wtorek, 17 lipca 2012

Jerome David Salinger: Buszujący w zbożu





Nie byłem przekonany o tym, czy pisać tę ‘’recenzję’’. To chyba za dobra książka na takie wypociny, ale cóż, jak już prowadzić bloga, to prowadzić, i coś napisać muszę. Książka była polecana przez BBC, i tylko dlatego ją wziąłem, i teraz hańba dla wszystkich, którzy ją czytali, że nie polecają jej innym.

Głównym bohaterem jest Holden Caulfield. Szesnastolatek, który przez problemy w szkole został z niej wyrzucony. Postanawia, że nie będzie czekał aż go stamtąd wywalą, pakuje się, i wyjeżdża. Spotyka się z dawnymi znajomymi, podróżuje po mieście, i tak mniej więcej rozpoczyna się historia.

Holden już został moim ulubionym bohaterem literackim. Nie spotkałem jeszcze w literaturze żadnego człowieka, z którym utożsamiałbym się w aż taki stopniu. To naprawdę niesamowite, nie mam pojęcia, czy wszyscy tak mają, ale u mnie trafił w sedno. Z tym, że ja nie palę.

Sama fabuła nie przestawia się jakoś super interesująco, ot, pojechał sobie chłopak do miasta i obija się po nim w tę i powrotem. Stylistycznie też szału nie ma. Pierwszo osobowa narracja, opisów bardzo mało. A jednak książka jest genialna, nie znajdę innego określenia jak genialna. Nawet nie wiem co dalej napisać, muszę jeszcze pozbierać mózg ze ściany.

 Tytuł: Buszujący w zbożu
Autor: Jerome David Salinger
Część: -
Okładka: twarda
Stron: 256
Wydawnictwo: Iskry
Ocena 10/10

8 komentarzy:

  1. Czytałam to w gimnazjum i niestety nie wspominam lektury zbyt dobrze. Dla mnie "Buszujący w zbożu" był nudny i pretensjonalny, napisany jakby od niechcenia, niestarannie. Może gdybym teraz zrobiła drugie podejście, objawiłaby mi się jakaś ukryta prawda Salingera, ale mimo wszystko zostanę chyba przy tych nędznych wspomnieniach;)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecano mi tę książkę nie raz i jak tylko będę miała okazję na pewno po nią sięgnę. Bardzo jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna chcę przeczytać tę książkę. Mam nadzieję, że wywrze na mnie równie dobre wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najpierw odniesienie do pierwszego akapitu: Ludzie! Jak ja się cieszę,że jeszcze ktoś (oprócz mnie) ma takie zahamowania! Książkę Austen recenzuję pół roku. Przy każdym napisanym zdaniu przylatują myśli: "Idiotko, to klasyka! Wiesz, ile ona pokoleń już bawi? Ponad setkę lat, ludzie się zachwycają tą książką, a ty tak od niechcenia siądziesz i będziesz pisała co ci się podoba a co nie? Paranoja" I tak "Perswazje" (bo to o nich mowa) leżą niezrecenzowane. Jednak będę musiała się przełamać, żeby innym polecić:)

    Co do samego "Buszującego..." tu sprawa jest gorsza. Książka wywołuje albo zachwyt, albo niechęć. Mną, niestety, zawładnęło to drugie uczucie. Po prostu nie mogłam, nie miałam siły, by brnąć przez przygody Holdena. Jednak jak zwykle - nic straconego. Moim zdaniem, do klasyki się dorasta. Dlatego ja przy najbliższej okazji wypożyczę tę książkę w bibliotece i zobaczę, czy już do niej "dorosłam".

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam książkę na konkurs humanistyczny w zeszłym roku i naprawdę bardzo mi się spodobała. Teraz to jedna z moich ulubionych. :3 Ja mam identyczne odczucia względem książki co Ty. Niby szału nie ma, staniki nie latają, ale książka ma w sobie to coś. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam 3/4 książki i dalej nie dałam rady, ale chyba tego lata do niej wrócę. Mam nadzieję, że nie rozczaruję się tylko będę zachwycona podobnie jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  7. muszę to wreszcie przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze mówiąc - nie czytałam. Recenzja nie specjalnie mnie zachęciła, pomimo słów "genialne" i "za dobra książka na takie wypociny". No cóż, może kiedyś się przekonam i zajrzę do książki.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...