czwartek, 31 maja 2012

Żelazny cierń: Caitlin Kittredge


W świecie maszyn, parowych silników i potężnych mostów, Aoife (EE-fah) czeka, aż nekrowirus, który przemienił w szaleńców jej najbliższą rodzinę, dosięgnie także i ją. Nie ma ucieczki przed śmiertelną chorobą... Póki jednak Aoife może samodzielnie myśleć, póki krew w jej żyłach płynie, dziewczyna uczy się wymarzonego fachu w szkole inżynierów.
Pewnego dnia Aoife dostaje list od brata, w którym ten prosi ją o pomoc. Conrad uciekł z domu zaraz po szesnastych urodzinach i słuch po nim zaginął. Dziewczyna, w towarzystwie przyjaciela, Cala oraz dziwnego przewodnika, Deana, wyrusza do domu swego ojca, jedynego miejsca, do którego mógł udać się Conrad, gdy porzucił pogrążającą się w szaleństwie rodzinę. Niebezpieczna wyprawa przynosi Aoife wiedzę. Wiedzę, której posiąść nie powinna i która ściąga na nią śmiertelne niebezpieczeństwo. 

 
Rozpocznę od strony graficznej książki. Okładka jest naprawdę imponująca, przyciąga uwagę, jest tajemnicza, wprowadza ciekawy klimat i zapowiada dobrą lekturę. Niestety. I tym razem  sprawdza się powiedzenie, aby nie osądzać książki po okładce.

Główną bohaterką jest Aoife Grayson, niespełna szesnastoletnia uczennica Akademii dla przyszłych inżynierów. Jedną z niewielu jej zalet jest to, iż odbiega od normy ‘’zwykłej acz doskonałej dziewczyny’’, która oblega współczesną literaturę młodzieżową, niestety naiwność jaką jest obdarzona robi z niej, przynajmniej  moim odczuciu, umysłową przyrodnią siostrę Belli (jeśli trzeba mówić, kimże ona jest, zazdroszczę). Czarnowłosa, z oczyma koloru mchu jest atrakcyjna, lecz nie zdaje sobie z tego sprawy. Wychowała się wraz z bratem Conradem w sierocińcu, gdyż ojciec opuścił jej a matkę, którą jak wszystkich znanych jej członków rodziny, dopadła ‘’choroba psychiczna’’ objawiająca się mówieniem o rzeczach, które nie miały prawa być prawdziwe, bowiem każde wspomnienie o czymś nadnaturalnym, jest surowo karane. Choroba dopadła także jej brata, który po próbie morderstwa siostry i zostawieniu na jej ciele blizny po śladzie noża ucieka z Lovecraft i ślad po nim ginie. Pustkę natomiast wypełnia jej przyjaciel, Cal, który jako jedyny nie traktuje jej gorzej od innych.

Akcja książki rozpoczyna się od odwiedzin dziewczyny u matki oraz listu, który Aoife dostała od swojego brata. Pisywał do niej wcześniej, lecz nigdy nie nalegał, aby dziewczyna uciekła . Ufając swojemu bratu, namawia Cala  i razem wyruszają w podróż, do domu jej ojca w Graystone. Na swej drodze trafiają na  Deana, który pomaga im bezpiecznie opuścić miasto. Po drodze i kilku przygodach docierają do danego domostwa, które skrywa więcej tajemnic, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, a to nawet  nie cząstka tajemnic, które bohaterka musi jeszcze odkryć.

Głównym problemem w mieście Lovecraft jest surowy zakaz choćby mówienia o czymś, co jest nadnaturalne. Za samo wspomnienie o tym, iż człowiek ma duszę, można skończyć w najlepszym razie z zakładzie, w najgorszym, zostanie ukarany na oczach wszystkich, albowiem w mieście tym, wyznaje się kult rozumu i Wielkiego Budowniczego.

Wszystko byłoby fajnie, ciekawy świat, akcja, przygody, gdyby nie koszmarny język, którym książka została napisana. Czytając ją, miałem wrażenie, że talent autorki dorównuje tym nastolatkowym opowiadaniom. Powieść została napisana tak… uniwersalnie, że to aż razi, gdyby była debiutantką, zrozumiałbym, ale wydała już kilka książek, i wątpię, że styl w którym pisze ulegnie poprawie.

Podsumowując, książkę mogę polecić osobom, którym język w jakim dana książka jest napisana oraz naiwność bohaterki nie przeszkadza. Sama historia nie jest zła, niestety, zepsuta brakiem talentu.

Tytuł: Żelazny cierń (The Iron Thorn)
Autor: Caitlin Kittredge
Cześć: I
Okładka: miękka, ze skrzydełkami
Stron: 452
Wydawnictwo: Jaguar
Ocena 5/10

2 komentarze:

  1. Fajnie piszesz, dobry blog, dzięki za użyczenie tej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. lolololololololo

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie ślad. Dziękujemy! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...