sobota, 21 lipca 2012

Michael Grant: Gone: Faza pierwsza



Pierwszy raz piszę recenzję o tak późnej porze (jest 23:00) ale ta książka chyba na to zasługuje. Na pewno nie po całości, ale tak wciągającej historii nie czytałem od dawna. Zachwalana dosłownie wszędzie, na każdym kroku można spotkać osobę, która ją poleca. Opinii, które wręcz rozpływają się nad nią jest całe mnóstwo. Nie zgodzę się z większością że jest to dzieło absolutnie wybitne, bo moim zdaniem jej potencjał jest zmarnowany, ale do rzeczy:

Nauczyciel znika. Głupi żart? Zaraz wyskoczy zza biurka z krzykiem ‘’akuku’’? Nie. Nie wyskoczy. Sam- główny bohater wychodzi z klasy. Nie ma żadnego nauczyciela. Co więcej, ginie też kilku uczniów. Dlaczego? Nie ma ‘’puff’’, po prostu są, a potem ich nie ma. Wraz ze swoim przyjacielem Quinnem oraz koleżanką Astrid dochodzą do wniosku, że zniknęli wszyscy, którzy skończyli 14 lat. Teraz miastem rządzi banda dzieciaków.
I chaos.

Zaletą książki jest niewątpliwie jej fabuła, a raczej to, że wciąga jak nic innego. Przeczytałem ją w jeden dzień, niecały. Akcja ładnie się rozwija, jest pełna zwrotów akcji. Można przyczepić się do kilku nielogiczności, ale są naprawdę znikome. Bardzo ciężko oderwać się od walki o życie, oraz o własne miasto, tym bardziej, jeśli walczyć zamierzają dzieci. Dosłownie. Zarzucić jej można przewidywalność, ale tylko na początku. Odniosłem wrażenie, że autor pisząc to sam nie wiedział, jak rozwinie się akcja… ale to moje osobiste spostrzeżenie, które zresztą rozwiewa się w dalszych stronach powieści.

Stylistycznie jest… średnio. Niby ładnie i zwięźle jest to napisane, ale momentami lekko infantylnie… czasem jednak zbyt poważnie… jakby autor nie wiedział, czy grupą docelową jego książki mają być młodsi czytelnicy, czy też starsi… no cóż, taki miszmasz nie wypada najlepiej, przynajmniej w moich oczach… ale fabuła jest zbyt dobra, żeby zwracać na takie rzeczy uwagę.

I teraz rzecz, przez którą wahałem się, praktycznie przez cała powieść, czy nie rzucić tego powieścidła w kąt. BOHATEROWIE SĄ KOSZMARNI. Puste, plastikowe, nadmuchane do granic możliwości lalki. Na okładce jak większość widzi, widnieją osoby przypominające Kena i Barbie (przynajmniej mnie tak to się skojarzyło) a bohaterowie są tacy sami, jak Ken i Barbie. Nie mają w sobie nic, ani krztyny oryginalności, ‘’zwykłe nastolatki’’ stworzone na siłę. Totalna żenada, która strasznie mnie irytowała, bo szkoda było przestawać czytać. Czułem się, jak na teatrze lalek, historia bardzo ładna, ale to tylko kukły.
Nie twierdzę, że nie ma tam dobrych bohaterów, od razu polubiłem Dianę, Komputerowca, Lanę i Edilia, ale większość, jest warta… bardzo mało, a szkoda.

Niby skończyłem już 14 lat (jakieś 4 lata temu) ale gdyby mnie taka sytuacja się przytrafiła… pewnie starałbym się pomóc, ale nie na tyle, żeby wychodzić na bohatera. Niby Sam nie robi tego specjalnie, ale zawsze ma to szczęście, lub nieszczęście, że jego wyczyn ogląda masa osób, i uznaje go za herosa, ja wolałbym uniknąć czegoś takiego, jeśli pomagać, to raczej po cichu.

Sięgnę po drugą część, bo ta historia jest za dobra, żeby przestać ją czytać, ale jeśli w bohaterach nie zobaczę choćby krztyny potencjału, olewam, nie będę się z kukłami męczył.

 Tytuł: Gone: Faza pierwsza: Niepokój
Autor: Michael Grant
Część: I
Okładka: miękka
Stron: 527
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena: 6,5/10

11 komentarzy:

  1. Widzę, że bardzo krytycznie oceniasz książkę. W niektórym miejscach się zgadzam, w innych niekoniecznie. Z tego co pamiętam znikali w wieku 15, a nie 14 lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego napisałem, że ''gdy skończyli 14'', czyli zaczęli 15, na jedno wychodzi.

      Usuń
  2. Czytałam tę książki i mi się podobała trochę bardziej niż tobie.;D Resztę mam zamiar przeczytać jak wyjdzie 6 część.:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na półce, ale nie spodziewam się rewelacji :/ Kolejna historia typu "Jutro"

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka mi się podobała, jednak mnie nie zachwyciła. W kolejce czeka druga część - zobaczymy, może będzie lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że książka jest o wiele lepsza, ale Twoja recenzja otworzyła mi lekko oczy. Jednak chętnie zapoznam się z lekturą, żeby wyrobić sobie własne zdanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziś kupiłam tę książkę w Empiku, bo wielu ludzi uważa, że "Jutro" J. Marsdena jest podróbą "Gone". Zresztą do tej pory wszystkie opinie, które czytałam, były pozytywne, więc pomyślałam, że "książkę idealną" muszę przeczytać.
    Twoja recenzja jest pierwszą nie do końca pochlebną, więc dzięki, że nie wyidealizowałeś tej książki. Już będę wiedziała, że mam nie spodziewać się cudów. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''Jutro'' czeka u mnie w kolejce, zobaczymy ile jest prawdy w tym, że ''Gone'' jest lepsze.

      Usuń
    2. "Jutro" to nie podróba "Gone", ponieważ nie ma tam ani jednego wątku fantastycznego. ;)

      Obywatel_Śliwka- z twórczości Granta polecam "BZRK", bo według mnie ta książka jest lepsza od "Gone".

      Usuń
    3. Też to słyszałem, widziałem same pozytywne opinie, ale na razie się wstrzymam, mam co czytać, a zacząłem kolekcjonować Pottera, więc zakupów nowych nie planuję.

      Usuń
    4. Właśnie trudno było mi uwierzyć w to, że "Jutro" to podróba "Gone". :3

      Usuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...