travis Wester
Ocena: 6,5/10


Kolejnym filmem będzie chyba najlepsza komedia ze wszystkich, które tu zaprezentuję: 
‘’21 Jump street’’


Film zaczyna się od upokorzenia Shmidta, jednego z głównych bohaterów na oczach… szkolnego korytarza. Chcąc zaprosić piękną koleżankę na bal zacina się, co Jenko, przystojny i popularny chłopak zamierza mu wypomnieć. Gruby i niski Shmidt, będą całkowitym przeciwieństwem Jenka ucieka. Spotykają się za siedem lat, w tym samym miejscu- obaj starają się wejść w szeregi policjantów. Postanawiają sobie pomóc, i choć dostają się, nie są zbyt dobrymi policjantami. Uznając ich za zdziecinniałych dostają misję specjalną: rozbroić szeregi dealerów narkotykowych w pobliskiej szkole, aby tego dokonać, muszą wtopić się w społeczność uczniów, toteż czas wrócić do liceum, lecz nie wygląda ono już tak samo: tu to Jenko jest frajerem a Shmidt należy do elitarnej paczki.


Komedia oparta jest na różnicach, jakie zachodzą w szkołach: kiedyś popularni byli baseballiści, piłkarze, teraz natomiast ekolodzy, wegetarianie- czyli wszystko to, co za ich czasów wcale nie wyróżniało się z tłumu. Jenko nie może się w tym odnaleźć, za to Shmidt trafia do raju, gdyby urodził się kilka lat później byłby w szkolnej elicie. Przyznać muszę, pomysł szału nie robi, aczkolwiek film jest doskonałą rozrywką.

Poziom humoru komedii stoi na dosyć średnim poziome, lecz jako rozrywka na jeden wieczór sprawdzi się idealnie, i przyznam szczerze, czekam na kontynuację.

Tytuł: 21 Jump street
Reżyseria: Phil Lord, Chris Miller
Główne role:
Shmidt: Jonah Hill
Jenko: Channing Tatum
Ocena: 7/10

Trzecim filmem będzie ‘’Gang Dzikich wieprzy’’, czyli najgorsza komedia jaką ostatnio oglądałem.


Czwórka dorosłych facetów raz na jakiś czas ubiera się w skóry, wsiada na motory i jadą ku kolejnej wielkiej przygodzie… oczywiście wszystko za zgodą żon. Postanawiają jednak to zmienić. Wyrzucają telefony i ruszają w podróż pełną nieprzewidzianych zdarzeń. Dentysta, programista, podrzędny gwiazdor oraz pisarz dorabiający jaki hydraulik napotykają na swojej drodze prawdziwy gang, co wcale nie kończy się dobrze.

Nie wiem dlaczego ludziom tak podoba się ten film. Nie znalazłem chyba żadnej złej opinii o nim, a on w żadnym momencie nie był śmieszny (pomijając stwierdzenie ‘’Wyglądasz jak eskimoska bladź’’) Nie wiem, może ja mam po prostu jakieś zwichrowane poczucie humoru, może go nie zrozumiałem, bo na motorze jeździłem raz i to jako pasażer, ale większość zdarzeń, które miałyby rzekomo śmieszne nudziły, albo wzbudzały politowanie.


Plejada gwiazd jaka tu wystąpiła wcale nie poprawia sytuacji- mam dość Travolty! Ten człowiek już mnie nie śmieszy, jego twarz na ekranie wzbudza tylko chęć wyłączenia filmu, co w połączeniu z żałosnymi żartami tworzy jeszcze większą kaszankę.

Tytuł: Gang Dzikich Wieprzy
Reżyseria: Walt Becker
Główne role:
Woody Stevens: John Travolta
Doug Madsen: Tim Allen
Bobby Davis: Martin Lawrence
Dudley Frank: William H. Macy
Ocena: 4/10

Ostatnim filmem będzie ‘’Projekt X’’


Ten chyba zrozumiałem. Na moją własną osiemnastkę, choć nie miała tak wielkiego rozmachu, wcale nie narzekam, aczkolwiek chciałbym taką imprezę… z tym, że raczej wolałbym być gościem niźli gospodarzem.

Zamiar był jeden- stworzyć najbardziej szaloną imprezę w historii. Bohaterowie- Thomas, który jest jubilatem i u którego w domu dzieje się impreza postanawia, że chce być bardziej cool, więc z pomocą przychodzi mu Costa, który organizuje imprezę, oraz JB, który jest raczej zbędnym dodatkiem mającym na celu pokazanie jak mała jest paczka znajomych głównego bohatera. Costa mając za ambicję stworzyć największy melanż w historii dzwoni, smsuje, reklamuje i ogłasza wszem i wobec, że będzie dużo panienek, dużo alkoholu i dużo zabawy. Może być jej aż za dużo, bowiem z 50 planowanych przyszło 1500.


Bohaterowie są dosyć żałośni i bardzo schematyczni (normalny chłopak, napalony Hiszpan  i grubas kujon), co nie zmienia faktu, że impreza którą stworzyli była po prostu nieziemska. Rozmach przekroczył najśmielsze oczekiwania, humor jednak im nie podołał. Większość sytuacji to żałosne i słabe zachowania pijanych i naćpanych nastolatków.

Z takim jak w tym filmie sposobem kręcenia się jeszcze nie spotkałem- jest to jakby relacja. Film ma być prezentem dla jubilata, wynajęli zatem swojego kolegę aby nagrywał chłopaka cały dzień. Pominąwszy to, że Dax, czyli operator, wygląda jak Neville Longbottom, to jego twarz występuje tam raptem trzy razy i jest chyba najciekawszą postacią w filmie. Pomijając psa oczywiście, który stara się jak może aby ocalić film, nie zawsze mu się udaje.

Tytuł: Projekt X
Reżyseria: Nima Nourizadeh
Główne role:
Thomas: Thomas Mann
Costa: Olivier Cooper
JB: Jonathan Daniel Brown
Ocena: 5/10

3 komentarze:

  1. Chyba żadna z powyższych komedii mnie nie zainteresowała. :/ Raczej nie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam kiedyś Eurotrip i kiedyś mnie szokowało, teraz jest po prostu lekką komedią. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio oglądam strasznie mało filmów. Ale chętnie obejrzałbym 21 Jump Street, słyszałem, że można się przy tym nieźle uśmiać. Muszę sprawdzić, czy to prawda, czy może podejdę do tego filmu bardziej jak Ty. ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...