piątek, 27 lipca 2012

Harlan Coben: Jeden fałszywy ruch



Harlan Coben- mistrz kryminałów, nie jest bezpodstawnie porównywany do m. in. Agaty Christie. Jego zawiłe intrygi, ciekawi bohaterowie i klimat tworzą wspaniałe opowieści, tak było i tym razem. Większość książek o Myronie mam już za sobą, niestety, miałem tego pcha, że nie czytałem ich po kolei, ale pomijając wątek miłosny niewiele straciłem. Jako, że jest on jednym z moich ulubionych autorów, nie mogłem przepuścić wyprzedaży u Tajus, gdzie na byłem tę książkę. Opłacało się

Tym razem Myron Bolitar występuje w roli bardziej ochroniarza niż agenta, choć nie takiego konwencjonalnego. Ma za zadanie ochronić Brendę Slaughter- młodą, czarnoskórą, niezwykle obiecującą koszykarkę, lecz nie będzie to łatwe, otóż dziewczynę ktoś zaczyna nękać, wypytywać o jej rodziców, zwłaszcza matkę, która opuściła ich dwadzieścia lat wcześniej. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Dziewczyna namawia Myrona, żeby ze zwykłego ochroniarza i agenta stał się detektywem. Musi znaleźć jej matkę. Przy każdym znalezionym dowodzie zamiast odnajdywać drogę do rozwiązania mężczyzna otrzymuje coraz więcej pytań. Sprawa zaczyna się komplikować, bo z każdym dowodem powiązane są władze. A z władzami się nie dyskutuje. Chyba, że ma się na przyjaciela Wina.

Tempo fabuły trochę mnie zawiodło. Akcja na początku się wlecze, do czego nie przywykłem w książkach Cobena. Może po prostu odzwyczaiłem się od tego, bo ostatnią jego książkę przeczytałem kilka miesięcy temu… ale wcześniej czegoś takiego nie spotkałem. No cóż, pomijając początek, później wszystko jest jak najbardziej poprawne, więcej, jest po prostu świetne. Jak zwykle dostaliśmy masę tropów, z których każdy daje do myślenia, pełno niespodziewanych zwrotów akcji, szybkie tempo, a to wszystko okraszone wspaniałym, zaskakującym, niezwykłym zakończeniem. Tak, końcówka wbiła mnie w fotel.

Na odrębny akapit zasługuje tu, jak i w większości powieści o Myronie, poczucie humoru głównego bohatera, oraz nienormalność jego przyjaciela. Przyznać muszę, że tym razem było go chyba najwięcej ze wszystkich książek tego autora, które miałem przyjemność przeczytać. Nie bez powodu jest moim ulubionych bohaterem kryminałów, choć książki te spokojne można zaliczyć do sensacyjnych. Win, jak zwykle, spokojny, miły,uroczy psychopata. Coś wspaniałego. Świetny duet.

Względem innych powieści o Myronie, to wypada dosyć słabo, co nie oznacza, że była zła. Chichrając się z kąśliwych uwag Myrona wybaczyłem autorowi dość toporny początek. Nadal moją ulubioną książką pozostaje ‘’Najczarniejszy strach’’, ale ta pozycja też nie zajmie ostatniego miejsca.  

Tytuł: Jeden fałszywy ruch 
Autor: Harlan Coben
Część: V
Okładka: miękka
Stron: 320
Wydawnictwo: Albatros
Ocena: 6,5/10

4 komentarze:

  1. No popatrz, ta pozycja Cobena jest akurat jedną z moich ulubionych ;). Jestem ciekawa, co napiszesz po przeczytaniu kolejnych jego książek. Większość z nich czytałam w sumie dość dawno (choć po 2 razy przynajmniej), a mimo to chętnie odświeżyłabym sobie pamięć. Może kiedyś. Teraz muszę zapolować na te najnowsze ;). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale chyba moją znajomość z jego twórczością zacznę od innej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka na półce na swoją kolej, może już niedługo przekonam się co do tej części :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chyba od września biorę się za czytanie Cobena, bo udało mi się zgromadzić całego :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...