czwartek, 7 czerwca 2012

Miasteczko Nonstead: Marcin Mortka

To Nonstead. To cholerne miasto kryje w sobie coś, co niszczy ludzi. Jednego po drugim.
Uwielbiam strach. Nie ma prawdziwszego uczucia od strachu. Ci, którzy uważają miłość za uczucie silniejsze, chyba nigdy się naprawdę nie bali.
Ci których dotknęło Zło, nie zamieniają się w krwawe bestie. Nie mordują zatracając się w krwawym szale. Po prostu znikają, tak jakby coś się nimi żywiło. Ich jaźń zapada się w siebie niczym strawiona. A zły tymczasem zanosi się strasznym, obłąkanym śmiechem szaleńca, który właśnie zgasił kolejne życie.
Podobnie jak ból, który przekazuje mózgowi informację, że coś niedobrego dzieje się z ciałem, strach mówi, że coś nie w porządku z rzeczywistością. Ostrzega nas, że pojawiło się nowe zagrożenie. Informuje, że nadeszło nieprzewidziane i o niewiadomych konsekwencjach.
Myślicie, że w naszym świecie na wcielone Zło nie ma już miejsca? To tak jakby sądzić, że lew śpi, bo nie ryczy.

 
Książka jest podobno horrorem… kto ją tak ocenił, nie wiem, ale do horroru jej troszeczkę brakuje. Nie twierdzę, że jest zła, przeciwnie, podobała mi się. Szału nie było, książka nie chwyta za mózgoczaszkę wkładając ją brutalnie w świat pełen strachu, ale nie była to zła lektura. Okładka ładna, przyciąga uwagę, co w Polsce zdarza się rzadko, aczkolwiek coraz częściej. Co ciekawsze, akcja, mimo, że dzieje się stanach, nie jest sztuczna i na siłę zamerykanizowana, co można odczuć w niektórych książkach, pisanych w nie ojczystym kraju pisarza. Za to wielki plus.

Nonstead. Miasto na uboczu, spokojnie nazwać ją można dziurą zabitą dechami, ma w sobie coś, co zdecydowanie odróżnia ją id innych, małych miejscowości, mianowicie… zło. Na pozór zwykłe miasteczko kryje w sobie tajemnice, które bohater będzie musiał odkryć, aby samemu móc normalnie funkcjonować, albowiem w mieście tym, w przeszłości, zaginęła jego narzeczona. Odwiedzając je po raz pierwszy, nie spodziewał się, co go czeka. Kryzys w związku i ciągłe problemy. Po traumatycznych przeżyciach wyjechał, tylko po to, aby po paru latach wrócić, przypadkiem, przez problemy z samochodem. Pierwszą osobą spotkaną po powrocie, jest Skinner, rosły mężczyzna, który pomaga mu z samochodem. Nathan, bo tak na imię ma główny bohater, znajduje w miasteczku mieszkanie z pięknym widokiem, zatem bez zastanowienia zamieszkuje w Nonstead. Poznaje sąsiadów, w tym Annę, której córka… rozmawia z samym Złym. Otóż ten Zły, zamieszkuje pewne miejsce w lesie, ale więcej, dowiecie się czytając książkę…

W książce chodzi o strach, i nie mam na myśli tu, że jest rzekomym horrorem, lecz o bohaterów. Każdy czegoś się lęka... każdy ma swoje tajemnice, jest to normalne, ale strach, który odczuwają ludzie, jest spotęgowany dziwnym klimatem i niepokojącym wydarzeniami, które od lat dzieją się w miasteczku... Warto przeczytać tę książkę, choćby dla samej analizy strachu jaka tam występuje.

Nie mogę powiedzieć, by styl pana Mortki przypadł mi do gustu, niczym się nie wyróżniał, i widać, że pisał to polak. Nie był zły, absolutnie, po prostu był bardzo zwykły, aczkolwiek talentu mu nie brakuje, opisy zwięzłe acz dokładne, język prosty i łatwo przyswajalny. Ciekawie skonstruowani bohaterowie.
To na pewno nie jest ostatnia książka pana Mortki po którą sięgnę. Przyznam szczerze, mam ochotę na kontynuację… niestety nie ma o niej żadnych wiadomości, ale książka skończyła się na tyle ciekawie, że jest szansa i potencjał.


Tytuł: Miasteczko Nonstead
Autor: Marcin Mortka
Cześć: -
Okładka: Twarda
Stron: 297
Wydawnictwo: Fabryka słów
Ocena: 7/10

4 komentarze:

  1. własnie zastanawiałem się czy kupić tę książkę. nie wiem czy warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, nie chciałby Cię tutaj za bardzo namawiać, bo potem mogłoby się okazać, że Ci się nie podoba, ale ja osobiście polecam.

      Usuń
  2. ciekawa recenzja, jak będę miała okazję na pewno przeczytam
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... Jako miłośniczka horrorów chybabym się tą książką rozczarowała. Lubię, gdy ktoś stworzy w powieści tak mroczny klimat, że boję się przewrócić kolejną stronę. Ale trzeba przyznać, że bardzo trudno jest to uzyskać słowem pisanym.
    Zapraszam także do mnie: agatonistka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...